Najciekawsze płyty z Trójmiasta

27 grudnia 2018 (artykuł sprzed 2 lat)
Jarosław Kowal
Najnowszy artukuł na ten temat

Hania Rani i Pin Park. Recenzje nowych płyt z Trójmiasta

W Trójmieście rok w rok ukazuje się mnóstwo znakomitych albumów, a wytypowanie tylko pięciu najciekawszych jest zadaniem niezwykle trudnym. Kluczem wyboru w poniższym zestawieniu jest natomiast różnorodność.



Syny - "Sen"



Duet w połowie trójmiejski i w połowie poznański, który choć niewątpliwie uprawia hip-hop, to jednak więcej odbiorców ma wśród zwolenników po prostu muzyki alternatywnej, a nie fanów KęKę czy Palucha. Drugi materiał Piernikowskiego i Etamskiego/1988 to majstersztyk przepełniony grami słownymi o ciężkim życiu "białasów"; oprawiony zupełnie nieprzebojowymi, dalekimi od współczesnych, trapowych trendów bitami; intrygujący od pierwszej do ostatniej minuty. Jeżeli macie dosyć komercyjnego rapu, to lepszej alternatywy nie znajdziecie.



Nightrun87 - "The Destroyers Are Coming"



Takie brzmienie syntezatorów nie może nie skojarzyć się z latami 80., ale Nightrun87 to znacznie więcej niż zaledwie przywoływanie nostalgii i sentymentów do popkulturowych ikon. To jeden z nielicznych projektów poszukujących nowych rozwiązań dla synthwave'u, rozwijający gatunek nie tylko o to, co już było, ale również o to, co może się wydarzyć.

Tomasz Chyła Quintet - "Circlesongs"



W trójmiejskim jazzie dzieje się w ostatnich latach tak dużo, że można by poświęcić mu osobne podsumowanie. Na pewno natomiast był to rok bardzo przychylny dla Tomasza Chyły, który odebrał Nagrodę Miasta Gdańska dla Młodych Twórców w Dziedzinie Kultury, a ze swoją muzyką dotarł aż do Chin. "Circlesongs" jest natomiast albumem wyjątkowym chociażby dlatego, że skrzypce - na których gra lider - bardzo rzadko pojawiają się w muzyce jazzowej, ale również dzięki idealnym proporcjom pomiędzy wirtuozerią a tworzeniem pięknej, nieco melancholijnej atmosfery, w której odnaleźć się może nawet ktoś, kto jazzu na co dzień nie słucha.

Free Games For May - "No Snow"



Debiutanci, którzy przedstawili się światu słowami: "Jesteśmy z Gdańska i hałasujemy" i jest to prawdą, ale warto dodać, że hałasują w sposób niezwykle subtelny. Na albumie "No Snow" wyraźnie słychać ich rockowe fascynacje z delikatnymi odchyleniami w kierunku dream popu, ale wokalistka Hanna Went udowodniła podczas tegorocznej edycji SpaceFestu, że w bardziej eksperymentalnej konwencji czuje się równie dobrze, a utwór, w którym zaśpiewała z Pure Phase Ensemble był jednym z najlepszych momentów festiwalu.

Resina - "Traces"



Drugi album Karoliny Rec dla brytyjskiego FatCat Records to dzieło o wyjątkowym nastroju - nieco melancholijne, a zarazem wzbudzające niepokój. Nie jest to popis wirtuozerskich umiejętności gry na instrumencie, lecz wirtuozerskiej gry na emocjach słuchacza, co ma nieoczekiwany skutek - współczesna muzyka klasyczna (termin nieco absurdalny, ale obowiązujący) przestaje sprawiać wrażenie hermetycznej, skierowanej wyłącznie do wykształconych muzyków i koneserów, zaczyna być bliska każdemu, dla kogo najważniejsze podczas odsłuchiwania albumu jest to, aby poruszał.

2018 rok w trójmiejskiej muzyce był kolejnym bardzo udanym, ale na rozpamiętywanie nie będzie zbyt wiele czasu, bo w nadchodzących miesiącach czekają nas premiery albumów Pyłu (nowego zespołu muzyków Ampacity i Marksman), Perfect Son (nowego projektu Tobiasza Bilińskiego), Blindead, Hadal, Mùlk czy dopiero co powstałego wydawnictwa Coastline Northern Cuts.