Muzyczne podsumowanie 2020 roku w Trójmieście

28 grudnia 2020, 13:00
Patryk Gochniewski
Jedna z udanych trójmiejskich płyt 2020 - "New Man, New Songs, Same Shit, Vol. 1". Nergal tym razem w pojedynkę sygnuje nazwę swojego projektu, jednak absolutnie sam w nim nie występuje. Na tym krążku pojawia się śmietanka światowego metalu. Więcej zdjęć (4)

Jedna z udanych trójmiejskich płyt 2020 - "New Man, New Songs, Same Shit, Vol. 1". Nergal tym razem w pojedynkę sygnuje nazwę swojego projektu, jednak absolutnie sam w nim nie występuje. Na tym krążku pojawia się śmietanka światowego metalu.

fot. Dominik Staniszewski/ Trójmiasto.pl

Jedna z udanych trójmiejskich płyt 2020 - "New Man, New Songs, Same Shit, Vol. 1". Nergal tym razem w pojedynkę sygnuje nazwę swojego projektu, jednak absolutnie sam w nim nie występuje. Na tym krążku pojawia się śmietanka światowego metalu.

fot. Dominik Staniszewski/ Trójmiasto.pl

Koniec roku. Czas podsumowań. Jednak tym razem jest to zadanie o wiele trudniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Pandemia skutecznie odcięła nas od bezpośredniego obcowania z muzyką. Tak słuchaczy, jak i muzyków. Niemniej ten dziwny czas spowodował, że działo się wbrew pozorom... dużo i dobrze.



Koncerty online w Trójmieście


Dziwnie jest podsumowywać muzyczny rok w Trójmieście, kiedy ostatni koncert, który relacjonowałem, odbył się na początku marca. Miałem przyjemność wziąć udział w pożegnalnym występie Lao Che w Starym Maneżu. Później zapadła decyzja - zamykamy wszystko i wszędzie. Nie mogliśmy iść na koncert, do teatru, kina. I do wielu innych miejsc. I oto jesteśmy - kilka miesięcy później i wciąż niemal nigdzie nie możemy pójść.

Pandemia koronawirusa sprawiła, że musieliśmy przestawić swoje myślenie i nastawienie do codzienności. Utknęliśmy w czterech ścianach. Otumanieni tym, z czym przyszło nam się zmierzyć. Do tej pory mieliśmy aż nadto możliwości spożytkowania wolnego czasu, teraz nie wiedzieliśmy, co z nim zrobić. Powoli się do tego przyzwyczajamy, ale jednocześnie mamy nadzieję, że przyszły rok będzie już przynajmniej częściowo normalny.

Jak by to miało wyglądać w postpandemicznej rzeczywistości? Tak naprawdę nikt tego nie wie. Ludzie jako pewnik przyjmują słowa wszystkich organizatorów, że ci pracują pełną parą i wszystko będzie się odbywać na takich zasadach jak wcześniej. Jednak ani my, ani oni nie mogą być tego pewni. Mówi się o paszportach immunologicznych jako przepustce do udziału w imprezach masowych. Jest to jakieś wyjście, jednak czy taka opcja będzie możliwa, okaże się dopiero za kilka miesięcy. Szczepionka na pewno pomoże w powrocie do normalności, ale nieprzewidywalność nowego wirusa jest tak duża, że trudno wyrokować, jak będzie wyglądać zbliżający się sezon koncertowy.

"Frustracja rośnie". Artyści z Trójmiasta komentują swoją sytuację



Tak wyglądały koncerty w 2020 roku... Na zdjęciu: Gdański Festiwal Muzyczny w Filharmonii Bałtyckiej. Więcej zdjęć (4)

Tak wyglądały koncerty w 2020 roku... Na zdjęciu: Gdański Festiwal Muzyczny w Filharmonii Bałtyckiej.

fot. Jacek Klejment/Trojmiasto.pl

Tak wyglądały koncerty w 2020 roku... Na zdjęciu: Gdański Festiwal Muzyczny w Filharmonii Bałtyckiej.

fot. Jacek Klejment/Trojmiasto.pl

Rządziły koncerty online



Mimo tego wszystkiego muzycy - również trójmiejscy - nie zwiesili głów i nie czekali na powrót normalności. Tym bardziej że wszyscy już wiedzieli, że ta nie wróci zbyt szybko. Zupełnie nowym doświadczeniem - tak dla wykonawców, jak i publiczności - były koncerty online. Dzięki temu obie strony mogły mieć chociaż namiastkę tego, do czego byli przyzwyczajeni. Dla wielu zespołów była to również możliwość dotarcia do szerszej publiczności. Wielu z nich podkreślało, że widownia w internecie często wielokrotnie przekraczała tę, która pojawiała się w klubach czy salach.

Wiadomo też, że nie mogło być Openera. Nawet mimo że Alter Art bardzo długo zwlekał z ogłoszeniem tej wiadomości, wszyscy wiedzieli, że zabawa na Babich Dołach jest po prostu niemożliwa. Paradoksalnie jednak dzięki temu, że festiwal odbył się w sieci, publiczność dostała jedną z najlepszych edycji w historii. Wszystko dlatego, że organizatorzy postanowili pokazać top koncertów ze wszystkich edycji. Podróż w czasie i przywołanie świetnych wspomnień. To pozwoliło nieco zniwelować rozgoryczenie brakiem tego letniego święta muzyki, które w tym roku zapowiadało się naprawdę dobrze.

