Kaszuby według Kiev Office. "Gjinjenjé" - mocne opowieści o losach Słowińców

17 stycznia 2022, 17:15
Patryk Gochniewski

Jakiś czas temu Kiev Office wziął na warsztat historię Kaszubów z okolic Zatoki Puckiej. W ten sposób powstała płyta "Nordowi Môl". Okazało się, że to nie koniec eksplorowania etnicznych korzeni mieszkańców Pomorza. Zespół właśnie wydał krążek "Gjinjenjé". Tym razem opowiada on o Słowińcach. To historie trudne, gorzkie i nierzadko przygnębiające. Ale trzeba o nich mówić.



Muzyka alternatywna - najbliższe koncerty w Trójmieście



Kaszuby i ich mieszkańcy od wielu lat mają ogromny wpływ na historię całego Pomorza. Muzycy gdyńskiego zespołu Kiev Office mają świadomość tego, jak bogate są dzieje regionu, w którym wszyscy mieszkamy. Dlatego też postanowili kontynuować swoją kaszubską epopeję. Tym razem jednak sięgnęli po losy Słowińców. To odłam ludności kaszubskiej, zamieszkującej do lat po drugiej wojnie światowej tereny nad jeziorami Gardno i Łebsko (północno-zachodnia część województwa pomorskiego). Posługiwali się oni gwarą słowińską, wchodzącą w skład dialektu północnokaszubskiego języka kaszubskiego.

- Mieszkamy na Kaszubach, inspirujemy się tym, co jest nam bliskie, co nas dotyczy i siedzi w nas od dawna - tłumaczy Maciej Bandur, muzyk zespołu Kiev Office. - Historia i rzeczywistość Pomorza i Kaszub jest tak wielowątkowa, że można ją zgłębiać całe życie i wciąż tylko uchwycić ich cząstkę. Historia Słowińców jest jednym z tych wątków.
- "Nordowi Môl", nasz poprzedni album, zainspirowany historią oraz legendami z okolic Zatoki Puckiej był początkiem naszej podróży ku korzeniom. Zarówno wymiarze zarówno regionalnym, jak i rodzinnym - tłumaczy Michał Miegoń, lider i założyciel formacji. - Poprzez muzykę i teksty chcemy przekazać zawiłe losy zarówno społeczności kaszubskiej, jak i osadników, pokazać liczne sploty wydarzeń, sięgać w przeszłość po to, aby również dać odbiorcom pewien drogowskaz ku przyszłości. Pokazać w nowoczesnej muzycznej formie piękno przeszłości wraz z wszelkimi zagrożeniami, jakie dla lokalnych społeczności niosły wojny, konflikty narodowościowe oraz kapryśny wiatr historii. Jest to część naturalnej ewolucji Kiev Office, wierni słuchacze wiedzą, że dotychczas byliśmy mocno kojarzeni i związani z naszym matecznikiem - Gdynią, Trójmiastem. Tym razem wyruszyliśmy dalej z misją przybliżania regionalnej historii.

Czytaj także: Kiev Office o płycie "Nordowi Môl"



Historia i muzyka Kiev Office od samego początku są nasiąknięte lokalnym patriotyzmem. Tym razem, nowa płyta przyniosła nie tylko zmianę tematyki, ale również muzyki. Nie są to już radosne melodie osadzone w indie rockowej rytmice. Jest zdecydowanie poważniej. Można wręcz mówić o snuciu opowieści, pewnym konceptualizmie. Wykorzystywanie nowego instrumentarium, charakterystycznego dla opisywanego tematu oraz odejście od korzeni. Zespół nie wyklucza, że do nich powróci, ale też zauważa, że oba kierunki można sprawnie łączyć.

- Indie rock i kaszubskość mogą iść ze sobą w parze. Tak jak indie rock i brytyjskość, amerykańskość czy polskość, jakkolwiek to rozumiemy. Nie ma tu zgrzytu - zauważa Bandur.
Podobnego zdania jest Miegoń, ale też rzuca więcej światła na to, jaki pomysł miał zespół na nowy album:

- Jesteśmy wciąż wierni gitarowemu graniu, w przypadku najnowszego albumu punktem odniesienia był "The Soft Bulletin" The Flaming Lips, podczas którego członkowie grupy wymieniali się instrumentami, tworząc mimo wszystko zwarty, międzygatunkowy album. Na pewno w przyszłości będziemy podążali drogą pełną twórczej wolności, gdzie niespodzianką będzie to, co powstanie na końcu - i na pewno będzie to granie gitarowe.

