Claude Johannes. W szkole sprzedawał lizaki, dziś gra w rugby

29 września 2021, 14:00
Czytelnicy Trojmiasto.pl

Lechia Rugby

Claude Johannes od małego dążył do tego, aby być samodzielnym. Choć jego rodzinie niczego nie brakowało, już w szkole dorabiał inwestując kieszonkowe w sprzedaż lizaków i cukierków. Później postawił na grę w rugby. Występował w Kenii, Walii a dziś w Lechii Gdańsk. Więcej zdjęć (1)

Claude Johannes od małego dążył do tego, aby być samodzielnym. Choć jego rodzinie niczego nie brakowało, już w szkole dorabiał inwestując kieszonkowe w sprzedaż lizaków i cukierków. Później postawił na grę w rugby. Występował w Kenii, Walii a dziś w Lechii Gdańsk.

fot. M.Czarniak/Trojmiasto.pl

Claude Johannes od małego dążył do tego, aby być samodzielnym. Choć jego rodzinie niczego nie brakowało, już w szkole dorabiał inwestując kieszonkowe w sprzedaż lizaków i cukierków. Później postawił na grę w rugby. Występował w Kenii, Walii a dziś w Lechii Gdańsk.

fot. M.Czarniak/Trojmiasto.pl

- Jako młody chłopak dorabiałem sprzedając cukierki czy lizaki. Chciałem być samodzielny, a szkoła była dla mnie najważniejsza. Na rugby mocniej skupiłem się w szkole średniej - mówi Claude Johannes. Zawodnik Lechii Gdańsk, którego wybraliście Ligowcem Sierpnia w Trójmieście, odpowiada na pytania czytelników. 29-latek pochodzący z RPA opowiedział m.in. jak przez Kenię czy Walię trafił do Polski, czym zaskoczył go nasz kraj i co zadecydowało o wygranej Lechii w derbach z Arką Gdynia.



Dejwik: Co sądzisz o poziomie rugby w Polsce?

Claude Johannes: Rugby jest już w waszym kraju obecne trochę czasu, ale nie należy to najbardziej popularnych dyscyplin sportowych. Poziom gry jest dobry. Wierzę, że z czasem będzie jeszcze lepszy. polska ma świetnych graczy i trenerów. Moje osobiste doświadczenie jest takie, że rugby jest u was bardzo fizyczne i gracze mają sporą dowolność co do konkretnych sytuacji. Porównując z RPA i Kenią, gdzie grałem, miałem mniej swobody. Rugby do fizyczny sport i kto dominuje w tym aspekcie, zazwyczaj ma istotną przewagę. W Polsce ta dyscyplina rozwija się z sezonu na sezon, podobnie jak sami zawodnicy. Ich wachlarz umiejętności też będzie coraz większy. To wspaniałe móc oglądać jak młodzież uczestniczy w rozwoju dyscypliny. W Lechii mamy idealny balans pomiędzy doświadczeniem a młodymi chłopakami, którzy cudownie razem współpracują. W zespole masz 23 zawodników, z czego 15 na boisku. Kiedy tych 15 gości funkcjonuje jak jeden organizm, we wspólnym celu, są naprawdę groźni.

Ekstraliga rugby. Lechia - Arka 30:26, Pogoń - Ogniwo 14:57. Relacje, oceny



Pracownik: Jakie wrażenia wywarły na tobie derby Trójmiasta w rugby?

Zawsze gdy trafiasz do nowej drużyny, w nowym kraju, starasz się zaadaptować do ich kultury. Wiedziałem, że mecz z Arką Gdynia ma dla Lechii wyjątkowe znaczenie, więc i takie miał dla mnie. Myślę, że było to widać na boisku, bo jeśli chodzi o pracę drużynową, to był nasz najlepszy mecz. Ciągle mamy nad czym pracować, ale w tym wyrównanym spotkaniu pokazaliśmy jak bardzo nam zależy. To było kluczem do zwycięstwa.

Claude Johannes

Claude Johannes

Dane:

ur.:
1992-07-01
wzrost.:
187
waga.:
103
Ocena z sezonu:
5.42 (780 ocen)
Średnie oceny w kolejnych meczach sezonu

więcej »



anonim: Jak zacząłeś przygodę z rugby?

Pochodzę z Mamre, gdzie rugby jest najpopularniejszym sportem obok krykieta. Zacząłem grać w wieku 7 lat w miejscowej Mamre Primary School, moją pierwszą drużyną było Hamlets Club. Na początku to była zabawa. Moją główną motywację było skończyć szkołę. Moja rodzina wywodzi się z klasy średniej. W domu pracowała tylko mama, ale nie mogłem narzekać, że czegoś nam brakowało. Mogłem liczyć na kieszonkowe, które inwestowałem żeby się usamodzielnić. Dorabiałem między innymi sprzedając słodycze: cukierki czy lizaki. Szkoła była dla mnie najważniejsza. Na rugby mocniej skupiłem się w szkole średniej. Gdy trafiłem do Schoonspruit Secondary School, pierwszy rok poświęciłem na naukę. Dopiero w drugiej klasie kolega polecił mnie trenerowi miejscowej drużyny. Miałem 16 lat. Po meczach trener odwoził mnie do domu, bo mieszkałem 45 km od szkoły, do której jeździłem autobusem. Dopiero później zamieszkałem w akademiku.

