Inspirujące spotkanie z Kasią Nosowską

12 grudnia 2019, 10:30
Justyna Michalkiewicz-Waloszek

Kasia Nosowska to postać barwna, a jednocześnie niebywale skromna. Spotkanie, którego głównym tematem była książka autorstwa Nosowskiej "A ja żem jej powiedziała..." było pełne humoru, zabawnych zwrotów akcji, ale przede wszystkim refleksji nad życiem. Rozmowa otworzyła cykl spotkań w ramach projektu "Kultura na Peronie" w Stacji Food Hall (sala Peron 5).



Wydarzenie zapowiadaliśmy w cyklu Planuj tydzień - czytaj zawsze w czwartek o godz. 10.

Zainteresowanie wydarzeniem było bardzo duże jak na możliwości sali Peron 5, wchodzącej w skład Stacji Food Hall. Kolejka przed wejściem była imponująca, a co za tym idzie - całość opóźniła się o około 30 minut. Kiedy wszystkim udało się wejść do środka, Kasia Nosowska dołączyła do swoich gości, aby przez półtorej godziny odpowiadać na pytania - najpierw duetu prowadzących: Eweliny Wojdyło oraz pisarza Janusza Wiśniewskiego, a następnie zgromadzonej publiczności.

Spotkanie rozpoczął Janusz L. Wiśniewski, który pokrótce "podsumował" artystyczne dokonania Nosowskiej. A było ich wiele - 11 albumów studyjnych wydanych z zespołem Hey, siedem albumów solowych, 35 Fryderyków i aktualnie książka, która przedstawia słodko-gorzki obraz rzeczywistości. Prosto i bez owijania w bawełnę.

- Kiedy słyszę, że było ich aż tak wiele [zasług - dop. red.], moje wieloletnie przeświadczenie, że jestem leniem, muszę włożyć między bajki - odpowiedziała skromnie piosenkarka.

Wystawy i spotkania w Trójmieście


Nie zabrakło nawiązań do Instagrama, który Nosowska podbiła szturmem dwa lata temu, zamieszczając na nim satyryczne filmiki, do których scenariusze pisało samo życie. Z 500 obserwujących profil Nosowskiej nagle zrobiło się kilkaset tysięcy. Prowadzący dopytywali, jak wyglądała produkcja filmów od kuchni.

- Wszystkie kręciłam rano, na trzeźwo (śmiech). Pojawił się u mnie tryb porannego filmiku instagramowego, razem z kawą. Nie było powtórek i żadnego planu. Później wszystkie skasowałam, bo przecież nic nie trwa wiecznie - mówiła.
Kiedy piosenkarka dostała telefon z wydawnictwa Wielka Litera z propozycją napisania książki, przeżywała trudny czas związany z zawieszeniem zespołu Hey:

- Rzadko czegokolwiek oczekuję, a w tamtym momencie nie oczekiwałam już zupełnie niczego. To był moment, w którym wszystko radykalnie się posypało. Gdy zadzwonili, pomyślałam: "a może tak, przecież nie mam nic do stracenia". Całe życie towarzyszył mi niesamowicie krytyczny głos. Podjęłam wówczas świadomą decyzję, że skoro mój patent na życie się nie sprawdza, spróbuję zrobić coś inaczej, powiem życiu "tak".
I chociaż termin oddania książki zbliżał się nieubłaganie, pisanie sprawiło jej wiele radości. Bywały momenty, że śmiała się z siebie i do siebie, pisząc kolejne strony. Czasami musiała jednak powrócić do bolesnych wspomnień, które sprawiły jej duży dyskomfort. Na kolejnych stronach nie zabrakło również krytycznego spojrzenia na rzeczywistość.

- Jestem już za stara, aby oczekiwać, że wszyscy będą mnie lubić i będą się zgadzać z tym, co mówię. Poczucie humoru to umiejętność wyłapywania paradoksów i zestawiania ze sobą dwóch przeciwstawnych zjawisk. Nie ma rzeczy złych, ale niektóre są bardzo zabawne. Żartuję nie tylko z innych, ale też z siebie. Mało tego, gdy ludzie żartują ze mnie, nie robię z tego problemu - odpowiedziała jednej z uczestniczek spotkania na pytanie, czy nie boi się braku zrozumienia swojego cynicznego podejścia i hejtu.
Książka spotkała się z dużym zainteresowaniem, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Na spotkanie przyszły osoby w różnym wieku. Wiele osób dziękowało autorce za ukształtowanie charakteru oraz towarzyszenie w najważniejszych momentach życia, zarówno poprzez muzykę, jak i teraz - za pośrednictwem książki.

- Myślę, że ważna jest intencja. Zawsze przed wejściem na scenę i przed każdym innym projektem zadaję sobie pytanie: dlaczego chcę to zrobić? Gdy usiadłam przed pierwszym rozdziałem i zamknęłam oczy, pomyślałam, że chcę, aby ta książka komuś się przydała, żeby to było dla kogoś miłe i dobre - dodała Nosowska.
Opowiedziała również o trasie "Zmalowane Wrota", w którą wyruszyła w ubiegłym roku. Były to spotkania magiczne, intymne, których nie dało się zaklasyfikować ani do koncertu, ani do stand-upu czy do monodramu.

Na koniec nie zabrakło pytań o reaktywację zespołu Hey.

- Hey wróci, kiedy będzie miał coś szczególnego do powiedzenia. To się stanie wtedy, gdy będzie ten sam żar, który towarzyszył nam dawniej - podsumowała.
Spotkanie zakończyło się podpisywaniem książek i płyt. Wstęp na wydarzenie był biletowany i kosztował 15 zł. W cenie biletu każdy z gości otrzymał "talon" na jeden napój z baru. Spotkanie z Kasią Nosowską otworzyło cykl "Kultura na Peronie". Partnerami projektu są: "Kultura 200 m od morza" oraz Peron 5 - Stacja Food Hall.