Trudno nie odnieść wrażenia, że muzykom Kiev Office przyświeca jakaś idea misyjności. To dobrze, ponieważ w ten sposób powstała kolejna ważna płyta. Opowiadająca i odkopująca tragiczne historie ludzi, o których niemal zapomniano. Podobać się jednak może, że to nie jest żadna muzyczna, nudna kronika, tylko pełnokrwista opowieść.

Jak mówi Maciej Bandur, wątek historii Słowińców, protestanckich Kaszubów znad jezior Gardno i Łebsko, jest w przestrzeni publicznej niedopowiedziany. Słowińcy wciąż inspirują. W ostatnich latach ukazało się sporo literatury naukowej i popularnonaukowej na ich temat, natomiast nie jest to wiedza, która zatacza szersze kręgi. A ci, którzy turystycznie przyjeżdżają na słowińskie ziemie, raczej nie dowiedzą się wiele o tym, jak Słowińcy ze swojej ziemi "zniknęli" i dlaczego ich potomkowie mieszkają dziś pod Hamburgiem, a nie w Klukach czy Smołdzinie.

- Zależało nam, żeby opowiedzieć tę historię również słowami Słowińców, dlatego sięgnęliśmy po nagrania archiwalne i zapisane wypowiedzi i umieściliśmy je na płycie - tłumaczy Bandur.
- Dotychczas nie powstał żaden muzyczny album poświęcony historii Słowińców - zaznacza Michał Miegoń. - Nie licząc pojedynczych utworów, koncertów czy filmów dokumentalnych, historia tej ludności wręcz domagała się potraktowania jej kompleksowo, konceptualnie w zakresie pewnego rodzaju słuchowiska - dodaje. - Dzięki łączeniu oryginalnych tekstów słowińskich, języka plattdeutsch oraz polskiego stworzyliśmy słuchowisko płytowe, dzięki któremu można prześledzić dzieje tego ludu od jego zarania aż po kres - choć pamięć dalej trwa i my dokładamy do tego również nasz udział.

Czytaj także: Muzyczne podsumowanie 2021 roku



Historia Słowińców to ważny i trudny temat. I słychać to w muzyce. Płyta "Gjinjenjé" nie jest aż tak melodyjna i przebojowa, jak wcześniejsze dokonania zespołu. Zarówno muzyka, jak i całe opakowanie, czyli teksty i klipy również zostały dopasowane, aby przekaz był mocny. Zdarza się, że całość chwyta za gardło.

- Mamy nadzieję, że album chwyta za gardło, bo to opowieść wciąż aktualna - stwierdza Maciej Bandur. - Ten exodus Słowińców, wyrwanie ich z naszego pomorskiego matecznika, to jedna z wielu tragedii składających się na szerszy obraz powojennych dążeń do utworzenia państwa jednolitego etnicznie, Polski dla Polaków - wyjaśnia. - Pod wieloma względami historia Słowińców przypomina to, co działo się po 1945 r. z Mazurami, Warmiakami, Łemkami czy do pewnego stopnia ze Ślązakami. To są historie, które wciąż bolą, które trzeba opowiadać głośno i krzyczeć, więc czemu nie do mikrofonu?
Zmianę stylistyki wyjaśnia także Michał Miegoń:

- Zarówno pod względem koncepcji, jak i produkcji jest to nasz najciemniejszy album, choć nie tylko jest to związane z dziejami Słowińców. Ta swoista "mgła" - nasz kaszubski shoegaze - to element podkreślenia głosów przemawiających zza kotary historii. Sięgając zarówno po tradycyjne instrumenty z regionu - piszczałki, diabelskie skrzypce, bębny szamańskie - oraz po współczesne nagrania terenowe, których dokonaliśmy na terenie Gminy Smołdzino, staraliśmy się stworzyć album, który przeniesie słuchaczy do serca krainy Słowińców. Mamy nadzieję, że przyniesiemy zarówno refleksję historyczną, ale i przybliżymy dzieje ludu, tak nam bliskiego - bo pomorskiego - który zaginął...
Oficjalna premiera albumu odbędzie się w sobotę, 5 lutego, w gdyńskim klubie Ucho, w przestrzeni Podwórko.art.
Czy uważasz, że powinno więcej mówić się o pomorskiej historii?
87%

tak - ale nie tylko artyści powinni to robić, ale również szkoły

7%

raczej tak - jednak nie na lekcjach historii, a właśnie przez dodatkowe przekazy lokalnych władz i artystów

1%

trudno powiedzieć - wydaje się, że wiemy wystarczająco dużo

3%

raczej nie - skupmy się na przyszłości, a nie rozpamiętywaniu tego, co było

2%

nie - tym bardziej że następuje coraz większa wymiana ludności

zakończona

łącznie głosów: 153

Opinie wybrane


wszystkie opinie (52)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.