stat

Roztańczona pocztówka z Trójmiasta

14 listopada 2019, 15:00
Justyna Michalkiewicz-Waloszek
Taneczny przewodnik po Gdańsku:

Jak najlepiej zaprezentować walory Trójmiasta? Na przykład za pomocą tańca. Taki nośnik wykorzystała Monika Grzelak, utytułowana tancerka z wieloletnim doświadczeniem, właścicielka szkoły tańca w Gdańsku-Wrzeszczu - Dance Avenue. Monika wysłała w świat taneczną pocztówkę online.




Stadion Energa Gdańsk, Ergo Arena, Olivia Sky, Marina w Sopocie oraz wieżowiec przy Galerii Handlowej Madison - m.in. te miejsca oraz widoki z ich dachów zobaczymy w roztańczonym przewodniku z Trójmiasta. To wspólny projekt Moniki Grzelak i Studia Hokus-Pokus.

- Mieszkam i pracuję w Gdańsku, jestem z tym miastem związana od ponad 10 lat. Gdańsk daje mi na co dzień dobrą energię, a ja kocham to miasto. Bardzo dużo podróżuję, realizując taneczne projekty. Stworzyliśmy więc pocztówkę, która prezentuje walory Gdańska. Tak, aby ludzie związani z tańcem z całego świata mogli się nim zachwycić, zobaczyć, jaki jest piękny - mówi Monika Grzelak.
Monika Grzelak to tancerka zawodowa, która z tańcem związana jest od ponad 20 lat. W ciągu swojej tanecznej kariery zdobyła m.in. tytuły: wicemistrzyni świata w Mambo oraz wielokrotnej mistrzyni Polski w tańcach latynoamerykańskich. Tworzyła choreografie do filmów i spektakli, a także niejednokrotnie w nich występowała. Tańczyła w spektaklu "12 ławek" oraz filmie "Kochaj i Tańcz".

Występowała również w programie "Got to Dance", przygotowywała tancerzy do występów w programie "You Can Dance", a obecnie jest choreografką i tancerką w spektaklu "Gorączka Sobotniej Nocy" w Teatrze Muzycznym. Taneczna pocztówka jest więc tylko wisienką na torcie wszystkich jej projektów. I chociaż w tańcu niewiele jest w stanie ją zaskoczyć, przygotowanie filmu na dachach miasta nie było łatwym zadaniem.

- Układ do filmu przygotowałam wcześniej, ale specyfika każdego miejsca oraz warunki, w których kręciliśmy, spowodowały, że czasami musiałam improwizować. Na dachach było bardzo ślisko. Poza tym musiałam cały czas patrzeć w kamerę, a powierzchnia wokół mnie nie zawsze była równa i bezpieczna. Musiałam być bardzo ostrożna - dodaje Monika Grzelak.