Twarda bania i zaciśnięte pięści. Recenzja filmu "Furioza"

30 października 2021, 12:00
Tomasz Zacharczuk

Po premierze "Furiozy" reżyserowi filmu bezrobocie raczej nie grozi, lecz gdyby kiedykolwiek zdecydował się przebranżowić, sugerowałbym zawód mechanika. Cyprian T. Olencki skonstruował bowiem filmowego walca z silnikiem Ferrari, który demoluje wszystko na swojej drodze, łącznie z barierą prędkości. Są w tym filmie tak potężne pokłady adrenaliny, że można byłoby nimi uzupełnić zapasy niejednej karetki pogotowia, a nawet całego szpitala. Opowieść o ogarniętych furią kibolach, których sens istnienia definiują, cytując kawałek Hemp Gru, "twarda bania i zaciśnięte pięści", to czysta esencja kina sensacyjnego i wysokooktanowa rozrywka na masową skalę.



Środowisko piłkarskich ultrasów filmowcy w naszym kraju przybliżali do tej pory widzom raczej z marnym skutkiem. W "Bad Boyu" Patryk Vega posklejał w niezgrabną całość kilka soczystych tabloidowych nagłówków, ale pod krzykliwymi hasłami kryła się w zasadzie ta sama historia, którą od lat reżyser ubiera w różne tytuły. Zalegające na tej samej jakościowej półce "Skrzydlate świnie" były natomiast raczej nieśmieszną parodią lub po prostu pseudofilmem o pseudokibicach. Najgłębiej w te piekielne kręgi kibolstwa zszedł z kamerą Sylwester Latkowski w dokumentalnej "Klatce", choć było to raczej dzieło dość toporne w swojej formie. Na tle poprzedników "Furioza" prezentuje się więc jak Polsat Plus Arena Gdańsk w zestawieniu ze Stadionem Dziesięciolecia.

Cyprian T. Olencki i współodpowiedzialny za scenariusz Tomasz Klimala zdaje się, że dokładnie przestudiowali powyższe tytuły i wyciągnęli odpowiednie wnioski, gdyż bohaterowie ich filmu nie sprawiają wrażenia, że zostali wmanewrowani w przypadkową opowieść i zupełnie obcą im konwencję kina. Pomimo wielu pobocznych wątków, od początku do końca to dość prosta w przekazie historia o przyjaźni, lojalności, honorze i zemście, mocno osadzona w świecie stadionowych chuliganów. Tymi na ekranie są członkowie tytułowej Furiozy - grupy zaprawionych w "ustawkach" kiboli, którym przewodzi "Kaszub" (Wojciech Zieliński). Środowisko od dawna znajduje się na radarze pomorskiej policji, którą interesują powiązania chuliganów z przestępczym półświatkiem Trójmiasta.

Furtkę do skutecznej infiltracji Furiozy otwiera "Dzika" (Weronika Książkiewicz), policjantka z łobuzerską przeszłością, która chce w tym celu wykorzystać Dawida (Mateusz Banasiuk). Obiecuje chłopakowi amnestię dla jego brata, "Kaszuba", zaś w zamian chce wystawienia "Goldena" (Mateusz Damięcki), narwanego zastępcy szefa Furiozy, który macza ręce w handlu narkotykami. Cała czwórka doskonale zna się z dawnych lat, a wszystkich łączy bolesna tragedia, która rozdzieliła ich życiowe drogi. "Dzika" wstąpiła w szeregi policji, a Dawid poszedł na medycynę. Teraz naciskany przez byłą dziewczynę lekarz w przerwach między szpitalnymi dyżurami wskakuje w dres i ponownie przesiąka atmosferą kibolskich sparingów oraz szemranych interesów.

"Furioza" to opowieść o grupie trójmiejskich kiboli, których od środka próbuje rozpracować "Dzika" (Weronika Książkiewicz) z pomocą Dawida (Mateusz Banasiuk). Głównym celem policyjnej operacji jest "Golden" (Mateusz Damięcki). Więcej zdjęć (3)

"Furioza" to opowieść o grupie trójmiejskich kiboli, których od środka próbuje rozpracować "Dzika" (Weronika Książkiewicz) z pomocą Dawida (Mateusz Banasiuk). Głównym celem policyjnej operacji jest "Golden" (Mateusz Damięcki).

mat. prasowe/ Kino Świat

"Furioza" to opowieść o grupie trójmiejskich kiboli, których od środka próbuje rozpracować "Dzika" (Weronika Książkiewicz) z pomocą Dawida (Mateusz Banasiuk). Głównym celem policyjnej operacji jest "Golden" (Mateusz Damięcki).

