Marta Burdynowicz wygrała "The Voice of Poland"

3 grudnia 2021, 16:30
Mateusz Groen

To ona sprawiła, że obróciły się cztery fotele jurorów. To ona wywołała łzy wzruszenia w oczach Justyny Steczkowskiej. Okrzyknięta mianem polskiej Adele, Marta Burdynowicz powalczy jutro o zwycięstwo w dwunastej edycji programu muzycznego "The Voice of Poland". Kim jest i czym się zajmuje obdarzona pięknym głosem Marta? Porozmawialiśmy z nią o jej udziale w programie i tajemnicach szklanego ekranu.




Aktualizacja: Marta Burdynowicz wygrała "The Voice of Poland"! Gdynianka zdobyła kontrakt płytowy oraz 50 tys. zł. W finale zaśpiewała "I Will Always Love You" z repertuaru Whitney Houston, a także utwór "Angel" Mc Lachlan w duecie ze swoją trenerką Justyną Steczkowską. W drugiej części Marta Burdynowicz zaśpiewała wielki przebój Alicji Majewskiej "Odkryjemy miłość nieznaną" oraz swój własny singiel "Żaden wstyd". W finale pokonała Bartosza Madeja, Rafała Kozika oraz Wiktora Dydułę.


Marta Burdynowicz ma 28 lat, pochodzi z Elbląga, ale od lat związana jest z Trójmiastem. To właśnie w gdańskiej Akademii Muzycznej studiowała aktorstwo musicalowe. Ciekawostką jest fakt, że Marta była na tym samym roku, co Ralph Kamiński, który w tamtym momencie studiował wokalistykę jazzową. Muzycy oczywiście znają się, a Marta wystąpiła nawet w jednym teledysku artysty, do utworu "2009".

Jak sama wspomina, już jako dziecko kochała śpiewać, najbardziej piosenki z bajek. Miłość do bajek pozostała do dzisiaj, a Marta zajmuje się także dubbingiem. Jej głos mogliśmy usłyszeć m.in. w "My little pony", "Dumbo" oraz "Muppety na tropie".

Czytaj też: "Moje ciało jest zbyt czarne, by być polskie": Ogi Ugonoh o problemach Afropolaków

Na co dzień współpracuje z Teatrem Muzycznym w Gdyni, Teatrem Syrena, Teatrem Rampa, Teatrem Muzycznym w Poznaniu i Łodzi. Występowała w musicalach, takich jak "Mistrz i Małgorzata", "Kombinat", "Piloci", "Rock of Ages", "Zakonnica w przebraniu". Zapewne to dopiero początek jej kariery, tym bardziej że program "The Voice od Poland" pokazał jej wielki talent i dał jej rozpoznawalność.

Już w najbliższą sobotę dowiemy się, kto zdobędzie tytuł "najlepszego głosu Polski". Prócz Marty w obecnej edycji do finału dotarł Wiktor Dyduła, który również pochodzi z lokalnych stron. Marta i Wiktor wielokrotnie w mediach społecznościowych pokazywali, że wzajemnie trzymają za siebie kciuki. W czwartek zaś na Instagramie Marty pojawiała się piosenka "Przypływy", którą wspólnie nagrali.


Porozmawialiśmy z Martą Burdynowicz, by dowiedzieć, jak wygląda praca nad produkcją od kulis. Co sądzi o swoich wykonaniach, jak się czuje z presją faworyta show i czy czuje, że wygra?

Mateusz Groen: Co Cię skłoniło do występu w programie "The Voice of Poland?
Marta Burdynowicz: Przede wszystkim chciałam przeżyć przygodę i zmierzyć się z nim. Może nie oglądałam wszystkich sezonów, ale te odcinki, które widziałam, robiły na mnie wrażenie i spośród dostępnych na rynku talent show to ten jest na najwyższym poziomie w naszym kraju. Byłam też ciekawa, jak to jest stanąć na tej scenie i które fotele by się odwróciły. Chciałam też zrobić coś innego niż teatr.

Właśnie, grasz w kilku teatrach i masz dość napięty grafik. Jak udało Ci się połączyć pracę aktorską z nagrywaniem programu? Koledzy z teatrów dopingują?

Udaje mi się jakoś to godzić. Chociaż przyznam, że tydzień przed drugim live'em był dla mnie morderczy. To był czas, w którym grałam "Mistrza i Małgorzatę" w Teatrze Muzycznym w Gdyni, co rano miałam próby do "The Voice od Poland" w Warszawie, a wieczorem musiałam być już na scenie w Gdyni. Dlatego trasa Gdynia - Warszawa - Gdynia była dla mnie czymś codziennym, ciągu tygodnia zrobiłam 3 tysiące kilometrów. Jak widać, udaje mi się to godzić, jednak czasem dużym kosztem. Musiałam odwołać swój udział w spektaklu "Kombinat" w Poznaniu, ponieważ nie dałabym rady po pierwsze czasowo, po drugie nie miałam już siły. Spotykam się z bardzo dużą życzliwością ze strony kolegów z pracy i dyrektorów teatrów. Nawet się nie spodziewałam aż tak pozytywnych reakcji z ich strony.

Czytaj też: Nagość u Mery Spolsky wcale nie taka kontrowersyjna. Emocje ponad wszystko

Zawsze uśmiechnięta Marta jest jedną z czterech finalistów obecnej edycji programu muzycznego. Więcej zdjęć (6)

Zawsze uśmiechnięta Marta jest jedną z czterech finalistów obecnej edycji programu muzycznego.

fot. instagram/ martaburdynowicz

Zawsze uśmiechnięta Marta jest jedną z czterech finalistów obecnej edycji programu muzycznego.

fot. instagram/ martaburdynowicz

Co Cię zaskoczyło w "The Voice of Poland"?

Zaskoczyło mnie wiele rzeczy. Już samo to, że w nim jestem, że przechodzę dalej, że dotarłam aż do finału. Zaskoczyło mnie też to, jak to wszystko wygląda i jakich wspaniałych ludzi poznałam z produkcji i wśród uczestników. Mimo że jest to konkurs, to nie rywalizujemy ze sobą i robi się smutno, kiedy ktoś odpada, bo już serio się ze sobą zżyliśmy.

Jaki macie kontakt z trenerami?

Jurorzy też są strasznie serdeczni poza kamerami. Obawialiśmy się tego, że będą nas traktować na dystans, a tak nie jest. Non stop dostajemy od nich zaproszenia na koncerty, drobne upominki, np. Marek Piekarczyk dał nam naszyjniki, Justyna Steczkowska dała mi swoją pelerynę z jednego z koncertów, bym to wykorzystała podczas live'ów. Przy wyjściu na scenę jest olbrzymi stres, ale do tego czasu jest niesamowita i ciepła atmosfera.

Imprezy w Trójmieście



Właśnie, jak wygląda przygotowanie do występu? Zawsze mnie to ciekawiło, czy piosenki wybieracie sami, czy może trenerzy wam pomagają. Jak to wygląda?

To jest dobre pytanie, ponieważ pierwszy raz mogę trochę zdementować kilka spraw. Czasami ludzie zarzucają nam, że cały czas śpiewamy to samo. Jednak nie wybieramy tych piosenek sami. Jeszcze przed live'ami musimy sporządzić długą listę piosenek, polskich i zagranicznych, które chcielibyśmy wykonywać. Listę przekazujemy produkcji, która może wziąć pod uwagę nasze propozycje, ale nie musi. Ostateczna decyzja należy do nich, a my na kilka dni przed emisją dostajemy jedynie e-mail z wyborem. Dlatego komentarze typu "znowu wybrała czy wybrał to samo" są mocno krzywdzące.

Jednak w Twoim przypadku wybór produkcji był chyba dobry, ponieważ zostałaś okrzyknięta mianem "polskiej Adele".

(śmiech) Tak. Uważam, że Adele to niesamowita i piękna kobieta, dlatego jest mi niezmiernie miło.

W sobotę dowiemy się, kto wygra program. Boisz się tego, co będzie, czy raczej z pewnością kroczysz po wygraną?

Nie, pewności absolutnie nie mam i chyba nikt z nas jej nie ma, bo nie można jej mieć. Moi koledzy są również bardzo zdolni i każdy z nas jest inny. Wiktor przywodzi mi na myśl Dawida Podsiadło, Rafał jest bardzo romantyczny, Bartek jest rockowy. Każdy z nas jest ciekawy dla innej grupy odbiorców, dlatego każdy ma taką samą szansę na wygraną. Wydaje mi się, że moje podejście ukształtowało się przez to, że nagrywałam te odcinki w momencie, gdy miałam naprawdę multum pracy i kursowałam między miastami. To mi pozwalało złapać dystans i "Voice..." nie był czymś, co spędza mi sen z powiek, a raczej starałam się swoją uwagę podzielić na wszystkie sfery mojego życia zawodowego. Podsumowując, osoba, która moim zdaniem wygra, okaże się najlepszym głosem w Polsce, i to jest ważne.

Aktorka z Gdańska zagrała w amerykańskim serialu




Jak wspomina wokalistka - relacje z jurorami były bardzo miłe. Więcej zdjęć (6)

Jak wspomina wokalistka - relacje z jurorami były bardzo miłe.

fot. instagram/ martaburdynowicz

Jak wspomina wokalistka - relacje z jurorami były bardzo miłe.

fot. instagram/ martaburdynowicz

Podchodzisz do tego na spokojnie, jednak podczas twoich wykonań aż kipi od emocji. Który z twoich występów najbardziej zapadł ci w pamięć?

