Udane Windowisko: wraca wiara w festiwal

20 października 2008 (artykuł sprzed 12 lat)
Łukasz Rudziński

Zwycięski dramat - "Zapach czekolady" Radosława Paczochy i trzy nagrodzone spektakle przywracają wiarę w obecną formułę festiwalu Windowisko, którego 10. edycja odbyła się w minionym tygodniu.



Dwa dni prezentacji konkursowych poprzedził Dzień Dramatyczny, ponieważ Windowisko łączy w ramach jednego festiwalu dwa konkursy: dramaturgiczny i teatralny. Wyniki pierwszego ogłaszane są w czasie Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuk Autorskich jako prolog do prezentacji teatralnych. W tym roku zwycięzcą konkursu dramaturgicznego okazał się Radosław Paczocha za dramat "Zapach czekolady".

Paczocha wyraziście i przekonująco sportretował sytuację rozbitej rodziny, w której niepełnoprawny umysłowo staje się kozłem ofiarnym. Żywe dialogi dają sztuce potencjał sceniczny, choć męczy nadmierna egzaltacja nowomową i uciążliwe dopowiadanie wszystkich kwestii. Paczocha obnaża rodzinne tabu - alkoholizm ojca, seks dziecka, nietypowe relacje domowe (jedna z córek zmuszona jest przejąć rolę głowy rodziny). W tekście dramatu pobrzmiewają echa twórczości Ingmara Villqista (postać niepełnosprawnego wykluczonego) oraz Beckettowskiego "Czekając na Godota" (oczekiwanie na powrót matki), choć autor przyznaje się tylko do inspiracji dramatami Wasilija Sigariewa.

Na tegorocznym Windowisku główną role odgrywało aktorstwo "gwiazdorskie". Aktorzy, świadomie lub mniej, raczej walczyli z wypowiadanym tekstem, niż go odgrywali. Ratunkiem pozostawała coraz bardziej wymyślna forma. W zależności od efektów tej "walki" widzowie oglądali popisy aktorskie lub słuchali tekstu. Jedynie nagrodzonym udało się pogodzić jedno z drugim.

Marta Andrzejczyk ("Letnie Małżeństwo - mezalians współczesny" Teatru Kreatury) przedstawiła historię młodej dziewczyny, która w kilka tygodni po ślubie stała się rozwódką. Subtelnie, za pomocą ruchu, gestu czy wyrazu twarzy konsekwentnie budowała swoją postać od początku do końca monodramu. W oszczędnej scenografii, składającej się głównie z krzeseł, których ustawienie względem siebie stanowi swoistą choreografię przedstawienia, Andrzejczyk zaprezentowała ogromny wachlarz możliwości aktorskich: precyzyjną grę dramatyczną, melorecytację, śpiew. Aktorce udało się przedstawić tekst, znajdując do niego przejrzystą i właściwą formę.

Teatr Ecce Homo stworzył piękny, aluzyjny, niezwykle sugestywny w formie i treści spektakl. Sala szpitalna to miejsce, w którym granice są czysto umowne, a pacjent może stać się lekarzem. Przedstawienie, oparte jest na motywach powieści Aleksandra Sołżenicyna "Oddział chorych na raka". Kostogłow i Rusanow to przedstawiciele dwóch światów postalinowskiego ZSRR - zesłaniec polityczny oraz partyjny aparatczyk - spotykają się na oddziale szpitalnym. Wobec śmiertelnej choroby dotychczasowe życie ulega przewartościowaniu. Teatr Ecce Homo w sposób niebanalny przedstawił kwestie egzystencjalne - miłość, śmierć, samotność.

Z kolei "Wydech" to kolejny po "Głosach" i "Szeptach" krzyk młodości teatru Marka Kościółka. Piątka nastoletnich wykonawców w mieszanej konwencji gry, zabawy, przy wykorzystaniu czata, czy rozmowy poprzez komunikator gadu-gadu próbuje nawiązać kontakt z otaczającym światem i z wielkim nieobecnym - ojcem. Kościółek tym razem nie szukał tematu w publicystyce, jak w poprzednich spektaklach - znalazł go w sytuacji rodzinnej wykonawców przedstawienia. Ponownie Teatr Krzyk wywołuje silne emocje. Zaskakuje płynne połączenie komizmu i powagi oraz bardzo trudne zadania aktorskie, jakie reżyser dał debiutantom (widzowie usytuowani są dookoła sceny - grający przez cały czas są obecni i wszystkie kwestie wypowiadają bezpośrednio do widzów). Nagrodzono autentyzm, odwagę oraz umiejętności mówienia o ważnych, osobistych problemach językiem teatru.

Pozostałe przedstawienia nie prezentowały podobnej precyzji, ani konsekwencji. Przykrą porażką był występ gliwickiego Teatru Pro Forma "ro-Zwał" opartego na motywach "Zwału" Sławomira Schuty. Kolejny raz okazało się, że język nowych tekstów literackich, mający obrazować współczesność, kiepsko wypada w teatrze. Nie najlepsze wrażenie pozostawiły po sobie realizacje Teatru Widzenie z Lublina oraz Teatru Niebopiekło z Bydgoszczy, gdzie założenia inscenizacyjne stłamsiły indywidualność wykonawców.

A trójmiejskie spektakle? Bez rewelacji. Świetny tekst "Wstydu" Teatru Stajnia Pegaza w reż. Ewy Ignaczak (fragment powieści "Utracona cześć Katarzyny Blum" Heinricha Boella) pokazano w kolejnej obsadzie aktorskiej - tym razem byli to Grzegorz Szlanga i Aleksandra Kania. Grający z pełną emfazą Szlanga sięgnął po najprostszy środek wyrazu - krzyk. Partnerująca mu Aleksandra Kania stworzyła ciekawą kreację. Jednak przesyt niepotrzebnej formy znacznie obniżył jakość przedstawienia. Ten sam duet stworzył "(Wy)łuskanie" (jako Chojnickie Studio Rapsodyczne) oparte na jednym z najlepszych polskich utworów literackich ostatnich lat - "Traktatu o łuskaniu fasoli" Wiesława Myśliwskiego. Trójmiejski Teatr Luxus Refex Relax zaprezentował ambitne w założeniu, choć zbyt długie i niedopracowane przedstawienie "Żywot Morawagina Idioty" na podstawie "Morawagina" Blaisa Cendrarsa.

Na X Windowisku jury (przewodniczący Janusz Bałdyga oraz Anna Kociarz i Elwira Twardowska) nagrodziło precyzję wykonania i jakość sceniczną. Wątpliwości nasuwa tylko nazwa przeglądu, który "Festiwalem Sztuk Autorskich" właściwie już nie jest. Na podstawie sztuk autorskich powstały tylko dwa przedstawienia - "Letnie małżeństwo - mezalians współczesny" oraz "Wydech". Pozostałe były adaptacją prozy. Może warto pomyśleć o zmianie nazwy?

Nagrody Windowiska 2008

Dwie równorzędne nagrody za najlepszy spektakl (2 000 zł):
- Teatr Ecce Homo z Kielc za "Padamme, Padamme" (reż. Marcin Bortkiewicz)
- Teatr Krzyk z Maszewa za "Wydech" (reż. Marek Kościółek)

Nagroda aktorska (1 000 zł):
- Marta Andrzejczyk za monodram "Letnie małżeństwo - mezalians współczesny" Teatru Kreatury z Gorzowa Wielkopolskiego (reż. Przemysław Wiśniewski)

Nagroda Prezydenta Miasta Gdańska - Gdańskie Stypendium Teatralne dla najlepszego reżysera festiwalu (8 000 zł):
- Marcin Bortkiewicz za spektakl "Padamme padamme" Teatru Ecce Homo z Kielc