Znani aktorzy w filmach Gdyńskiej Szkoły Filmowej

2 sierpnia 2020, 14:00
Tomasz Zacharczuk

W surrealistycznej komedii reżyser oswaja widza z traumą, jaką jest śmierć bliskiej osoby, opowiada też o szukaniu nowych perspektyw. Niedawno zakończyły się zdjęcia do filmu "Halsowanie" Jakuba Laskowskiego, absolwenta Gdyńskiej Szkoły Filmowej. W obsadzie znaleźli się m.in. Maria Seweryn i Grzegorz Damięcki. To nie pierwszy przypadek współpracy młodych gdyńskich twórców z aktorami doskonale kojarzonymi przez publiczność z małego i wielkiego ekranu.



Gdański Uniwersytet Medyczny, Cmentarz Katolicki w Sopocie czy jeden z zakładów pogrzebowych w Gdyni - to właśnie w tych miejscach pracowała ekipa zdjęciowa pod okiem Jakuba Laskowskiego. To kolejny młody reżyser, który opuszcza właśnie mury Gdyńskiej Szkoły Filmowej. "Halsowanie" jest jego filmem dyplomowym, którego akcja rozgrywa się w Gdyni. Bohaterem jest 25-letni Janek, który niespodziewanie zostaje skonfrontowany z nagłą śmiercią ojca. Mężczyzna musi przedefiniować dotychczasowy punkt widzenia i odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Repertuar kin w Trójmieście


- Podróż, w której towarzyszymy Jankowi, prowadzi go do pogodzenia się z ojcem i jego śmiercią oraz odnalezienia nowej perspektywy. Do symbolicznego pojednania dochodzi na pełnym morzu na jachcie. Film jest utrzymany w konwencji pogodnej, surrealistycznej komedii i oswaja widza z traumą, jaką jest śmierć bliskiej osoby, ukazuje piękno i potęgę morza, a zarazem, poprzez metaforyczny obraz łodzi płynącej pod wiatr, nawiązuje do trudów związanych z życiowymi wyborami i decyzjami - podkreśla Jakub Laskowski.
15-minutowa produkcja sformatowana jest pod międzynarodowe festiwale filmów krótkometrażowych. Co ważne, na planie, oprócz rozpoznawalnych aktorów, stawiła się ekipa ludzi związanych z trójmiejską branżą filmową.

Główną rolę zagrał Konrad Cichoń, któremu towarzyszyli m.in. Maria Seweryn i Grzegorz Damięcki. Aktorkę miłośnicy kina kojarzą przede wszystkim z takich filmów i seriali jak "Matka mojej matki", "Dzień kobiet", "Glina" czy "Kasia i Tomek". Grzegorz Damięcki z kolei to ostatnio jeden z bardziej wziętych polskich aktorów. Na Netflixie rekordy popularności bije serial "W głębi lasu", w którym zagrał jedną z głównych ról. Widzowie na pewno pamiętają go także z "Belfra", "Watahy", "Nielegalnych" czy "Ataku paniki".

Okazuje się, że niezbyt obszerne jeszcze reżyserskie CV nie stanowi problemu w podejmowaniu przez absolwentów gdyńskiej "filmówki" współpracy ze znanymi aktorami. W 10-letniej historii Gdyńskiej Szkoły Filmowej niejednokrotnie już zdarzało się debiutującym twórcom angażować na plan znacznie bardziej doświadczonych od nich artystów.

- Współpraca doświadczonych aktorów ma bardzo duże znaczenie edukacyjne. Już samo przyjęcie roli oznacza, co podkreślają aktorzy, zainteresowanie scenariuszem i postacią, którą mają grać. Nigdy nie decydują honoraria, które są bardzo skromne. Zainteresowanie scenariuszem, spotkania z naszymi słuchaczami są kluczowe w podjęciu decyzji o występie w filmie. Dobry scenariusz i osobowość reżysera odgrywają bardzo ważną rolę - zaznacza Joanna Pultyn, kierownik produkcji z Gdyńskiej Szkoły Filmowej.
Kombinacja reżyserskiej brawury i scenariuszowego zmysłu przekonały m.in. Annę Dymną, jedną z najbardziej cenionych polskich aktorek, która zdecydowała się zagrać w dyplomowym filmie Miłosza Sakowskiego. W "Dniu babci" wcieliła się w starszą kobietę, która demaskuje oszusta działającego metodą "na wnuczka" i zamyka go we własnym mieszkaniu. Wszystko po to, by wywieść w pole pracownika socjalnego, który chce umieścić Judytę w domu opieki społecznej. Chłopak ma odegrać rolę prawdziwego wnuczka.

"Dzień babci". Trójmiejski film na drodze do Oscara



Na planie "Dnia babci" Anna Dymna spotkała się między innymi z Łukaszem Simlatem, który w bogatym aktorskim CV ma przede wszystkim pamiętne role na dalszym planie. Jak choćby te w "Zjednoczonych stanach miłości" czy "Amoku", za które był nagradzany podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Do bogatej kolekcji w ubiegłym roku dorzucił jeszcze Orła za "Boże Ciało". Oczywiście w kategorii najlepsza rola drugoplanowa.

- Obojga przekonała historia - lubili ją i chcieli pomóc mi ją zrealizować. Na panią Anię czekałem bardzo długo, bo zależało mi, aby to właśnie ona była filmową Judytą. Spotkaliśmy się, rozmawialiśmy dużo i zaufała mi, że warto przeżyć razem tę przygodę. Łukasz z trudem wykroił ze swojego zapełnionego kalendarza wolny dzień, aby przyjechać do nas na plan - tak współpracę z Anną Dymną i Łukaszem Simlatem wspominał na łamach Trojmiasto.pl Miłosz Sakowski.
W rekrutowaniu znanych aktorów czasami przydaje się artystyczna odwaga i bezpośredni kontakt. Tak było choćby z Jankiem Kuźnikiem, który na plan "Prawdziwych uczuć" zaprosił Małgorzatę Kożuchowską, a wykorzystał do tego... bankiet po zakończeniu Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Scenariusz popularnej aktorce spodobał się na tyle, że w ubiegłym roku pojawiła się na planie zdjęciowym w Gdańsku.

