"Cegła" z BGŻ na plastronie...

25 listopada 2001 (artykuł sprzed 19 lat)

Zdunek Wybrzeże Gdańsk

Z Krzysztofem Łabendą, dyrektorem oddziału Banku Gospodarki Żywnościowej S.A. w Gdańsku rozmawia Zbigniew Żukowski.

- Bank Gospodarki Żywnościowej został powołany do życia dla obsługi rolnictwa i przemysłu spożywczego. Z czasem rozszerzał jednak swą działalność. Jaki jest obecnie jego status?

- BGŻ jest dzisiaj bankiem uniwersalnym. Wprawdzie naszym głownym klientem pozostaje rolnictwo, ale wychodzimy aktywnie poza ten sektor. Obsługujemy, w sensie kredytowym, budowę statków i developerów, rzemiosło i drobny handel, klientów korporacyjnych oraz indywidualnych.

- Jak przedstawia się działalność detaliczna?

- Jest coraz wyraźniej widoczna, między innymi za sprawą pakietu INTEGRUM. To takie ramię detaliczne banku, a zarazem sztandarowa propozycja adresowana, w różnych odmianach, do klientów indywidualnych oraz do średniego biznesu.

- Jakie nowości produktowe oferuje BGŻ?

- Nowym, szybko rozwijającym się, kanałem dystrybucji usług jest rachunek dostępny przez internet. To napewno kierunek przyszłościowy. Coraz większą wagę bank przywiązuje do kontaktów z młodymi klientami - studentami i uczniami szkół średnich. Oferujemy im specjalne konta i usługi. Są badania potwierdzające, że młody człowiek zaznajomiony z ofertą banku i korzystający z niej, niejako wychowany w konkretnym banku, pozostaje w nim na długo.

- BGŻ jest coraz bardziej widoczny także w działalności pozabankowej, społecznej. Myślę m.in. o sponsorowaniu wydarzeń kulturalnych, czy sportowych...

- Żyjemy w tym miejscu i wśród tych ludzi, w mieście, które jest także naszym miastem. Czujemy więc potrzebę uczestniczenia w ważnych dla tej społeczności wydarzeniach. Dlatego od lat sponsorujemy Jarmark Dominikański. Także jeden z dzwonów na wieży ratusza sfinansował BGŻ. Takich przykładów mógłbym podać więcej.

- W tym nurcie zwraca uwagę sponsorowanie przez gdański BGŻ żużlowca GKS Wybrzeże, Krzysztofa Cegielskiego. Skąd ten pomysł?

- Żużel jest dyscypliną sportu, która jednorazowo gromadzi w Gdańsku nawet 12-15 tysięcy ludzi. Żadne inne wydarzenie sportowe lub kulturalne nie przyciąga takich tłumów. Nawet po spadku GKS-u z ekstraligi "na Cegielskiego" nadal przychodziło po kilka tysięcy kibiców. Krzysztof Cegielski to wzorowy sportowiec, uosobienie dobrego poziomu. My też go polubiliśmy i postanowiliśmy mu pomóc...

...robiąc jednocześnie przyjemność paru tysiącom kibiców.

- Oczywiście, że to też się liczy. Podobnie jak pewność, że przekazane przez nas środki są racjonalnie spożytkowane, a więc, że to wszystko jest rzetelne i ma sens. Bo przecież drużyna GKS Wybrzeże wróciła do ekstraligi, a Cegielski walnie się do tego przyczynił.

- Czy wie pan na co "poszły" pieniądze sponsorskie BGŻ?

- Oczywiście. BGŻ sfinansował zakup nowego motocykla dla Krzysztofa Cegielskiego.

- Czy ta pomoc będzie kontynuowana?

- Po sezonie rozmawialiśmy o planach pana Krzysztofa. Ustalimy też w jakiej formie nadal mu pomagać. Chcemy mieć wpływ na rozwój jego kariery sportowej. Znamy jego plany startów w Szwecji, być może zakupimy więc kolejny motocykl. Cegielski już dziś należy do żużlowej czołówki, a wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze lepiej.

- Co, oprócz kibicowskiej satysfakcji, ma z tego bank?

- Współpraca z Krzysztofem Cegielskim jest dla nas interesującym i sympatycznym doświadczeniem. Poza tym nasz zawodnik występując na torach krajowych i zagranicznych ma na swym stroju logo BGŻ. Tysiące kibiców zapewne to dostrzeże i zostanie im w pamięci pozytywne skojarzenie. Jest to więc dobra promocja naszego banku.
Mówiłem wcześniej, że BGŻ stara się pozyskać do współpracy młodzież, przyszłych klientów. Organizujemy więc spotkania na uczelniach lub w liceach. Na naszą prośbę bierze w nich udział Krzysżtof Cegielski. Ma dla nas czas, promuje bank i jego usługi, a młodzi ludzie słuchają tego i widzą, że mają do czynienia z bankiem, który stara się żyć tym co dzieje się w mieście, że jest to bank, który zarabia pieniądze, ale też chce i potrafi dzielić się nimi.

- Wspieranie kultury, sponsorowanie sportu, doroczne spotkania towarzyskie z klientami i honorowanie najlepszych z nich tytułami "Primus inter pares" - wszystko to składa się na strategię budowania korzystnego image"u banku i dobrego klimatu wokół niego?

- To wszystko prawda, bo na konkurencyjnie trudnym rynku usług bankowych oferty są do siebie dość podobne. Nie różnią się radykalnie, a raczej szczegółami. Tym, co może banki różnić bardziej wyraziście, jest stosunek do klienta: sposób jego traktowania, ułatwiania mu życia, docenianie go i szanowanie. Atmosfera, którą bank tworzy we współpracy z klientem, ma zasadnicze znaczenie. Klient powinien odczuwać, że bank ceni sobie współpracę z nim. Dobrze jeśli klient nie jest anonimowy i zna swych bankowych opiekunów oraz może liczyć na życzliwość. Gdybyśmy nie szanowali klienta, trzeba by zamknąć te piękne wnętrza i rozejść się...

- ...a to przecież nie wchodzi w rachubę. Dziękuję za rozmowę.