stat

Świetny występ Red Box w Starym Maneżu

27 września 2019, 23:10
Łukasz Stafiej

To był koncert z kategorii tych bezbłędnych. Red Box wrócił po latach przerwy i dał świetny występ w piątek wieczorem w Starym Maneżu.



Red Box to jeden z tych zespołów, które zyskały popularność w Polsce dzięki staraniom redaktorów radiowej Trójki. Emitowane w tej stacji od lat 80. kawałki Brytyjczyków wychowały całe zastępy fanów, którzy po raz pierwszy Simona Toulsona-Clarke'a z zespołem mieli okazję zobaczyć na żywo w Polsce dopiero w 2011 roku - na koncercie w trójkowym studiu właśnie. Wtedy też nastąpił renesans trochę zapomnianego przez dwie dekady Red Boxa. Muzycy zagrali trasę po Polsce, pojawili się nawet na dwóch koncertach w Trójmieście, po czym słuch ponownie o kapeli zaginął. Do tego roku, gdy Rex Box wydał nowy, dopiero czwarty w swej ponad czterdziestoletnie karierze album oraz ruszył w trasę.

Koncerty rockowe w Trójmieście


Oczywiście współczesny skład niewiele ma wspólnego z tym oryginalnym - spoiwem jest jedynie lider, który złożył zespół z nowych muzyków. Ale w żadnym wypadku nie jest to wada. Na piątkowym koncercie w Starym Maneżu okazało się, że Brytyjczycy są w świetnej formie i tworzą unikatową pop-rockową orkiestrę. Unikatową, bo i styl Red Box zawsze był wyjątkowy. Z jednej strony sporo było w tej muzyce klasycznego synth-popu lat 80., z drugiej Toulson-Clarke wypracował autorskie brzmienie z mocnymi inspiracjami etnicznymi brzmieniami, głównie indiańskimi.


W Starym Maneżu można było się przekonać, że Red Box, mimo że odrobinę zrezygnował z elektronicznego brzmienia na rzecz bardziej akustycznych dźwięków, właściwego sobie stylu wcale nie zatracił. Co więcej: wspomniany rozbudowany siedmioosobowy skład (z trzema gitarami, basem, perkusją, perkusjonaliami oraz laptopem) pozwalał oddać na żywo każdy brzmieniowy niuans z płyt. Brawa należą się przede wszystkim wybitnej śpiewające gitarzystce Sally-Jo Seery, której głos świetnie wspomagał lidera.


Zespół zaczął bez skrępowania od dwóch przebojów - świeżutkiego "Starwalker" z najnowszego krążka "Chase the Setting Sun", a następnie najstarszego i najbardziej znanego ze swojego repertuaru utworu "For America". Słuchając tego drugiego trudno było uwierzyć, że minęło prawie czterdzieści lat od jego wydania - wokal Toulsona-Clarke'a był wyśmienity. Podobnie zresztą, jak w zagrany później m.in. "Seskachewan", "Lean On Me" czy "Chenko". W czasie prawie dwugodzinnego koncertu nie zabrakło też oczywiście kilku utworów z nowej płyty z singlem "This Is What We Came For", "Chase The Setting Sun" czy trochę starszymi przebojami: "The Sign" czy "Hurricane".

Koncerty w październiku w Trójmieście


Fani Red Box wypełnił prawie cały Maneż i zawiedzeni czuć się nie powinni. To był występ z kategorii tych bezbłędnych i zaskakujących, bo przecież powroty po latach zawsze niosą ze sobą ryzyko. Wieczór z pewnością musiał być również bardzo udany dla muzyków - na scenie byli swobodni, a lider od razu złapał świetny kontakt z publicznością i nie szczędził anegdot i podziękowań. Mówił: "Długo czekaliśmy, żeby tutaj przyjechać, bo słyszeliśmy, że to najlepsze widownia w Polsce", po czym zebrał burzę oklasków za powiedzenie po polsku "Dziękuję wam za przybycie".