stat

Artur Siódmiak: Powiększyć PGNiG Superligę. Wszyscy muszą iść na kompromis

25 marca 2020, 18:30
Artur Siódmiak

Torus Wybrzeże Gdańsk

okiem eksperta

" Zakończenie rozgrywek PGNiG Superligi ze względu na koronawirus uważam za racjonalne. Torus Wybrzeże Gdańsk w momencie przerwania było na bezpiecznej pozycji, więc nie ma co tego rozpatrywać w kontekście decyzji o braku spadków. Natomiast szkoda mi tych, którzy liczyli na awans, jestem za powiększeniem ligi. Pytanie co z dotychczasowymi kontraktami? Zawodowy sport to część gospodarki i jeśli sponsorzy będą w plecy, kluby wymiernie to odczują. Aby przetrwać, wszyscy muszą iść na kompromis" - uważa Artur Siódmiak, były reprezentant Polski, srebrny i brązowy medalista mistrzostw świata w piłce ręcznej.



Zdrowie ludzkie jest najważniejsze i uważam, że w obliczu pandemii koronawirusa, postąpiono słusznie kończąc sezon w PGNiG Superlidze piłkarzy ręcznych.  Możemy się zastanawiać czy moglibyśmy dokończyć sezon w maju, z publicznością lub bez, ale nie wiemy jak długo to wszystko potrwa.

Liczę na to, że do świąt szczytowy moment pandemii będziemy mieli za sobą i sytuacja się unormuje. Nie mamy jednak żadnej gwarancji, a kluby i liga mają przecież umowy sponsorskie, telewizyjne.

Z jednej strony wstrzymałbym się z decyzją o zakończeniu sezonu, ale koniec końców uważam ją za racjonalną. Przecież kluby nie mogą funkcjonować w zawieszeniu. Dla sportowców to też nie byłoby dobre rozwiązanie, dogrywać sezon po miesięcznej przerwie, w której nie mogą nawet wspólnie trenować. Od razu mielibyśmy wysyp kontuzji.

PGNiG Superliga zakończyła sezon. Torus Wybrzeże Gdańsk na 12. miejscu



Mamy za sobą większą część rozgrywek i choć playoff nie zawsze odzwierciedla to, co było w rundzie zasadniczej, każdy zespół miał sporo czasu, aby się wykazać. Cieszą się ci, którzy byli zagrożeni spadkiem, bo zapadła decyzja, że wszystkie drużyny z Superligi zachowują miejsce na kolejny sezon. 

Czy Torus Wybrzeże Gdańsk na tym skorzystało zajmując 12. miejsce? Uważam, że nie ma co tego rozpatrywać, bo w momencie przerwania rozgrywek byli na bezpiecznej pozycji. Trzymam za nich kciuki nie tylko ze względu na osobisty sentyment, ale i przyjaźnie. Natomiast szkoda mi tych, którzy liczyli na awans, bo są kropce. W tej sytuacji poszukałbym takiego rozwiązania aby I-ligowcy nie czuli się pokrzywdzeni i warunkowo powiększył ligę. 

Ciężko się teraz do tego odnieść, ale liczę, że władze rozgrywek pochylą się nad tym i wypracują rozwiązanie. Tutaj będzie trzeba też sprawdzić kogo będzie stać na grę w nowej rzeczywistości. Jestem optymistą i choć kwiecień będzie ciężki dla gospodarki, wierzę że w maju wszystko wróci do normy. 

Pompkami w koronawirus. Inicjatywa Torus Wybrzeże Gdańsk



Pytanie co zrobią teraz kluby i co zrobią zawodnicy? Co z kontraktami? Czy sponsorzy będą dalej w stanie finansować kluby? Na grę w Superlidze trzeba mieć przynajmniej 2,5 mln zł. Może się okazać, że firmy które teraz mają pieniądze, w lipcu nie będą ich miały. Cała obecna sytuacja to efekt domina. Zawodowy sport to część gospodarki i jeśli sponsorzy będą "w plecy", kluby wymiernie to odczują. 

Każdy musi iść na kompromis aby przetrwać, zarówno kluby jak i zawodnicy. W nowej rzeczywistości sztywne trzymanie się kontraktów i dotychczasowych reguł będzie nie fair w stosunku do wszystkich innych ludzi. To dotyczy nie tylko piłki ręcznej, ale i innych znacznie bogatszych dyscyplin. Trzeba usiąść do stołu i wprowadzić cięcia. Będzie trzeba dostosować się do nowych warunków.
Czy PGNiG Superliga piłkarzy ręcznych powinna zostać powiększona?
62%

tak, bo dotychczasowe ustalenia krzywdzą I-ligowców

16%

nie, powinna zagrać w przyszłym sezonie w tym samym składzie

22%

obawiam się raczej tego, czy kluby nie zaczną się z niej wycofywać

zakończona

łącznie głosów: 95

Artur Siódmiak