"Prawdziwe uczucia". Kożuchowska i Poniedziałek na planie



Wraz z Kożuchowską w "Prawdziwych uczuciach" zagrał także Jacek Poniedziałek. W tym przypadku pomogły już poniekąd więzi rodzinne. Aktor zagrał niegdyś w filmie Stanisława Kuźnika, ojca Janka. Dyplomowy film absolwenta GSF uznał więc za niezły pomysł, by kontynuować tę międzypokoleniową współpracę. Obojgu artystom na planie partnerował m.in. Piotr Witkowski, trójmiejskiej publiczności znany z występów w Teatrze Wybrzeże. Dziś to jeden z bardziej utalentowanych aktorów młodego pokolenia w Polsce, tysiącom widzów kojarzony z rolą Chady w "Procederze" braci Węgrzyn.

Występy u absolwentów gdyńskiej "filmówki" czasami mogą być również przetarciem przed pełnometrażowymi projektami. "Koniec widzenia" Grzegorza Mołdy śmiało można uznać za jeden z najczęściej nagradzanych tytułów wyprodukowanych przez GSF. Trzy lata temu film miał nawet szansę na Złotą Palmę w Cannes w sekcji krótkich metraży.

Główne role zagrali Zofia Domalik oraz Eryk Kulm. Ona błysnęła w ubiegłorocznym "Wszystko dla mojej matki" i zgarnęła w Gdyni statuetkę za najlepszy debiut. Niedługo u boku Mateusza Kościukiewicza, Agnieszki Więdłochy i Rafała Zawieruchy wystąpi w komedii romantycznej "Gorzko, gorzko!". On (z urodzenia sopocianin) zebrał wiele pochlebnych opinii za rolę w "Mowie ptaków" Xawerego Żuławskiego, zagrał też w tegorocznym serialu internetowym "Co robimy w zamknięciu". W produkcjach Gdyńskiej Szkoły Filmowej pierwsze aktorskie kroki stawiał również Tomasz Ziętek, znany z ról w "Cichej nocy", "Konwoju" czy "Bożym Ciele".

"Koniec widzenia". Gdyński film ma szansę na Złotą Palmę



Solidnego aktorskiego wsparcia nie brakowało też w innych produkcjach spod szyldu Gdyńskiej Szkoły Filmowej. W "Matce" Łukasza Ostalskiego tytułową rolę zagrała Danuta Stenka, wcielająca się w kobietę, która w obliczu tragedii musi poukładać relacje z córką i synem. Rodzinne zawiłości były też główną osią fabularną "Mleka" Urszuli Morgi, która do współpracy przekonała Agnieszkę Warchulską ("Dług", "Pierwszy milion", "7minut") i młodego Mateusza Więcławka, który niedługo później pojawił się w takich produkcjach jak "Czuwaj", "Kler", "Cicha noc" czy "Kurier".

Na plan "Castingu" Katarzyna Iskra zaprosiła m.in. Katarzynę Herman ("Pokot", "Volta", "Kryminalni", "Odwróceni"), a przy "Utracie" Natalia Nylec współpracowała z Jowitą Budnik ("Ikar. Legenda Mietka Kosza", "Cicha noc", "Ptaki śpiewają w Kigali").

Renomowany aktorski zespół przy produkcji "Na strajk!" zebrał Stanisław Horodecki, w którego filmie dyplomowym wystąpili Jan Peszek, Witold Dębicki czy Jadwiga Jankowska-Cieślak. Natomiast w "Dzień jak co dzień" Magdy Strzyżyńskiej zagrali m.in. Katarzyna Figura, Marta Malikowska ("Ślepnąć od świateł", "Żmijowisko"), a także Olo Walicki czy Tymon Tymański. W nadchodzących produkcjach Gdyńskiej Szkoły Filmowej zobaczymy natomiast m.in. Izabelę Kunę czy Marcina Bosaka.

Z perspektywy absolwenta GSF, który stawia dopiero pierwsze kroki w zawodzie, współpraca z uznanymi już w branży nazwiskami pozwala nie tylko na realizację śmiałych niekiedy przedsięwzięć, ale przede wszystkim pomaga w nabraniu pewności i ugruntowaniu artystycznej konsekwencji.

- Najtrudniejszym sprawdzianem dla naszych słuchaczy są zdjęcia. W ciągu czterech, pięciu dni musi powstać film, który jest ich wizytówką i często przepustką do zawodowego kina. Profesjonalni aktorzy oczywiście pomagają osiągnąć ten cel. Ich doświadczenie, zaangażowanie, a czasem cierpliwość pozwalają na sprawdzanie różnych rozwiązań i pomysłów inscenizacyjnych. Taki dialog doświadczonego aktora i debiutującego reżysera jest bardzo pomocny na początku filmowej drogi. Z perspektywy wielu lat obserwuję duże zaangażowanie i partnerskie traktowanie naszych studentów przez grające u nich gwiazdy - dodaje Joanna Pultyn.
Jaki efekt daje współpraca początkujących reżyserów z doświadczonymi aktorami? Można przekonać się, odwiedzając kanał YouTube Gdyńskiej Szkoły Filmowej. Bezpłatnie można w tym miejscu obejrzeć niektóre produkcje sygnowane szyldem GSF.