mat. prasowe/ Kino Świat

Furia napędzana adrenaliną



"Furioza" oferuje widzowi transparentną i niezbyt skomplikowaną grę, której przebieg nie będzie specjalnym zaskoczeniem, choć kilka fabularnych rozwiązań zgrabnie wymyka się klasycznym regułom sensacyjnego kina. W natłoku brutalnych i bezwzględnych porachunków gdzieś pomiędzy wierszami twórcy filmu próbują jeszcze przemycić historię o odkupieniu win i odbudowie rodzinnych więzi. Wkrada się wątek miłosny, funkcjonują też zagrywki rodem z gangsterskich filmów. To zarówno zaleta, jak i wada "Furiozy", bo szczególnie w środkowym akcie wydaje się, że reżyserowi poszczególne wątki zaczynają wyślizgiwać się z rąk. Zanim dojdzie do wybuchowego finału, Olencki zdąży na szczęście wszystkie fabularne sznurki znów mocniej chwycić i wyprowadzić cały film na prostą.

To jednak nie fabuła, a szaleńcze wręcz tempo "Furiozy" hipnotyzuje na tyle skutecznie, że trudno oderwać wzrok od ekranu. Wpompowano w tę produkcję nieograniczone pokłady adrenaliny, dzikiego szaleństwa graniczącego momentami z barbarzyństwem, uzależniającej od pierwszych kadrów energii. Wszystkie te składniki stworzyły paliwo, na którym "Furioza" pędzi znacznie dalej niż mogłoby się początkowo wydawać. Ogląda się to z nieskrywaną frajdą, choć pełne zanurzenie w brutalny i oparty na podstawowych instynktach świat może w pewnym momencie odciąć dopływ tlenu i zawrócić w głowie. To kino w swojej strukturze równie bezkompromisowe, co bandyckie bijatyki, które pokazano na ekranie ze znakomitą dynamiką i realistycznym odzwierciedleniem najdrobniejszych detali.

Film Cypriana T. Olenckiego fabularne płaszczyzny nadrabia niesamowitym tempem i intensywnością. Wartością dodaną są także znakomite aktorskie kreacje. Więcej zdjęć (3)

Film Cypriana T. Olenckiego fabularne płaszczyzny nadrabia niesamowitym tempem i intensywnością. Wartością dodaną są także znakomite aktorskie kreacje.

mat. prasowe/ Kino Świat

Film Cypriana T. Olenckiego fabularne płaszczyzny nadrabia niesamowitym tempem i intensywnością. Wartością dodaną są także znakomite aktorskie kreacje.

mat. prasowe/ Kino Świat

"Sopot to zło", czyli czuć Trójmiasto



Z perspektywy trójmiejskiego widza o tyle łatwiej jest zagłębić się w tę opowieść, że sporo scen nakręconych zostało w Gdańsku i Gdyni, a całą fabułę osadzono na Wybrzeżu. Co prawda filmowcy dość oszczędnie miejscami eksponują tutejsze plenery, lecz właściwie ani przez moment nie da się odczuć, że inne rejony Polski próbują imitować Trójmiasto, a w niektórych fragmentach nasz swojski "vibe" czuć bardzo dosłownie. Jak choćby w scenie na szpitalnym OIOMie, gdy pokiereszowany pijaczek widok młodej policjantki (w cywilu) z rozbitą głową kwituje rozkosznym "Sopot to zło". Szkoda, że podobnych lokalnych wtrętów nie ma więcej, bo mogłyby zastąpić wiele czerstwych żartów, które potrafią stanąć w gardle. Na szczęście, dzięki pędzącej akcji, nie na długo. Po części również dlatego, że wielu dialogów ... nie słychać. Jak mantra wraca kwestia dźwięku w polskich produkcjach.

Panie Damięcki, Twoja twarz nie brzmi znajomo



Nic więc dziwnego, że w wielu scenach zamiast słuchać trzeba na aktorów tylko zerkać. A i to wystarczy, bo w "Furiozie" mamy do czynienia z powalającymi przemianami Weroniki Książkiewicz i przede wszystkim Mateusza Damięckiego. Ona emanuje pewnością siebie i umiejętnie panuje nad emocjami swojej bohaterki. Bezkompromisowej policjantki, ale i boleśnie doświadczonej przez życie kobiety, która nie uporządkowała jeszcze mrocznej przeszłości. On natomiast jest żywiołem, z którym obcowanie jest równie uzależniające, co śmiertelnie niebezpieczne. Gdzie jest Mateusz Damięcki i co z nim zrobił "Golden"? Nie chcę wiedzieć. Wiem, że to rola warta, nomen omen, ozłocenia.

