stat

Jubileusz szkoły uczcili własnym filmem. Baśniowa produkcja rodem z Gdyni

25 czerwca 2018 (artykuł sprzed 1 roku)
Tomasz Zacharczuk

Jako jedyni w Polsce zakończenie roku szkolnego uczcili własnym... filmem fantasy. Uczniowie, ich rodzice i nauczyciele ze Szkoły Amerykańskiej w Gdyni w wyjątkowy sposób uświetnili 25-lecie placówki. Przy wsparciu studia filmowego "Panika" nagrali 40-minutową opowieść, w której blisko 50 dzieci podróżuje przez filmowe światy w towarzystwie King Konga, Czerwonego Kapturka i... Katarzyny Figury.



Szkolny jubileusz w hollywoodzkim stylu



Pomysł na wyjątkową produkcję zrodził się w głowie Oskara Kaszyńskiego, reżysera i scenarzysty "Cinema Adventure", właściciela największego na Pomorzu studia filmowego, a jednocześnie rodzica jednego z uczniów Szkoły Amerykańskiej w Gdyni. Najmłodsi już wcześniej wzięli udział w dwóch krótkich filmowych projektach, w które zaangażowane było Studio Panika. Praca na planie okazała się nie tylko wymagającym zajęciem, ale przede wszystkim niesamowitą frajdą, dlatego gdy pojawił się pomysł uczczenia 25-lecia placówki, plan był oczywisty - nakręćmy film, ale taki z prawdziwego zdarzenia.

- Oczywiście jest to film specyficzny, bo gra w nim mnóstwo dzieci. Mamy prawie 50 postaci, co oznacza, że napisanie scenariusza było naprawdę trudnym wyzwaniem, a jednocześnie dość pracochłonnym zajęciem, bo stworzenie opowieści zajęło mi dwa miesiące. Chodziło przede wszystkim o to, by każdemu z dzieciaków znaleźć fajne miejsce na planie filmowym i zaakcentować jego udział w produkcji, aby nikt podczas premiery nie poczuł się pominięty. Starałem się zarazem wszystkie filmowe wątki związać w logiczną i spójną całość. "Cinema Adventure" przypomina już film o średnim metrażu, to przecież prawie 40-minutowa produkcja, ale i tak osadzenie w fabule prawie 50 postaci do łatwych nie należało. A jednak się udało - nie ukrywa zadowolenia reżyser i scenarzysta filmu, Oskar Kaszyński.
Cały film za darmo został już udostępniony w serwisie YouTube.


Wizyta u Alicji, show z Draculą



"Cinema Adventure" przypomina konwencją kino przygodowe z elementami fantasy, baśni, komedii czy reklamy retro. Historia rozpoczyna się krótką retrospekcją z lat 70. Amerykański chłopiec odwiedza dwie polskie koleżanki i namawia je do włożenia halloweenowych kostiumów. Zagranicznego zwyczaju nikt jednak w Polsce nie zna. Znudzone dzieciaki trafiają do opuszczonego kina, w którym znajdują maszynę do pinballa. Automat w rzeczywistości okazuje się magicznym wehikułem, który podczas Halloween przenosi graczy do światów namalowanych na grze.

Następnie akcja filmu wędruje do czasów współczesnych. Trójka odkrywców niezwykłej maszyny jest już dorosła i pracuje w Szkole Amerykańskiej w Gdyni. Podczas przygotowań do halloweenowej imprezy uczniowie w piwnicy znajdują przykurzony automat i rozpoczynają grę, która przenosi ich w iście bajkowy świat. Najmłodsi trafiają do Krainy Czarów, gdzie muszą pomóc Alicji i Szalonemu Kapelusznikowi przegonić zagubionego w magicznych światach King Konga. Część dzieciaków ląduje w domku krasnoludków i Królewny Śnieżki. Innych maszyna przenosi na niezwykłe anty-talent show, którego uczestnikami są Frankenstein czy Dracula. Pozostali zostają przetransportowani na plan filmowy rodem z lat 50., którym żelazną ręką zarządza... Katarzyna Figura, prywatnie mama jednej z uczennic Szkoły Amerykańskiej.

Dyrektorka królową, wuefista wredną siostrą Kopciuszka



W tworzenie "Cinema Adventure" zaangażowanych było zresztą znacznie więcej rodziców oraz samych nauczycieli, którzy nierzadko wcielali się w zaskakujące role u boku małych podopiecznych.

- Ten film jest taki jak my, baśniowy i nieprawdopodobny. Drzwi do gabinetu dyrekcji są zawsze otwarte, a dla uczniów jestem panią Jolą, a nie panią dyrektor. Dziś też pewnie złą Czerwoną Królową, bo z uwagi na mój charakter, w takiej roli mnie obsadzono - żartuje Jolanta Gudyka, dyrektor American Elementary School in Gdynia. - W filmie gra też m.in. nasz ochroniarz, Kazik, bo uczniowie wiedzą, że nie tylko nauczyciele, ale i pan woźny czy pani sprzątająca są ważną częścią naszej drużyny. Stanowimy jedną rodzinę, która się razem uczy, wygłupia i szanuje.
Dorosłym często zresztą trafiały się mało oczywiste role, jak choćby postaci dwóch wrednych sióstr Kopciuszka, w które wcielili się panowie od nauki angielskiego i wf, co wywołało salwę śmiechu wśród najmłodszych podczas premiery filmu. Nienagannie, pomimo nieraz trudnych warunków, z aktorskimi obowiązkami poradziły sobie same dzieci.

- Jestem naprawdę zaskoczony tym, jak profesjonalnie i żywiołowo do ról podeszły dzieciaki. Niektórzy ujawnili solidny talent aktorski i pracowali w pocie czoła, pomimo że bywały dni, gdy na planie zdjęciowym spędzaliśmy nawet po 10 godzin. Uczniowie mogli się jednocześnie przekonać, że praca nad filmem wcale nie należy do najłatwiejszych. Jest przecież mnóstwo dubli, czekania, przestawiania dekoracji, zmiany charakteryzacji - zauważa Oskar Kaszyński.

Premiera w profesjonalnym kinie



Film kręcono łącznie przez 10 dni zdjęciowych w różnych lokalizacjach, m.in. w prywatnym ogrodzie czy teatrze na plaży w Sopocie, przy wparciu 17-osobowej ekipy. Znaczną część scen udało się stworzyć w studiu filmowym "Panika", które na co dzień jest miejscem pracy filmowców i producentów spotów reklamowych. Wyjątkowe okoliczności umożliwiły wykorzystanie w "Cinema Adventure" profesjonalnego sprzętu, skomplikowanej scenografii czy drobiazgowej charakteryzacji. Do produkcji filmu wykorzystano nawet efekty specjalne.

Zobacz także: W Gdyni działa już profesjonalne studio filmowe

Premierowa projekcja, jak przystało na profesjonalne dzieło, odbyła się w sali kinowej gdyńskiego Heliosa, a na widowni z szerokimi uśmiechami na twarzach zasiedli uczniowie, rodzice, nauczyciele i dyrekcja Szkoły Amerykańskiej.

- Reakcje były niesamowite, a cały seans dostarczył wszystkim mnóstwa zabawy. Poczułem się niemal jak na festiwalu filmowym w Gdyni podczas konkursu Złotego Klakiera, gdy tylko liczyłem minuty niekończących się wybuchów śmiechu i oklasków. Myślę, że wspólnie udało nam się stworzyć naprawdę fajną pamiątkę z okazji 25-lecia szkoły i zarazić dzieciaki filmową pasją - podsumowuje Oskar Kaszyński.