Kibic LG: Gdyby nie rugby, to jaka inną dyscyplinę sportu byś wybrałbyś?

W szkole podstawowej trenowałem pchnięcie kulą i rzut dyskiem. Odnosiłem nawet jakieś sukcesy, ale to była tylko zabawa. Na poważnie myślałem wyłącznie o rugby.

mao: Jak to się stało, że trafił pan do Polski?

Po szkole średniej trafiłem do Zululand Rugby, która później stała się Border Rugby Academy. W 2013 roku w ramach wymiany, spędziłem trzy miesiące w Walii. Następnie wróciłem do RPA, gdzie grałem w Junior Currie Cup Divisin dla Border Bulldogs. Po studiach chciałem grać na wyższym poziomie i pojawiła się możliwość gry dla Boland Cavaliers, gdzie występowałem przeciwko Wesern Province Stormers i Blue Bulls. Jeden z trenerów przeniósł się do Kenii i szukał gracza na pozycję "8".. Wziął mnie ze sobą i grałem dla Kabras Sugar Rugby. Do Polski trafiłem dzięki rekomendacji Zaviena Klaasena, z którym w przeszłości grałem w jednej drużynie.

aa: Jak odnajdujesz się w polskim klimacie? Nie tęsknisz za upałami?

Gdańsk leży nad morzem, które kocham. Mam 15 minut do plaży więc pogoda dla mnie jest super. Owszem, jest trochę zimno, ale potrafię się dostosować. Poza tym z niskich temperatur doświadczyłem już w Walii.



anonim: Co pana zaskoczyło w Polsce?

Jedzenie nie jest drogie, można wygodnie podróżować jeśli chodzi o komunikację miejską. Mimo tego dużo ludzi porusza się pieszo. Zauważyłem też, że ludzie na ulicach nie są zbyt otwarci do nieznajomych, ale co kraj to obyczaj. Ważne, że w klub i drużyna przyjęły mnie znakomicie.

Robi78: Jak pana rodzina zareagowała na wyjazd do Polski?

Od lat dużo żyję poza rodzinnym domem, w zasadzie odkąd wyprowadziłem się do akademika w szkole średniej. Rodzice zawsze dbają o swoje dzieci i chcą je mieć blisko, ale z drugiej strony są wdzięczni Bogu, że mam takie możliwości, jakie mam. Mój brat zmarł w 2013 roku, moja mama sprawuję opiekę nad jego synkiem i córeczką. Dzieciaki były bardzo podekscytowane, że wyjeżdżam tak daleko. W Polsce jestem sam, ale z rodziną pozostaję w kontakcie, bo komunikatory internetowe dają nam dziś ogromne możliwości.

arbiter: Jakie masz pasje poza rugby?

Dużo czytam, to rozwija. Uwielbiam słuchać muzyki, być w kontakcie z rodziną. Lubię też piesze wędrówki.

anonim: Kto jest pana idolem?

Ardie Savea z reprezentacji Nowej Zelandii. Jego etyka pracy, doświadczenie, umiejętności i jego wkład w zespół "All Blacks" niesamowicie mi imponują.

Gocha: Co jest dla pana najważniejsze w życiu i jakie jest pana największe marzenie?

Najważniejsze to być wdzięcznym Bogu za okazje i osiągnięcia każdego dnia. Chcę dzielić się z innymi ludźmi tym, czego się nauczyłem i doświadczyłem. Pochodzę z bardzo religijnej, chrześcijańskiej rodziny. Zamierzam niebawem odwiedzić któryś z kościołów w Gdańsku, choć oczywiście uczestnictwo w mszy będzie dla mnie wyzwaniem ze względu na barierę językową. Chociaż przyznam, że staram się szybko łapać pojedyncze zwroty i słowa po polsku. Jeśli chodzi o marzenia, chciałbym być zupełnie niezależny finansowo. Nie chodzi o to, aby wszystko mieć, ale o to, aby móc się tym dzielić i pomagać innym.

Czytelnicy Trojmiasto.pl

Opinie (8)

  • 123

    Kenia -> Walia -> Polska
    Spadek formy czy żona?

    • 2 11

  • Super człowiek

    • 17 0

  • Wd

    Poproszę o adres tego sklepu z tanim jedzeniem

    • 4 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.