Sztuką jest przy takim towarzystwie zaistnieć na ekranie, ale bez problemu udaje się to niezawodnemu Wojciechowi Zielińskiemu, świetnemu w epizodach Januszowi Chabiorowi czy brylującemu w roli gangstera "Mrówki", Szymonowi Bobrowskiemu. Cała kompania "Kaszuba" i "Goldena" też wydaje się być trafnie dobrana, bez większych zarzutów spisuje się Mateusz Banasiuk, a w roli cynicznego policjanta, partnera "Dzikiej", pokazuje klasę Łukasz Simlat. Odrobinę szkoda, że poza Weroniką Ksiażkiewicz, nie ma jeszcze co najmniej jednej tak silnej postaci kobiecej, ale pamiętajmy, że przede wszystkim mamy do czynienia z kinem wręcz nabuzowanym testosteronem, który uderza po nozdrzach mocniej niż zapach męskiej szatni po meczu piłki nożnej.

Przemiana na ekranie Mateusza Damięckiego dorównuje tym najsłynniejszym hollywoodzkim metamorfozom. To jednak nie tylko muskulatura, tatuaże i ogolona głowa. Za nowym wizerunkiem Damięckiego podążają nieprzeciętne umiejętności, marnowane do tej pory na tandetne komedie romantyczne. Więcej zdjęć (3)

Przemiana na ekranie Mateusza Damięckiego dorównuje tym najsłynniejszym hollywoodzkim metamorfozom. To jednak nie tylko muskulatura, tatuaże i ogolona głowa. Za nowym wizerunkiem Damięckiego podążają nieprzeciętne umiejętności, marnowane do tej pory na tandetne komedie romantyczne.

mat. prasowe/ Kino Świat

Przemiana na ekranie Mateusza Damięckiego dorównuje tym najsłynniejszym hollywoodzkim metamorfozom. To jednak nie tylko muskulatura, tatuaże i ogolona głowa. Za nowym wizerunkiem Damięckiego podążają nieprzeciętne umiejętności, marnowane do tej pory na tandetne komedie romantyczne.

mat. prasowe/ Kino Świat

Używając futbolowej terminologii, "Furioza" jest jak mecz pełen walki, emocji, podbramkowych sytuacji i efektownych bramek, choć za dużo wirtuozerii i taktycznej wiedzy na tym boisku nie widać. Są jednak spotkania i filmy dla koneserów, są również takie, które swoim szaleństwem porywają trybuny oraz publiczność. Dzieło Cypriana T. Olenckiego należy do tej drugiej kategorii. Dzięki temu "Skrzydlate świnie" mogą odfrunąć bezpowrotnie do ciepłych krajów, bo mamy już swoich polskich "Hooligans". Bez Froda, za to z naszym diabolicznym Damięckim.

OCENA: 7/10

Opinie (75) 10 zablokowanych

  • (19)

    W latach 90/00 Arka i Lechia to top3 w Polsce.
    Pierwsza tzw. ustawka czyli umówiona bójka z ustalonymi regułami gry na gołe ręce odbyła się w Sopocie pomiędzy Młodymi Chuliganami z Gdyni i Młodymi Orłami z Gdańska :) Było to 8 listopada 1998 roku.
    To tak w ramach lekcji historii dla młodszych widzów :)

    • 80 27

    • (2)

      Gimbusie w latach 70 i 80tych to mnóstwo bitek było wszystko na spontanie

      • 12 21

      • Mówię o umawianej ustawce we współczesnym wydaniu a nie o spontanie lat minionych...

        • 21 3

      • Gimbusie czytaj ze zrozumieniem

        To pierwsza ustawka w Polsce między klubami, na gole pieści. Cracovia jako pierwszy klub w Polsce wystartował ze sprzętem.

        • 8 4

    • (7)

      Nie zapomnę tego słynnego filmiku, był to wywiad z kibolami Lechii ze wczesnych lat 2000. Najlepszy był moment jak ten najbardziej elokwentny z nich się po prostu zawiesił haha.

      • 46 0

      • Oglądałem i myślałem,że to ty. (2)

        Przypomniały mi się twoje złote myśli z liceum przy "Pastalasjego" typu "kampania piwowarska","koniugacja astrologiczna" rzeka "Misisipi"Hahahaha.

