stat

Sentymentalne popołudnie ze śląską gwiazdą disco

14 kwietnia 2018, 22:00
Ewa Palińska

Zobacz relację z gdańskiego .koncertu Teresy Werner

W piątek w Gdyni, a w sobotę w Gdańsku wystąpiła Teresa Werner - jedna z najpopularniejszych w Polsce piosenkarek disco. Artystka odwiedziła Trójmiasto już po raz piąty i z pewnością nie ostatni, ponieważ oddanych fanów ma u nas mnóstwo, co potwierdziła tak liczna frekwencja i gorąca atmosfera podczas obu koncertów.



Teresa Werner pochodzi z Nakła Śląskiego. Na scenie zadebiutowała w wieku szesnastu lat, zasilając skład Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk" (była artystką najdłużej występującą w tym zespole). Karierę solową rozpoczęła stosunkowo niedawno, bo w 2011 roku, wydając singiel "Miłość jest piękna". Wkrótce ukazał się pierwszy album artystki, "Spełnić marzenia", który uzyskał status złotej płyty. Każdy kolejny również niezwłocznie zyskiwał status złotej, a nawet platynowej płyty.

Sympatyczna Ślązaczka momentalnie wkradła się w łaski publiczności, zajmując wysoką pozycję na rynku disco. Jak sama przyznała, swoją karierę zbudowała na szczerości przekazu i serdecznych relacjach ze słuchaczami. A że stawia na szczerość, to śpiewa o emocjach, których sama doświadcza, najchętniej o miłości.

Publiczność te teksty i proste melodie uwielbia, czego dowodem jest tak liczna frekwencja na obu trójmiejskich koncertach - piątkowym w Sali Koncertowej Portu Gdynia oraz sobotnim, na deskach Sceny Teatralnej NOT. Fani wyczekiwali spotkania z gwiazdą z ogromną ekscytacją, zaopatrując się w międzyczasie w płyty, które po koncercie artystka chętnie podpisywała.

Występ Teresy Werner trudno sklasyfikować jako tradycyjny koncert, bo bardziej przypominał przepełnione serdecznością spotkanie w gronie bliskich znajomych.

- Atmosfera była podobna jak na sopockim koncercie Dawida Kwiatkowskiego. Taka sama otwartość artysty, olbrzymia interakcja, serdeczność, dużo mądrych słów kierowanych do słuchaczy. Tyle, że na widowni młodzież nieco starsza - śmiała się Małgorzata, która na koncert przywiozła swoich dziadków.
Już po pierwszym utworze wokalistka zeszła ze sceny przywitać się z publicznością, a wierni fani natychmiast ruszyli w jej stronę z przygotowanymi kwiatami i upominkami. Każdą z kolejnych wykonywanych piosenek Werner opatrywała obszernym wprowadzeniem, za każdym razem wyczekując interakcji ze strony słuchaczy. Tych specjalnie zachęcać nie trzeba było - momentalnie odpowiadali na zadawane przez artystkę pytania czy włączali się do wspólnego śpiewania. W programie znalazły się zarówno najpopularniejsze przeboje, znane choćby z anteny TVS, wydań płytowych czy z internetu, ale także piosenki najnowsze.

Z każdym kolejnym utworem atmosfera na widowni robiła się coraz bardziej gorąca i coraz więcej osób włączało się do wspólnego śpiewania. Werner zresztą chętnie dzieliła się ze słuchaczami mikrofonem. Finałowy hit "Dałabym ci, dała" śpiewała z artystką cała sala, a że tak oddana publiczność nie ma w zwyczaju pozwalać artyście ot tak zejść ze sceny, gromkimi brawami i okrzykami zachwytu doprosiła się bisów.