Paweł Domagała zagrał w Gdynia Arenie i zauroczył fanów

6 października 2019, 12:30
Ewa Palińska

Grono fanów Pawła Domagały systematycznie się powiększa, dlatego artysta organizuje swoje występy w coraz większych salach. Po Starym Maneżu i Filharmonii Bałtyckiej, w sobotni wieczór, wystąpił w Gdynia Arenie, z zapełnieniem której również nie miał najmniejszego problemu. Artysta przypomniał swoje najpopularniejsze piosenki, zaprezentował nowe, rozbawił słuchaczy do łez opowiadanymi anegdotami i pokazał, że w dzisiejszych czasach wcale nie trzeba być ekstrawaganckim i wyrazistym, żeby zjednać sobie publiczność. Wystarczy po prostu być sobą.



Sukces Pawła Domagały dobitnie pokazuje, że w erze blichtru, medialnej ekstrawagancji i mody na szokowanie publiczności, normalność nadal jest w cenie. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że skromny chłopak z gitarą, śpiewający proste, melodyjne piosenki, cieszy się tak ogromną popularnością?
Imprezę zapowiadaliśmy w naszym kalendarzu oraz cyklu Planuj tydzień - czytaj w każdy czwartek

Oczywiście ta popularność nie wzięła się znikąd. Zanim artysta zdecydował się na podbój scen koncertowych, zyskał ogromną popularność grając w popularnych filmach czy serialach. Obsadzany był "po warunkach", czyli najczęściej trafiały mu się role łobuzów z sąsiedztwa, niepoprawnych romantyków, idealistów. A że aktorem jest znakomitym, przekaz był na tyle wiarygodny, że grono fanów (a raczej fanek) systematycznie się powiększało. Bo i która nie chciałaby mieć takiego faceta u swojego boku?

Kiedy Paweł Domagała rozpoczął działalność muzyczną okazało się, że i na koncertowych scenach pozostaje romantycznym i prostolinijnym łobuzem z sąsiedztwa, w dodatku potrafiącym pięknie i w prostych słowach mówić o miłości. Nawet jeśli na widowni siedzi kilka tysięcy osób, jak to miało miejsce podczas sobotniego, gdyńskiego koncertu, potrafi tak wkraść się w łaski słuchaczy, że każdy ma wrażenie, jakby artysta mówił i śpiewał bezpośrednio do niego.

- Cieszę się, że to właśnie wy zasiadacie dzisiaj na widowni, bo wiem, że na mój koncert przyszli najfajniejsi ludzie z Gdyni. A nawet jeśli nie najfajniejsi, to na pewno najładniejsi, bo poprzyglądałem wam się przed koncertem - mówił Domagała, kokieteryjnie witając się z fanami.

Koncerty w Trójmieście


Jako że w imprezie uczestniczyło też wielu słuchaczy z Sopotu, Gdańska oraz najbardziej odległych zakątków Pomorza, początkowo na widowni zapadła niezręczna cisza. Chwilę później przerwały ją gromkie owacje i salwy śmiechu, bo przecież publiczność kocha Domagałę nie tylko za jego muzykę, ale i za wypowiedzi - dwuznaczne, pełne ironii i zamierzonych lapsusów językowych.

Paweł Domagała rozkochał słuchaczy w swojej muzyce jeszcze zanim wydał pierwszy krążek. Obecnie ma na koncie już dwa, a trzeci planuje wydać w przyszłym roku. Przypomnę, że tak długo wyczekiwany przez fanów, debiutancki album Pawła Domagały pt. "Opowiem Ci o mnie", ukazał się jesienią 2016 roku. Płyta trafiła do serc szerokiego grona odbiorców, osiągając status platynowej. Nowy krążek, zatytułowany "1984", ukazał się 16 listopada ubiegłego roku i dotychczas pokrył się platyną aż dwukrotnie. Na płycie znalazło się 12 premierowych piosenek, a zapowiadająca ją "Weź nie pytaj" momentalnie stała się hitem.

Zobacz fragment koncertu

Podczas sobotniego koncertu w Gdynia Arenie Paweł Domagała zaprezentował szeroki przekrój swojej twórczości - od piosenek najstarszych, zarejestrowanych na dwóch wydanych już płytach, aż po nowości, które znajdą się na najnowszym krążku. Publiczność każdy z utworów oklaskiwała tak samo entuzjastycznie, bo z racji tego, że artysta komunikuje się ze słuchaczami tak prostym językiem (również muzycznym), nawet słuchając premierowych wykonań publiczność natychmiast odczytuje przekaz.

- Cieszę się, że mogę pisać takie piosenki, w których wylewam swoje frustracje - mówił artysta zapowiadając piosenkę "Zamykam drzwi", która znajdzie się na nowej płycie. - Cieszę się, że mam takich słuchaczy, którzy chcą mnie posłuchać, ale nie oceniają.
Tu Pawłowi Domagale należy przyznać rację, bo publiczność w istocie ma cudowną - uwielbia go tak bardzo, że po zakończeniu długo nie dawała mu zejść ze sceny. Artysta odwdzięczył się oczywiście bisami, w tym swoim superhitem "Weź nie pytaj". I nawet jeśli koncert był kalką tego, który w lutym Domagała zagrał w Filharmonii Bałtyckiej, nawet jeśli padały dokładnie te same wypowiedzi i żarty, publiczność nie miała mu tego za złe.

- Przecież my go za to kochamy! Za to, że jest sobą. I nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że koncert był taki sam, jak ten w lutym. Jego koncerty nigdy nie są takie same, bo zmienia się wiele czynników. My się zmieniamy. Inna jest pogoda, inny mamy nastrój. Tylko Paweł niezmiennie znakomity - podsumowała jedna z wiernych fanek Pawła Domagały.
Organizatorem koncertu był Impresariat 34art.pl .