Koncerty "tribute to": naśladują największe gwiazdy

16 stycznia 2020, 17:00
Patryk Gochniewski

Tribute to... - coraz więcej tego typu koncertów można zaobserwować w Polsce. W Trójmieście również regularnie odbywają się tego typu wydarzenia. Już 27 stycznia w Gdynia Arenie będzie można zobaczyć Pink Floyd History, a 2 marca Queen Machine. Jednak co to tak naprawdę jest, skąd się wzięło i jaki jest cel takich koncertów?



Tribute to... - koncerty w Trójmieście


Całe tribute'owe zjawisko pojawiło się na świecie już w latach 60. XX wieku, czyli w czasach, kiedy nastał boom na The Beatles. Wielu muzyków chciało być jak czwórka z Liverpoolu. Jedną z formacji, która zaczęła naśladować Lennona i spółkę, była The Buggs. Upodobnili się do Beatlesów i grali ich piosenki. Podobnie było z naśladowcami Elvisa Presley'a, jednak ich niechętnie podpina się pod "tribute'owców".

Z czasem powstawało coraz więcej zespołów, które - mówiąc po polsku - oddawały hołd twórczości swoich idoli. Tylko że słowo "hołd" jest pełne patosu, a niektórzy uważają, że język polski nie daje możliwości lepszego nazewnictwa tego zjawiska, dlatego też używa się angielskiego sformułowania "tribute to...". Zauważa to też Marek Szpendowski z Viva Music, agencji, która organizuje tego rodzaju wydarzenia w Polsce.


- Sam termin "tribute" jest w Polsce mało znany, a nasze odpowiedniki językowe nie oddają właściwie idei przedsięwzięcia lub są trudne do wykorzystania w promocji. Musimy więc dodatkowo prowadzić kampanię edukacyjną, aby widz nie pomyślał, że przychodzi oglądać oryginał. Nawet jeżeli oryginał już nie żyje, co nam się zdarzało - tłumaczy.
Pink Floyd History - Wish You Were Here:
Dziś na świecie mamy ogromną liczbę wykonawców, którzy prezentują czyjąś muzykę oraz przy okazji starają się oddać wyjątkowość, pokazać historię. Często nazwy zespołów nawiązują do oryginału. I tak mamy np. The Iron Maidens (w pełni żeński zespół), Piss naśladujący Gene'a Simmonsa i spółkę czy całą masę tych, którzy starają się jak najlepiej oddać klimat wielkich. Stąd też Dread Zeppelin czy Australian Pink Floyd.

Mało tego - są również zespoły typu Only One Direction, które inspirują się aktualnymi zjawiskami na scenie muzycznej. Zainteresowanie nimi było tak duże, że nawet zdołali stworzyć sztukę teatralną na londyńskim West Endzie bazującą na ich twórczości.

Oczywiście nie zawsze jest tak, że tribute band prezentuje twórczość swoich idoli w skali jeden do jednego. Często chodzi o pokazanie historii zespołu i niejako wyjaśnienia fenomenu. W innych przypadkach - jak wspomniani Dread Zeppelin - muzyka jest jedynie punktem wyjścia do tworzenia coverów umiejscowionych w innych gatunkach. W tym wypadku było to m.in. reggae, a wokalista przebrał się za Elvisa. Natomiast formacja Gabba grała utwory ABBY w stylu Ramonesów. Czyli tak naprawdę mamy tu kilka hołdów w jednym.

Show z muzyką Tiny Turner:

Koncert odbył się w styczniu 2020 roku w Gdynia Arenie.

W Polsce tego typu rzeczy są wciąż zjawiskiem marginalnym, raczkującym. Fakt, coraz więcej jest koncertów zagranicznych tribute'owych gigantów, jednak to wciąż nic w porównaniu z Europą.

- W porównaniu do krajów europejskich, zwłaszcza Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Austrii trudno mówić o popularności tego typu imprez. U nas to namiastka tego, co się dzieje w tamtych krajach. Raczej powinniśmy traktować ten trend jako kiełkujący w Polsce. Czy z niego coś wyrośnie? Zobaczymy - tłumaczy Marek Szpendowski.
Ostatnio można było zobaczyć Tribute to Tina Turner, kilka lat temu Australian Pink Floyd, ale nie można przeoczyć, że na trójmiejskim rynku dość regularnie odbywają się tego typu imprezy. Najczęściej w gdańskim Wydziale Remontowym, gdzie już od dłuższego czasu można zauważyć imprezy "tribute to...". Muzycy z Trójmiasta, grający na co dzień w różnych zespołach, spotykają się, grając muzykę wielkich rockowych formacji. Były koncerty poświęcone m.in. Linkin Park, Arctic Monkeys, The Who, The Doors, Pearl Jam czy Jimiemu Hendrixowi.

