Wspominamy letnie imprezy i koncerty

4 września 2017 (artykuł sprzed 3 lat)
Łukasz Stafiej

Wakacje się skończyły, ale wspomnienia szaleństw na letnich imprezach i festiwalach pozostaną. Co zapamiętamy z tegorocznych trójmiejskich wydarzeń?



Deszcz, chłód, błoto

Aura w te wakacje nie rozpieszczała nie tylko wylegujących się na plaży turystów, ale i imprezujących pod chmurką. Lało okropnie - co już stało się niechcianą tradycyjną - na Cudawiankach, które symbolicznie otwierają co roku imprezowe lato w Trójmieście. Tłum widzów za nic sobie miał dramatyczne warunki pogodowe nad gdyńską plażą - Crystal Fighters, główna gwiazda wieczoru, zostali przyjęci jakby nic się nie stało.

W deszczu i chłodzie imprezowano również na Męskim Graniu - minifestiwalu polskiej alternatywy, który po kilku latach przerwy wrócił do Trójmiasta. W nowej lokalizacji w Parku Kolibki organizatorzy zaliczyli wpadkę z parkingiem, ale nadrobili świetnym nagłośnieniem i spełniającym wszelkie oczekiwania widzów zestawem artystów. Śpiewającą "Tatę dilera" Brodkę i Piotra Roguckiego w roli Franka Kimono widzowie zapamietają pewnie na długo.

Pogoda dała się we znaki również openerowiczom. Przez dwa ostatnie dni czterodniowej imprezy na przełomie lipca i czerwca wiało i lało, a internetowi hejterzy mieli używanie oglądając zdjęcia przemoczonych i przemarzniętych festiwalowiczów broczących w błocie. Nie ma co się rozwodzić - jak żartują bywalcy: deszcz na Open'erze ma honorowe miejsce w line-upie.

Koncerty w lesie na topie

Sopocka Opera Leśna zorganizowała w te wakacje największe koncerty w metropolii (nie licząc oczywiście tych festiwalowych). Na scenie leśnego amfiteatru wystąpił m.in. Elton John, który nie omieszkał ze sceny wygłosić politycznego przesłania i poprosić o pomoc dla ofiar terroryzmu na całym świecie. Zucchero skupił się wyłącznie na muzyce i zrobił to tak dobrze, że publiczność zapamięta jego koncert jako jeden z najbardziej energetycznych w tym miejscu od dawna. Tłumnie było też na koncertach Sandry i Thomasa Andersa - moda na przeboje lat 80. ma się dobrze w narodzie i jeszcze długo nie minie. Na scenie Opery szalała również Agnieszka Chylińska, która niestrudzenie promuje swój krążek "Forever Child". Naczelna buntowniczka polskiego show-biznesu wciąż potrafi zaskoczyć swoją muzyką.

Nocne imprezy kulinarne

Ten trend w Polsce pojawił się w ubiegłym roku, a w tym eksplodował na dobre w Trójmieście. Chodzi o tzw. nocne markety, które w wybrane dni tygodnia wyrastają w na co dzień nieuczęszczanych zbyt intensywnie przestrzeniach miasta. W te wakacje barobusy oraz tymczasowe stoiska gastronomiczne lokalnych knajpek można było zobaczyć na Podwórku przy Królewskiej Fabryce Karabinów na Dolnym Mieście oraz na Ulicy Elektryków przy stoczniowym klubie B90. Zupełnie nowatorską, częściowo czerpiącą z tego trendu, inicjatywą stała się 100cznia - sąsiadujące z Ulicą Elektryków kontenerowe miasteczko. Tutaj gastronomowie pootwierali w kontenerach samodzielne bary, a koordynatorzy projektu przyciągali ludzi koncertami i wydarzeniami artystycznymi. Są plany, żeby miejsce działało także poza sezonem. Czy się uda - nie wiadomo.

Szaleństwo kolorowego proszku

Imprezy inspirowane hinduskim świętem Holi, podczas których uczestnicy obrzucają się kolorowym, niegroźnym dla zdrowia proszkiem, to tak naprawdę nic nowego - odbywają się w Polsce od lat. W tym roku w Gdańsku miały miejsce dwa takie wydarzenia i okazały się zaskakująco popularne, szczególnie wśród nastolatków. Tłumnie było i na Holi Festival Poland przy B90, i na Placu Zebrań Ludowych, gdzie Festiwalem Kolorów gdańszczanie uczcili Noc Świętojańską.

Skrajne emocje na Guns N'Roses

To miał być największy i najbardziej emocjonujący koncert roku w Trójmieście. I można przekornie powiedzieć, że tak właśnie się stało, choć Guns N'Roses wywołali nie tylko pozytywne emocje. Zachwytów fanów nie brakło - w końcu legend rocka na żywo nie ogląda się zbyt często. Nie brakło jednak też narzekań. Po pierwsze, na kiepskie nagłośnienie. Po drugie - na organizatora z Live Nation, który - według bardzo wielu głosów - oszukał uczestników zwiększając do oporu ekskluzywną strefę Golden Circle oraz niedbale sprzedając droższe bilety na numerowane miejsca na trybunach. Efekt: przepychanki na widowni i masa wkurzonych ludzi.

Festiwale mają się dobrze

Mniejsze festiwale muzyczne w Trójmieście mają się bardzo dobrze - to wniosek po tegorocznym sezonie. Organizatorzy, zamiast wciąż zmieniać koncepcję i tożsamość imprez, kontynuują wypracowaną przez lata formułę. Publiczność to docenia i chętnie kupuje bilety. Lepiej niż rok temu wypadła frekwencja na niszowym i dla fanów alternatywnych brzmień bardzo atrakcyjnym Soundrive Fest. Globaltica - jak co roku - przyciągnęła swoją stałą lokalną publikę oraz fanów world music z całej Polski. Gdańsk Dźwiga Muzę w pełni zaspokoiło gusta fanów polskie muzyki - zarówno tej hip-hopowej, jak i rockowej.

Jak oceniasz imprezowe lato w Trójmieście?
56%

nie ma na co narzekać, było w czym wybierać

17%

przydałoby się w końcu coś nowego

27%

to jeden gorszych sezonów od lat

zakończona

łącznie głosów: 141