Nowe teledyski: Behemoth zapowiada nową płytę

17 grudnia 2013 (artykuł sprzed 6 lat)
Borys Kossakowski

Nowiutka produkcja ze stajni Nergala i kilka starszych, ale zdecydowanie wartych przypomnienia teledysków grup Loco Star i Enchanted Hunters. Ponadto "Ty albo żadna" wyprodukowana przez trójmiejską firmę "Esy-Floresy". Czy są takie teledyski, do których chętnie wracacie? Jeśli tak, to dlaczego? Dla muzyki czy obrazu?



Behemoth, "Blow Your Trumpet Gabriel"

Na wielki powrót Behemotha, czyli "The Satanist" czekają fani death metalu, czytelnicy Pudelka oraz działacze prawicowi (a w zasadzie ich prawnicy). Płyta ukaże się w lutym, ale już dziś możemy podziwiać wideoklip do piosenki "Blow Your Trumpet Gabriel". Teledysk doskonale podsumowuje wszystko to, co o Behemocie powtarzają kolorowe magazyny. Mamy więc satanistyczne misterium, profanację symboli chrześcijańskich (JHS wycięte w martwym ciele świni), nagie kobiety, krew i składanie ofiar ze zwierząt i ludzi. Niestety, takie nagromadzenie oczywistych i dość zużytych już symboli (m.in. przez samego Nergala) sprawia, że z teledysku zionie nieco nudą. Fakt, obrazek został dopieszczony przez autorów, Grupę 13, do perfekcji. Kostiumy, efekty specjalne, zdjęcia - wszystko dopracowane i wypolerowane na błysk. Mam wrażenie, że do tego barszczu wrzucono jednak zbyt wiele grzybów i przez to teledysk przypomina trochę autoparodię gatunku. Oczywiście: środowiska kościelne się obrażą i będą prychać, nie obędzie się pewnie bez jakichś pozwów. Internauci chętnie będą oglądać, bo jak wiadomo "sex sells", czyli: są cycki, jest impreza. Co więcej? Niewiele. I jeszcze jedno: dajcie spokój Bogu ducha winnym barankowi i śwince.

Behemoth - Blow Your Trumpet Gabriel



Loco Star, "TV Head"

To jeden z najoryginalniejszych teledysków, jakie widziało Trójmiasto: ciepły, wesoły, z pomysłem i podtekstem. Aż żal, że na Yachach doczekał się tylko jednej nominacji i żadnej nagrody. A może jak nie ma krwi, spermy i nagiego ciała, to już rzecz się nie sprzedaje? Muzycy Loco Star sięgnęli po stylistykę znaną z Muppet Show, przy czym klasyczne pacynki zastąpili własnymi dłońmi ubranymi w rękawiczki, z okularami, fryzurami... Trudno to opisać, trzeba zobaczyć. Co więcej, udało im się stworzyć własny mikroświat, niebanalny, wciągający i wzruszający. Muzyka Loco Star kojarzyła mi się zawsze z chłodnym dystansem, zimną elektroniką rodem ze Skandynawii. Ten teledysk diametralnie zmienił moje spojrzenie na twórczość Marsii i Tomka Ziętka. Od teraz, przynajmniej ta jedna piosenka, jest dla mnie synonimem pozytywnej, ciepłej, ludzkiej energii. A na dodatek w klipie jest tyle ciekawych szczegółów i oryginalnych rozwiązań scenograficznych, że chce się go oglądać raz po raz. Aż wstyd, że o nim piszemy z takim opóźnieniem.

Loco Star - TV Head



Enchanted Hunters, "Twin"

O ile "TV Head" ociepliło w moich oczach twórczość Loco Star, tak ten klip potwierdził moje przeczucia, że Enchanted Hunters to zespół nieco autystyczny, wycofany, ksobny, żyjący w świecie własnej wyobraźni. To świat oryginalny, niełatwo doń dotrzeć, ale bynajmniej nie wrogi. To raczej otoczenie wydaje się niezbyt przychylnie nastawione do takich oryginałów jak bohaterka teledysku, dziewczynka zażywająca kąpieli w nietypowym kostiumie. Jakim? Zobaczcie sami. Klip urzeka malowniczymi ujęciami i wysmakowaną kolorystką, ale zabrakło w nim trochę różnorodności. Jedna bohaterka, jedno miejsce akcji, niewiele planów; szkoda, że twórcy nie obudowali scenariusza w dodatkowe wątki. Choć teledysk robi dobre wrażenie, to brakuje w nim haka, który przytrzymałby internautę i zachęcił do powtórnej lektury. A szkoda.

Enchanted Hunters - Twin



Makabunda, "Ty albo żadna"

To wprawdzie nie jest produkcja trójmiejskich muzyków, ale za obrazek w całości odpowiedzialna jest gdyńska Grupa Animacji "Esy-Floresy". Piosenka była wykonywana przed laty przez Tadeusza Faliszewskiego, a w czasach bardziej współczesnych spopularyzował ją Kazik Staszewski na płycie "Tata 2" (tu niespodzianka: autorem utworu nie jest Stanisław Staszewski, a duet Jerzy Petersburski (muzyka) - Leopold Szmaragd (tekst)). I właśnie do czasów międzywojennych odwołuje się animacja "Esów-Floresów". Przyznam szczerze, że wersja Makabundy zupełnie do mnie nie trafia, dlatego postanowiłem puścić w tle oryginalny dźwięk Tadeusza Faliszewskiego. I wtedy okazało się, że teledysk jest, mówiąc potocznie, trafiony w punkt. Wzorowany na starych filmach animowanych, miesza techniki wycinankowe, rysunkowe i kolaż komputerowy. Autorzy użyli zdjęć z minionej epoki i charakterystycznych rekwizytów (bicykl) czy strojów (meloniki, kostiumy kąpielowe), ale puścili też oko w stronę nowoczesności (główny bohater pojawia się na plaży z deską do skimboardu, gdzieś w tle przepływa supernowoczesny jacht). Świetna robota, choć muzyka nie dorasta do obrazu.

Makabunda - Ty albo żadna