        • 12 7

        • Część tchórzu, jak tam szczekanie na necie?

          • 3 13

        • Ten wywiad to legenda mieszkałem wtedy w Warszawie

          I Legioniści wyrażali się o chłopakach z podziwem jako o niezłych bykach.

          • 11 2

      • (2)

        dwóch karków w biało-zielonych kominiarkach, to leciało jakoś tak "nas nie interesuje, yyyy znaczy sie chodzi o to że yyy, bo policja w ogóle jest na stadionie a oni będą yyyy w ogóle yyy... później będą rozkminiali ... yyyy' kwiat inteligencji

        • 28 1

        • Szacunek

          To prawda, ale przynajmniej w czymś byli wybitni.

          • 6 4

        • pajac jesteś i tyle chłopy z zasadami a ty w spodniach w rurkach!!

          • 0 1

      • Same bluzgi

        I nic więcej , to nie kino to jest szambo

        • 10 0

    • Obecnie (2)

      Lechia to nadal top 3 w kraju !!!

      • 11 35

      • W ucieczkach na pewno

        • 24 14

      • Kalkulatory

        Oni to są w pierwszej trójce kalkulatorów.

        • 2 4

    • Arka była no.1, Lechia wtedy nie zasilna. (2)

      Teraz to co innego.W Gdyni tylko bulwar

      • 10 7

      • W Gdyni tylko zabianka

        • 9 6

      • Ty, nie zasilny ortografią

        Doksztalc sie

        • 0 0

    • Malina roku

      Gniot jakich mało

      • 8 1

    • rzeczywiście masz powód do dumy.

      • 0 0

  • Panie Tomaszu

    Serio lepsze od Bonda? Nieźle.

    • 46 2

  • Gniot (6)

    Film gniot, temat wątpliwy, gremium odbiorców wątpliwego IQ. Zachwyt autora artykułu wskazuje raczej na tępy wyraz twarzy widza oniemiałego na skutek emanacji kiblowego i dennego scenariusza. Nawet Damięcki na półgolasa

    Film gniot, temat wątpliwy, gremium odbiorców wątpliwego IQ. Zachwyt autora artykułu wskazuje raczej na tępy wyraz twarzy widza oniemiałego na skutek emanacji kiblowego i dennego scenariusza. Nawet Damięcki na półgolasa nie ratuje - brak odbicia od dna, ksiazkiewicz z charakteryzacją na chlo-popolo, tym bardziej.

    Ps przy okazji gratulacje dla kina Helios w Rivierze, ktore opublikowalo spot promocyjny filmu przed innym filmem familijnym -dzieciaki i ludzi w kinie zatkało po wodospodzie przekleństw

    • 93 23

    • włascicielem heliosa jest agora ten sam przekaz co gazeta wyborcza ziejaca niewnawiscia i tylko na niej sie utrzymuje

      wiec nie oczekuj tego by pomysleli.

      • 29 18

    • (1)

      I to jest jeden z powodów, dla którego przestałem chodzić do kina. Przed jednym z filmów dla dzieci puszczono reklamę innego filmu, po której dziecko się popłakało i seans mieliśmy z głowy.
      Drugi powód to smród prażonej kukurydzy.

      • 23 2

      • Ludzie , litości
        Dzieci się popłakały ? Ale jak z telefonem rodziców siedzą kolejną godzinę przed nosem i są bodźcowane przez gorsze treści niż reklama w kinie to nie ma obawy ? Zakłamany polski naród
        Machający pięcioma banknotami po 500 zł co miesiąc
        Wtedy kukurydza nie śmierdzi
        Boże co za cyrk

        • 5 8

    • Opinia

      Nie no lepiej zróbic kolejna słodko pierdząca pseudo komedie typu listy do M z Karolakiem albo inny g*wniany film z Adamczykiem

      • 14 13

    • Czy w Heliosie na dużej sali umyli już "szybkę" projektora?

      Bo na Bondzie to biały był marmurkowy i tłusta plama prawie po środku.

      • 4 0

    • Może warto trochę poszerzyć horyzonty i odpuścić krytykę , zwłaszcza w przypadku rodziców co to dzieciom tablet przed nosek podtykają żeby frytki z ketchupem chociaż zjadły . A może poczekać na kolejny gniot - komedię rozmantyczną o Mikołaju pedofilu co zamiast przekonać jak większość ludzi sadza dzieci na kolanach i pyta czy były grzeczne

      • 0 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.