Jest to na pewno ciekawy trend, jednak trudno mówić o jakimś boomie. Do niego jeszcze bardzo daleko, jednak widać rosnące zainteresowanie. Tak w skali kraju, jak i w samym Trójmieście.

- Zaczęło się od obejrzenia kilku musicali bazujących na muzyce znanych gwiazd. Zwłaszcza Londyn zasłynął prezentacją "Mamma Mia", musicalu poświęconego muzyce i postaci Franka Sinatry, musicalu "We will rock You" poświęconego Queen czy "Thrillera" poświęconego Michaelowi Jacksonowi. Sprowadzenie pełnej wersji teatralnej jest trudne, ale można sprowadzić wersje koncertowe lub mniejsze widowiska. Najpierw pomogliśmy więc innym firmom sprowadzić "Thrillera", tribute dla Abby, dla Whitney Houston. Wszystkie okazały się sukcesem. Postanowiliśmy więc kontynuować ten trend i właśnie zakończyliśmy prezentację tribute dla Tiny Turner, a przed nami inne tribute'y, jak właśnie Pink Floyd History i Queen Machine - opowiada o działalności Viva Music Szpendowski.
Jednocześnie stara się wyjaśnić, do kogo skierowane są tego typu wydarzenia oraz w czym tkwi ich siła.

- Widowiska są skierowane głównie do widzów w przedziale wiekowym 40 plus. Jest to więc kwestia nostalgii. Młodzi widzowie natomiast szukają także czegoś innego niż to, co słyszymy w muzyce współczesnej - melodii. Dodatkowo chcą się dowiedzieć co nieco o idolach swoich rodziców. Tribute'y zwykle są poświęcone osobom, które już nie występują lub, niestety, zmarły. Nie ma więc możliwości zobaczyć koncertu tych osób na żywo. Jednak stylizowane koncerty, nawet jeżeli nie zbliżają się one do oryginału, bo przecież nie zawsze tribute'y polegają na naśladownictwie, wzbudzają wiele sympatii - opowiada Szpendowski. - Im lepiej przygotowane produkcyjnie - stroje, ruch, aranżacje - tym lepszy ich odbiór. Oczywiście w niektórych przypadkach, np. tribute to Tina Turner, duże znaczenie ma imitacja oryginału. I tu można sobie zadawać pytanie podobne do tego, skąd się bierze popularność programów typu "Twoja twarz brzmi znajomo". Publiczność jest także zainteresowana, jak artyści, którzy przyjeżdżają z takim widowiskiem, radzą sobie z wielkością oryginału, na ile się do niego zbliżają wykonawczo.

Relacja z "Tribute to Tina Turner" w Gdynia Arenie


Queen Machine - Don't Stop Me Now:
Można zatem być pewnym, że z czasem w Polsce będzie coraz więcej tego typu imprez. Na razie są to jednostkowe wydarzenia lub minitrasy, które od czasu do czasu zajeżdżają również nad Wisłę. Najbliższe okazje, aby posłuchać muzykę zespołów, które na zawsze zapisały się w annałach rocka, już pod koniec stycznia i na początku marca. Oba w Gdynia Arenie. Najpierw nad morzem pojawi się włoskie Pink Floyd History, następnie duńskie Queen Machine. Są to obecnie jedne z najbardziej cenionych europejskich tribute bandów.

- Faktycznie jest wiele innych formacji i wiele z nich warto zaprezentować. Australian Pink Floyd byli już w Polsce i będą ponownie. Czy to oznacza, że warto prezentować tylko ich? Moim zdaniem nie - tłumaczy Szpendowski. - Mało tego, widowiska te się różnią. Pink Floyd History nie tylko prezentuje utwory zespołu Pink Floyd, ale także na ekranach prezentuje historię tego zespołu. Jest to więc bardzo przemyślana prezentacja całości. Miałem okazję wielokrotnie współpracować z Rogerem Watersem, a także produkować światową prapremierę jego opery "Ca Ira" i także znam jego zdanie na temat takich produkcji. Myślę, że im bardziej opiera się ona na stworzeniu widowiska, ma przemyślaną koncepcję i nie opiera się tylko na prezentacji muzyki, która zwykle w oryginale bardziej się podoba, tym większa satysfakcja widzów i oryginalnych autorów - zauważa prezes Viva Music. - W przypadku Queen Machine jest to niewątpliwie jedna z najlepszych produkcji imitujących muzykę, zachowanie sceniczne i postać Freddiego Mercury'ego. Muzycznie także bardzo sprawnie przygotowany koncert. I znów miałem okazję współpracować z Brianem Mayem z Queen i sądzę, że zespół Queen Machine spokojnie mógłby wykonać koncert w jego obecności.

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Publiczność

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Queen Machine

fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Pink Floyd History

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Publiczość

fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl