Krzysztof Zalewski oczarował publiczność w Olivia Star

3 czerwca 2021, 12:35
Jakub Jakubowski

Kilka godzin muzycznych, kulinarnych i przede wszystkim towarzyskich doznań - tak można podsumować pierwsze wydarzenie z cyklu Olivia Stars, którego głównym punktem był kameralny koncert Krzysztofa Zalewskiego. Wzięło w nim udział około 130 gości, a wielu z nich podkreślało, że formuła wydarzenia i możliwość tak bliskiego kontaktu z artystą to coś, czego na polskim rynku muzycznym brakowało.



Wieczór pełen doznań - tak reklamowane było przez organizatorów wydarzenie Olivia Stars. I faktycznie, wrażeń nie brakowało, a wszyscy, począwszy od obsługi, przez artystów, po gości, zadbali o to, by bliskie spotkanie z Krzysztofem Zalewskim zostało w pamięci na długo. Zanim jednak do tego doszło, goście doświadczyli wielu innych atrakcji. Już na wejściu czekał na nich koktajl powitalny w Olivia Garden - to nowa rekreacyjna przestrzeń na parterze budynku Olivia Star wypełniona tysiącami roślin egzotycznych i kilkudziesięcioma drzewami. Miejsce idealne, by złapać oddech, zrelaksować się i wprowadzić się w dobry nastrój. W dobry nastrój gości wprowadziła też Anna Józefina Lubieniecka, która śpiewała w lobby. Byłej wokalistce Varius Manx na pianinie akompaniował Łukasz Sztaba, brat dyrygenta Adama Sztaby.

Następnie goście przenieśli się na 32. i 33. piętro Olivia Star, gdzie znajdują się taras widokowy z restauracją Vidokówka oraz restauracje Treinta y Tres i Arco by Paco Pérez. Gościom serwowano potrawy kuchni katalońskiej i śródziemnomorskiej, a ich smak i sposób przygotowania były najlepszym odzwierciedleniem kulinarnego kunsztu szefów kuchni i kucharzy odpowiadających za gastronomiczne oblicze tego miejsca. Kunszt ten "wyceniony" został na pięć gwiazdek Michelin dla Paco Pereza (Arco by Paco Pérez) i jedną gwiazdkę dla Antonio Arcierego (Treinta y Tres). U boku tych światowej sławy szefów kuchni doświadczenie zbiera Łukasz Cegłowski, który przez wiele lat pracował w restauracjach z gwiazdkami Michelin.

- Miałam wielką przyjemność jeść kilka razy w restauracji Enoteca w Barcelonie, którą prowadzi Paco Perez, odwiedziłam też Cinco by Paco Perez w Berlinie. Nie miałam jednak jeszcze okazji odwiedzić Arco by Paco Perez i gdy usłyszałam o koncercie, to od razu zaplanowałam sobie długi weekend w moim rodzinnym Gdańsku. Przyznam szczerze, że najbardziej byłam ciekawa kulinarnych doznań i się nie zawiodłam. Najbardziej smakowała mi wołowina Rubia Gallega - to hiszpański przysmak rodem z Galicji, mięso sezonowane jest na sucho. Smakuje wybornie. Ciekawym doświadczeniem kulinarnym była również paella z królikiem, małżami i kalmarem. Było pysznie i z obłędnym widokiem na Gdańsk - mówi pani Natalia, która na wydarzenie przyjechała aż z Berlina.
W menu znalazły się również takie potrawy, jak tatar z sarny z czarną truflą, chłodnik z melona cantalupa, blin gryczany z wędzonym łososiem, tuńczyk sashimi z majonezem wasabi, polędwica Wellington, stek z miecznika, ostrygi czy wyśmienite młode szparagi. W kulinarnej części wieczoru nie mogło zabraknąć tradycyjnych hiszpańskich tapasów (m.in. croquetas de jamón, donut foie gras, patatas bravas) oraz rozmaitych deserów (m.in. czekolada fondue z owocami, macarons, trufle czekoladowe, praliny, musy owocowe i czekoladowe, lody).

