Sopot Film Festival rośnie w siłę

1 sierpnia 2011 (artykuł sprzed 9 lat)
Jakub Knera

Pokazy filmowe wyprzedane do ostatniego biletu, bogaty i różnorodny festiwal, świetne lokalizacje seansów. Sopot Film Festival, inaugurując drugą dekadę działalności, jest już czymś więcej niż lokalną imprezą filmową i w ciągu kilku najbliższych lat ma szanse stać się jedną z imprez flagowych całego Trójmiasta.



Sopocki festiwal, wspólnie z Festiwalem Polskich Filmów Fabularnych i Gdańsk Doc Film, genialnie zagospodarowuje trójmiejski rynek imprez filmowych. O ile ten pierwszy koncentruje się wyłącznie na polskich obrazach, a drugi kładzie nacisk na dokumenty, Sopot Film Festival jest ich mieszanką, częściowo przypominając wyświetlane na innych festiwalach obrazy, ale prezentując także masę świetnych, niedostrzeżonych przez polskich dystrybutorów filmów.

O sukcesie imprezy organizowanej przez Stowarzyszenie Hamulec Bezpieczeństwa decyduje także świetna lokalizacja (nadmorski kurort) i czas (środek wakacji). Jak mało która trójmiejska impreza, ta nie może narzekać na frekwencję - kolejki na seanse, na które nie raz brakowało biletów, były zwyczajnym widokiem.

Tegoroczna edycja obfitowała w świetne obrazy polskich twórców ("Młyn i Krzyż", "Essential Killing", "Jestem Twój"), filmy zagraniczne ("Kieł", "Ludzie Boga", "Szukając Erica", "Zabiłem swoją matkę"), dokumenty ("Wasteland", "I tak nie zależy nam na muzyce") oraz animacje, kiczowate filmy sci-fi i kino nieme z muzyką graną na żywo.

To już nie ta sama impreza o lokalnym charakterze, co kilka lat temu. Sopot Film Festival wchodzi do ogólnopolskiej czołówki i z roku na rok musi się rozwijać. Potrzebne są większe sale, warto też rozbudować bloki filmowe np. pod kątem konkretnych reżyserów (w tym roku świetnie udało się to z twórczością Fatih Akin, autora obrazu "Życie jest muzyką"), dodać np. warsztaty filmowe lub recenzenckiej czy spotkania dyskusyjne z krytykami filmowymi, postaciami ze świata filmu lub twórcami wyświetlanych obrazów.

Na to potrzeba oczywiście dodatkowych funduszy. Jednak biorąc pod uwagę sukces imprezy, zarówno miasto Sopot, jak i Urząd Marszałkowski powinni być jeszcze bardziej hojni, pomnażając budżet przyszłych edycji co najmniej dwukrotnie. Jeśli spojrzy się na powodzenie starszego brata sopockiej imprezy - festiwal Nowe Horyzonty we Wrocławiu - Sopot Film Festival może się okazać również doskonałą okazją dla promocji sponsorów. Podobnie jak wrocławska impreza, SFF mógłby rozszerzyć projekcje o pokazy niszowych filmów.

Przed sopocką imprezą czeka sporo wyzwań - trzeba rozszerzyć program i z roku na rok coraz bardziej zaskakiwać widza. Jednak już w tej chwili festiwal jawi się jako jedna z ciekawszych imprez, pretendujących do szerszego zaistnienia w ogólnopolskim kalendarzu kulturalnym. Oby z roku na rok SFF rozwijał się jeszcze prężniej. Na razie to jedno z najciekawszych trójmiejskich wydarzeń.

Konkursowi zwycięzcy Sopot Film Festival 2011

W tym roku po raz pierwszy odbył się konkurs filmów fabularnych. Jury festiwalowe za Najlepszy Film Fabularny uznało "Essential Killing" Jerzego Skolimowskiego, a Nagroda Prezydenta Miasta Sopotu w kwocie 15 tys. zł przypadła filmowi "Z miłości" w reżyserii Anny Jadowskiej.

W kategorii Plebiscyt Publiczności pierwsze miejsce zajął film "Śmietnisko" (ten sam co na tegorocznym Gdańsk Doc Film), drugie "Pogorzelisko", a trzecie miejsce przypadło "Soul Kitchen".

W konkursie na najlepszy film krótkometrażowy zwyciężyła animacja "The External World" - oryginalne surrealistyczne odniesienie do seriali, gier komputerowych, programów telewizyjnych czy koszmarnych kreskówek, interesujący nie tylko ze względu na formę, ale także na treść. Obraz można obejrzeć na jego oficjalnej stronie - The External World.