Urodziny Kobiet z niemałą pomocą przyjaciół

3 listopada 2008 (artykuł sprzed 12 lat)
Jakub Knera, fot. Łukasz Unterschuetz

Urodzinowy koncert Kobiet w Żaku był popisem jubilatów oraz ich muzycznych przyjaciół.



W piątkowy wieczór doszło do oblężeniem Żaka - bilety zostały już wcześniej, przed klubem nie było gdzie zaparkować. Wszystko to ze względu na koncert Kobiet, trójmiejskiej grupy świętującej 10. urodziny. Jubilat nie zawiódł, także dlatego, że dostał bardzo solidne wsparcie ze strony swoich przyjaciół.





O ile podczas pierwszej części koncertu muzycy Kobiet byli dość zachowawczy, o tyle gdy na scenie pojawiali się kolejni muzyczni przyjaciele grupy koncert stał się o wiele bardziej żywiołowy i nieprzewidywalny. Wśród jubilatów najciekawiej zaprezentował się grający na wibrafonie Paweł Nowicki. To właśnie on wprowadzał do zespołu największą energię. Mimo, że jego wibrafon był ustawiony z boku sceny miał najlepszy kontakt z publicznością.



A goście? Ci dopisali. Pierwsza była Marsija z Loco Star, która pojawiła się na scenie parokrotnie i swoim charakterystycznym głosem odśpiewała kilka utworów z repertuaru Kobiet, w spokojniejszych aranżacjach niż robi to na co dzień. Imponująca była sekcja dęta z Tomkiem Ziętkiem i Przemkiem Dyakowskim na czele - ich instrumenty nadawały muzyce Kobiet charakteru, werwy i spektakularności, co od pierwszych dźwięków zyskało uznanie publiczności. Ziętek podczas jednego z utworów wyszedł na scenę w olbrzymim sombrero przywiezionym zapewne z jednej z zagranicznych wojaży z zespołem Pink Freud.

Furorę zrobił Jacek Szymkiewicz z zespołu Pogodno, nawet mimo tego, że nie znał całego tekstu wykonywanej przez siebie piosenki. Podobnie było z M.Buniem.S z Dick4Dick, który już swoim strojem wywołał aplauz - był ubrany w błyszczącą, obcisłą bluzkę z puchowym szalem, w którym wyglądał niczym drag queen. Nie zabrakło Tymona Tymańskiego w ciemnych okularach i z saksofonem. Ale i tak największy szał zapanował, gdy na scenie pojawił się duet gitarzystów: Maciek Cieślak i Piotr Pawlak. Pierwszy wygrywał chwytliwe i porywające riffy, pełne gitarowego brudu i werwy przypominającej muzykę rodem z filmów gangsterskich; drugi wykorzystując przestery zalewał publiczność przeciągłymi, niezwykle drapieżnymi i porywczymi dźwiękami.

Tłem dla wszystkich utworów były barwne wizualizacje przygotowane przez Macieja Szupicę z Dick4Dick. Niektóre z nich nawiązywały do okładek płyt zespołu, inne wykorzystywały urywki... filmów erotycznych, komponujących się z muzyką w bardzo zabawny sposób.

Piątkowy występ będzie można przeżyć jeszcze raz: ci, którzy zachowali bilety będą mogli odebrać płyty z zarejestrowanym występem 8 marca w siedzibie Radia Gdańsk, bowiem dokładnie wtedy minie 10 rocznica istnienia zespołu, czyli w Dzień Kobiet rzecz jasna.