Główny punkt programu, czyli koncert Krzysztofa Zalewskiego, czekał na gości na 34. piętrze Olivia Star. Na co dzień to przestrzeń konferencyjna, która na potrzeby wydarzenia zamieniona została w salę koncertową.

- W produkcję muzycznej części wydarzenia zaangażowanych było prawie 70 osób. Sam podest sceniczny miał 80 m kw. Sprzęt oświetleniowy i dźwiękowy oraz do produkcji video przywiozły cztery ciężarówki o łącznej długości ponad 50 metrów. Wwożenie sprzętu do realizacji koncertu na 34. piętro zajęło prawie trzy dni, musieliśmy pokonać wiele logistycznych trudności. Podczas wydarzenia Olivia Stars, po raz pierwszy na jakimkolwiek koncercie, zostały użyte najnowsze lampy efektowe gdyńskiej firmy Portman Lights o nazwie Mantis. Lampy Portman używane są do oświetlenia koncertów największych światowych gwiazd i festiwali i bardzo się cieszymy, że najnowszy produkt przeszedł chrzest bojowy na koncercie Krzysztofa Zalewskiego w Olivia Star - mówi Bartłomiej Cnota, producent wykonawczy koncertu z agencji Live.
Światła sceniczne oraz stopniowo zmieniający się widok za oknem - od zachodzącego słońca po zmrok i rozświetlone miasto - tworzyły naprawdę wyjątkowy klimat. Gości powitała Gabi Drzewiecka, dziennikarka muzyczna, która wraz z Rafałem Marcyniukiem i Krzysztofem Dembkiem, zarządzającymi strefą Olivia Star Top, Arkadiuszem Stolarskim i Bartkiem Cnotą z agencji Live oraz Łukaszem Riedlem jest pomysłodawczynią i współorganizatorką wydarzenia. To właśnie ona wpadła na pomysł, by koncert był przerywany krótkimi wywiadami, podczas których Krzysztof Zalewski miał zdradzić gościom trochę nieznanych faktów ze swojego życia. Trzeba przyznać, że Gabi Drzewiecka świetnie się ze swojej roli wywiązała, a muzyk kilka razy wyglądał na zaskoczonego jej pytaniami. W tej rozmowie nie brakowało klasy i wyczucia, a Krzysztof Zalewski powiedział gościom tyle, ile chciał powiedzieć.

- Miałem 19 lat, gdy wygrałem program "Idol". Lekko moje ego się wtedy nadęło i woda sodowa uderzyła mi do głowy, ale z drugiej strony miałem wtedy na głowie szereg ważnych i trudnych spraw rodzinnych, co sprowadzało mnie na ziemię. Miałem wtedy swoje pięć minut, które mogłem wykorzystać, a nie wykorzystałem, bo nie umiałem wtedy śpiewać, nie potrafiłem pisać tekstów i komponować piosenek. Nagrałem płytę najlepiej, jak umiałem, ale okazało się, że to nie było na tyle dobre, by porwać tłumy i później przez niemal dekadę musiałem uczyć się rzemiosła, żebym dzisiaj prawie bez wstydu mógł dla was zaśpiewać - mówił skromnie i kokieteryjnie Krzysztof Zalewski.
Swój występ artysta rozpoczął od nowej piosenki "Wilk", którą wykonał, grając jednocześnie na pianinie. To utwór, który Krzysztof Zalewski skomponował wraz z Andrzejem Smolikiem na potrzeby serialu audio pt. "Wilkołak" Wojciecha Chmielarza. Nastrojowy i nieco niepokojący utwór w klimacie kina noir pobudził gości, a dźwięki pianina nieco złagodziły wyśpiewywane emocje. O pianino pytała też Gabi Drzewiecka, a artysta zdradził, że został wyrzucony z klasy fortepianu podczas nauki w podstawowej szkole muzycznej w Lublinie.

- Czasami dopadają mnie wyrzuty sumienia, że nie ćwiczyłem i że wyleciałem z tej klasy fortepianu. Gram na tyle sprawnie, że mogę sobie sam akompaniować i grać na tzw. Lennona, jedną ręką, ale gdy już chcę zagrać coś trudniejszego, to okazuje się, że mam za mało techniki. Ale z drugiej strony, gdyby mnie nie wyrzucili, to bym nie wrócił do klasy perkusji i nie rozwinąłbym się w innych obszarach muzycznych. Jestem wyznawcą teorii głoszonej przez Kubusia Fatalistę, która mówi, że skoro tak było, to widocznie tak być musiało. Jestem zadowolony z miejsca, w którym jestem, a dziś jestem tu z wami, a towarzyszą mi najlepsi muzycy, z którymi czuję się komfortowo - mówił Krzysztof Zalewski.
O oryginalne aranżacje utworów artysty zadbała Orkiestra Kameralna Progress pod dyrekcją Ireneusza Wojtczaka. Moc tych aranżacji wybrzmiała już podczas drugiego utworu. Piosenkę "Miłość, miłość", która opowiada o tym, jak trudno zbudować i utrzymać różnego rodzaju relacje między ludźmi, w imponującym stylu rozpoczęła sekcja smyczkowa, a gdy z głośników popłynął głos Krzysztofa Zalewskiego, nikt na sali nie miał już wątpliwości, że 34. piętro Olivia Star to miejsce idealne na koncerty. Akustyka była znakomita, zarówno podczas utworów bardziej lirycznych, jak "Wszystko będzie dobrze", czy bardziej żywiołowych, jak "Kurier" czy "Polsko".

Krzysztof Zalewski przygotował dla fanów także dwie muzyczne niespodzianki. Pierwsza to cover piosenki "Toxic", wielkiego przeboju Britney Spears. Rockowa stylistyka porwała publiczność, która za chwilę nastrojowo bujała się do rytmicznej "Annuszki". Druga niespodzianka to piosenka "Dolaniedola". Utwór ten to nieco zapomniana kompozycja Czesława Niemena, którą Krzysztof Zalewski odświeżył na płycie "Zalewski śpiewa Niemena". W nowej aranżacji na orkiestrę "Dolaniedola" nabrała zupełnie nowego wymiaru.

Koncert trwał prawie półtorej godziny, a artysta na bis zaśpiewał dwie piosenki: "Polsko" i "Kurier". Krzysztof Zalewski dał się poznać jako znakomity multiinstrumentalista i artysta, który nawiązuje świetny kontakt z publicznością. Fani dobrej muzyki mieli w środowy wieczór prawdziwą ucztę.

- Bardzo dziękuję wszystkim za przybycie na to wydarzenie, wierzę, że ten wyjątkowy koncert spełnił państwa oczekiwania, a całe wydarzenie zostanie na długo w pamięci. Jesteśmy w wyjątkowym miejscu, w którym spotkamy się jeszcze nie raz. W Olivia Star będziemy organizować kolejne koncerty i wierzymy, że będziemy gościć tutaj nie tylko największe gwiazdy polskiej muzyki, ale w przyszłości również znakomitych wykonawców z zagranicy. Miejsce to jest wręcz stworzone do tego typu wydarzeń, o czym dzisiaj mieliśmy szansę się przekonać - mówiła na zakończenie wieczoru Gabi Drzewiecka.
Koncert Krzysztofa Zalewskiego był realizowany przez ekipę telewizyjną na 10 kamer, w tym drona filmującego budynek z zewnątrz. Materiał zostanie zmontowany i od 13 czerwca będzie można go obejrzeć na platformie player.pl. Po koncercie goście udali się na piętro widokowe, gdzie odbywała się dalsza część wieczoru. Imprezowy klimat podtrzymywał duet DJ TomTo i Rassa, do dyspozycji gości był open bar, podawano też hiszpańskie i śródziemnomorskie przekąski, m.in. ostrygi, szynkę iberyjską, ceviche z halibuta, a w restauracji Arco by Paco Perez odbyła się degustacja kawioru z jesiotra marki Antonius Caviar.

Wydarzenie Olivia Stars zapowiadaliśmy w naszym kalendarzu imprez oraz w tekstach redakcyjnych. Wzięło w nim udział blisko 150 osób, które zakupiły bilety w cenie 1000 i 1500 zł od osoby. Te droższe sprzedały się w ciągu trzech godzin, tańsze w ciągu trzech dni.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (89)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.