stat

AZS UG - Gwiazda Ruda Śląska. Futsaliści utrzymali się w ekstraklasie

1 czerwca 2018 (artykuł sprzed 1 roku)
Rafał Sumowski
aktualizacja:18:56 (2 czerwca 2018)

AZS UG Gdańsk

Futsaliści AZS UG Gdańsk zagrają o utrzymanie w ekstraklasie. Akademicy choć w pierwszym meczu barażowym ulegli Gwiazdzie Ruda Śląska na wyjeździe 2:3 (0:0), zrewanżowali się z nawiązką we własnej hali triumfując 7:2 (2:1).



Gwiazda Ruda Śląska - AZS UG 3:2 (0:0)
Bramki: Siadul 22, Brysz 30, Dubiel 36 - Wesserling 29, Kreft 40
AS UG: Burglin - Pawicki, Wiśniewski, Domżalski, Wardowski - Osiński, Kreft, Wesserling, Poźniak, Horbacz

AZS UG Gdańsk - Gwiazda Ruda Śląska 7:2 (2:1)
Bramki: Wesserling 2, Osiński 4, 29 Pawicki 21, 40 Kreft 28 karny, Domżalski 32 - Mrowiec 14, Dubiel 40
AS UG: Burglin - Pawicki, Wiśniewski, Domżalski, Wardowski - Osiński, Kreft, Wesserling, Poźniak, Horbacz



Gdańscy futsaliści występują na najwyższym szczeblu od 2016 roku po tym jak wywalczyli awans z kompletem zwycięstw. W obecnym sezonie z bilansem 7 zwycięstw, 3 remisów i 16 porażek zajęli jednak dziesiąte miejsce i musieli rywalizować w barażach z I-ligową Gwiazdą Ruda Śląska. Pierwszą odsłonę dwumeczu akademicy przegrali różnicą jednej bramki i teraz musieli odrabiać straty.

- Ten mecz był do wygrania, ale marnowaliśmy sytuacje nawet do pustej bramki. Natomiast gole, które traciliśmy, wołały o pomstę do nieba. We znaki dała nam się też specyficzna hala, w której przy obecnych upałach było jak w saunie. Nie ma jednak co się tłumaczyć, a pozostaje wygrać rewanż. Nie wyobrażamy sobie spadku do I ligi, bo nie czujemy się gorsi od drużyn, które zostały w lidze. Liczymy na wsparcie kibiców, fajnie gdyby było ich więcej niż na pozostałych spotkaniach. Liczę, że odrobimy straty z nawiązką - zapowiadał zawodnik AZS UG Piotr Wardowski.
Gdańszczanie musieli wygrać u siebie różnicą przynajmniej dwóch bramek lub jednej o ile rywale nie zdobyliby więcej jak jednego gola. Rewanż w hali AWFiS zaczął się świetnie dla akademików. Mecz na dobre się jeszcze nie rozpoczął, a gospodarze już prowadzili 1:0. Po rozegraniu rzutu rożnego strzał oddał niepilnowany Mateusz Wesserling i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.

Chwilę później było już 2:0. Błąd w rozegraniu piłki przyjezdnych wykorzystali miejscowi, wyprowadzając kontrę, którą na gola zamienił Mateusz Osiński. Goście nie zamierzali jednak odpuszczać. Rzucili się do odrabiania strat i wiele razy byli blisko trafienia kontaktowego. Udało im się jeszcze przed przerwą, co zwiastowało ogromne emocje po przerwie.

Sprawy w swoje ręce wziął grający trener AZS UG Wojciech Pawicki. Zaraz po wznowieniu gry, do końca naciskał rywala w wysokim pressingu i ostatecznie zmusił obrońcę do błędu, co poskutkowało golem na 3:1. Świetne okazje na podwyższenie wyniku miał Domżalski, ale dwukrotnie w ciągu kilkunastu sekund trafił raz w słupek, raz w poprzeczkę.

Na kwadrans przed końcem spotkania drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Bartosz Siadul, a AZS przez dwie minuty grał w przewadze. Pod koniec tego okresu strzał zmierzający do bramki ręką zatrzymał obrońca gości i sędzia podyktował rzut karny, który na gola zamienił Mikołaj Kreft.

To ustawiło mecz. Na 8 minut przed końcem gry było 6:1, a goście wycofali bramkarza. Piłka trzykrotnie trafiała w słupek, a wynik ustaliły dopiero dwa gole w końcowych kilkudziesięciu sekundach meczu, autorstwa Pawickiego oraz Michała Dubiela.

Tym samym AZS UG pozostaje na kolejny sezon w krajowej elicie.G dańszczanie zgubili mnóstwo punktów, ale w najważniejszym meczu pokazali opanowanie i wyrachowanie. Do rywalizacji w krajowej elicie wrócą za około trzy miesiące.