Top 10 gigantów Openera. Najbardziej pamiętne koncerty w historii festiwalu



To, że nie było koncertów, nie oznacza, że nie było muzyki w ogóle. Dla wielu wykonawców ten czas był niezwykle inspirujący. Artyści to ludzie, dla których wszystkie nieoczywiste zdarzenia stają się możliwością czerpania zeń pełnymi garściami. Powstało wiele dobrej muzyki w 2020 roku. I należy ją przypomnieć.

Opener to jedna z wielu dużych imprez, które zostały przełożone na 2021 rok. Więcej zdjęć (4)

Opener to jedna z wielu dużych imprez, które zostały przełożone na 2021 rok.

fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

Opener to jedna z wielu dużych imprez, które zostały przełożone na 2021 rok.

fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

Trójmiejska muzyka warta zapamiętania



Zaczęło się jeszcze przed pandemią. Kiev Office wydał płytę "Nordowi Môl". Fantastyczną opowieść o Kaszubach - regionie i ludziach. Historie, o których wiele z nas nigdy nie słyszało, a przecież są integralną częścią naszego regionu. Poza tym bardzo dobre wydawnictwa od Lonker See, Grupy Strasznego, Free Games For May czy Endless Canvas.

Rewelacyjne jazzowe albumy wydali Immortal Onion, Emil Miszk, Jacaszek czy ostatnio Sławek Jaskułke. Zwłaszcza płyta tego ostatniego świetnie nadaje się na obecny czas - muzyka inspirowana obrazami Rafała Bujnowskiego. Niezwykle kojące kompozycje, które pozwalają odseparować się od otaczającej rzeczywistości.

Nie można także zapominać o płycie Me And That Man - "New Man, New Songs, Same Shit, Vol. 1". Nergal tym razem w pojedynkę sygnuje nazwę swojego projektu. Jednak absolutnie sam w nim nie występuje. Na tym krążku pojawia się śmietanka światowego metalu: Corey Taylor, Brent Hinds, Matt Heafy, Siver Høyem, Jørgen Munkeby, Mat McNerney, Anders Landelius czy Niklas Kvarforth. Darski płytą udowodnił, że znajomość z nimi to nie przechwałki na potrzeby mediów społecznościowych oraz to, że jest naprawdę utalentowanym kompozytorem otwartym na wiele gatunków. Warto tej płyty posłuchać, naprawdę.

Artyści z Trójmiasta doceniani na świecie



Warto także odnotować ciągłą ekspansję zespołu Trupa Trupa. Gdańska formacja jest światowym fenomenem - nie podlega to najmniejszym dyskusjom. W 2020 r. wydali świetnie przyjętą epkę "I'll Find", z której utwory w swoich audycjach grali Iggy Pop, Henry Rollins czy Steve Lamacq. Pisano o nich w "Consequences of Sound", "Le Temps", "Billboardzie", "Spinie", amerykańskiej edycji "National Geographic", w brytyjskim "The Morning Star" czy "The Current". Trupa Trupa naprawdę może ten dziwny rok zaliczyć do niebywale udanych. Nowy album ukaże się jesienią 2021 r. i można być więcej niż pewnym, że ponownie świat się zachwyci muzyką gdańskiego zespołu.

Trupa Trupa: jesteśmy zwolennikami małych kroków



Organizatorzy starali się być w kontakcie z fanami muzyki nawet mimo przeciwności. Na zdjęciu: transmisja koncertu Andre Rieu na terenie Ergo Areny. Więcej zdjęć (4)

Organizatorzy starali się być w kontakcie z fanami muzyki nawet mimo przeciwności. Na zdjęciu: transmisja koncertu Andre Rieu na terenie Ergo Areny.

fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Organizatorzy starali się być w kontakcie z fanami muzyki nawet mimo przeciwności. Na zdjęciu: transmisja koncertu Andre Rieu na terenie Ergo Areny.

fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

To był dziwny rok...



Jak wspomniałem na początku, trudno jest podsumować tak dziwny rok. Rok, w którym wydarzyło się tak wiele, a zarazem nie wydarzyło się nic. Rok, który wydaje się, że trwa o wiele dłużej niż poprzednie. Rok, który uderzył we wszystkie branże. A ta koncertowa liczy straty, które idą w tak gigantyczne sumy, że odrobienie ich zajmie wiele lat.

Klub Protokultura kończy działalność



Niemniej jednak wszyscy muzycy - trójmiejscy, polscy, światowi - odnaleźli się w tych dziwnych czasach. Spożytkowali to, co przyniósł los, i dostaliśmy gros świetnych wydawnictw z najróżniejszych gatunków. Koncert online, tworzenie piosenek i całych płyt zdalnie, na wideokonferencjach. Sytuacja bez precedensu.

Miejmy jednak nadzieję, że to był pojedynczy wybryk i w przyszłym roku będziemy mogli zacząć powoli wracać do normalności. Myślę, że wszystkim brakuje tego gwaru, gęstego tłumu i wyjątkowych doznań, jakimi są koncerty na żywo.

Sunrise Festival szuka sobie miejsca. Czy znajdzie je w Trójmieście?

Czy byłe(a)ś w tym roku na koncercie na żywo (nie online)?
21%

tak, wiele razy (także w trakcie pandemii)

20%

tak, ale zanim rozpoczęła się pandemia koronawirusa, potem już nie

59%

nie, ani razu nie byłe(a)m na koncercie

zakończona

łącznie głosów: 91