Wszystkie były dla mnie ważne, jednak zacznę od występu, który moim zdaniem najmniej mi wyszedł. To ten, podczas którego zaśpiewałam piosenkę "Mam tę moc" z "Krainy lodu". Dostałam wersję popową, a jestem bardzo przyzwyczajona do wersji bajkowej, poza tym zjadły mnie nerwy i miałam nieustabilizowany oddech. Dostałam wiele pozytywnych komentarzy, ale sama jestem swoim największym krytykiem i nie jestem zadowolona z tego występu. Z kolei jestem bardzo dumna z występu z piosenką "I am changing" z pierwszego live'a oraz z wykonania piosenki "Szklanka wody" z przesłuchań w ciemno. To były pierwsze koty za płoty i uczucie wielkiego szczęścia, bo wtedy właśnie odwróciły się wszystkie fotele. No i w końcu nokauty, podczas których zaśpiewałam piosenkę Lady Gagi "Never love again". Byłam zachwycona, że dostałam tę piosenkę, bo absolutnie ją kocham.

Myślałaś, co byś chciała zaśpiewać w finale?

Najlepiej bym się czuła z Whitney Houston, bo ją absolutnie kocham i chciałabym piosenką z jej repertuaru zamknąć swój udział w programie.

W programie stworzyłaś już swój singel. Jak wyobrażasz sobie życie po programie? Co dał Ci program, prócz oczywiście miłych wspomnień i doświadczeń?

Pojawiło się trochę propozycji współpracy. Będę występować m.in. podczas tegorocznej gali "Bitwa Tenorów na Róże", zaczynam pracę w Warszawskiej Operze Kameralnej nad musicalem "Company", wezmę udział w koncercie z Justyną Steczkowską. Dzieje się dużo, a co ja z tym zrobię? Jestem pewna, że dalej będę grała w teatrach, bo to kocham i chcę to robić. Dalej będę dubbingować. Mam nadzieję, że kontakty po programie zaowocują i będziemy mogli wspólnie coś stworzyć.

Zdaniem Marty między uczestnikami nie ma niezdrowej rywalizacji, a występuje raczej wsparcie i kibicowanie sobie wzajemnie. Więcej zdjęć (6)

Zdaniem Marty między uczestnikami nie ma niezdrowej rywalizacji, a występuje raczej wsparcie i kibicowanie sobie wzajemnie.

fot. tvp2 /the voice of poland

Zdaniem Marty między uczestnikami nie ma niezdrowej rywalizacji, a występuje raczej wsparcie i kibicowanie sobie wzajemnie.

fot. tvp2 /the voice of poland

Pozostaje jeszcze kwestia tego, co niektórzy Ci zarzucają. Jesteś profesjonalną wokalistką po szkołach, a nie laikiem. Czy uważasz, że mają rację, mówiąc, że to nie jest program dla Ciebie?

Chciałabym powiedzieć już na samym początku, że nie jest to program "Potencjał of Poland" czy "Szansa of Poland", tylko "The Voice of Poland". Nie ma w regulaminie czy kontrakcie napisane nic o tym, że jest to program dla amatorów. To jest program dla ludzi, którzy śpiewają. Dlatego moim zdaniem zarzut jest absurdalny. Jednak zamiast na negatywach, chciałabym strasznie podziękować za te ciepłe słowa, których jest bardzo dużo.

I na koniec przypomnij nam, gdzie po programie będziemy mogli cię zobaczyć?

Na pewno zapraszam do teatrów muzycznych w: Poznaniu, Łodzi, Warszawie i Gdyni. Będę np. w obsadzie koncertu sylwestrowego, w spektaklu "Mistrz i Małgorzata" i dodatkowo w "Hairspray" jako Maybelle. Jeżeli chodzi o dubbing, to odsyłam do Netfliksa. Niedługo pojawi się mikrorola głosowa w dużym serialu, znanym na cały świat, którego nazwy nie mogę zdradzić. W planach mam jeszcze dużo koncertów, o których będę informowała, gdy już się wszystko wyklaruje.

Kto twoim zdaniem wygra obecną edycję "The Voice of Poland"? Kibicujecie Marcie? My życzymy jej powodzenia i dalszego rozwoju kariery.
Marta Burdynowicz - I'm Changing (Live):
Czy lubisz programy muzyczne?
28%

tak, oglądam je regularnie od kilku lat

34%

tak, ale tylko niektóre

15%

kiedyś lubiłe(a)m, ale dawno nie oglądałe(a)m

23%

raczej nie, to nie dla mnie

zakończona

łącznie głosów: 340

Opinie wybrane


wszystkie opinie (63)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.