Co czeka Bałtyk Gdynia? Jacek Paszulewicz: Drużyna otwarta na młodzież z regionu

7 czerwca 2020, 14:45
Damian Konwent

Bałtyk Gdynia

Piłkarze Bałtyku Gdynia od poniedziałku będą przygotowywali się do lipcowego meczu z Jantarem Ustką w Pucharze Polski na szczeblu wojewódzkim. Z prezesem Jackiem Paszulewiczem rozmawialiśmy o budowie drużyny na nowy sezon oraz zmianach organizacyjno-finansowych, które pozwolą uniknąć sytuacji z ostatnich miesięcy, gdy biało-niebiescy zmykali tabelę grupy drugiej III ligi. Trudno będzie utrzymać Oskara Bohma, który dobrą grą zainteresował kluby z wyższych klas rozgrywkowych.



Niższe ligi piłkarskie ruszą w sierpniu. Puchar Polski będzie dograny w lipcu



Damian Konwent: 11 lub 12 lipca, w 1/8 finału Pucharu Polski na Pomorzu, zagracie z Jantarem Ustką. To korzystny termin dla Bałtyku Gdynia?

Jacek Paszulewicz: Najlepszym terminem do rozegrania Pucharu Polski byłyby czerwiec. Pamiętajmy, że nasi partnerzy i sponsorzy wymagają, że będą promowani i widoczni w trakcie rozgrywek. Patrząc na to, że wznowiona została ekstraklasa, I i II liga - oczywiście bez kibiców - też chcieliśmy wznowić rozgrywki. Termin czerwcowy był lepszy, ale takie zapadły decyzje i trzeba się do nich dopasować. Nie uważam, że mecze w lipcu są problemem, bo wszyscy muszą się do nich przygotować. Problemem są przepisy, a właściwie ich brak, bo nie wiemy kto w tej edycji będzie mógł wystąpić. Zakładając, że sezon kończy się 30 czerwca, to czy w lipcu będą mogli zagrać piłkarze, którzy byli zarejestrowani w klubie do tego dnia? I druga kwestia - czy będą mogli w nim zagrać zawodnicy, którzy zostaną zarejestrowani po tym terminie? Dziś nie ma jasnego sygnału i nie ukrywam, że czekamy na taki z niecierpliwością, bo zapewne Polski Związek Piłki Nożnej będzie musiał się do tego odnieść.

Przygotowania do meczu lub meczów w PP będą już stricte przygotowaniami do startu nowego sezonu, który startuje 1 sierpnia?

Wychodzimy z założenia, że 6 tygodni to jest optymalny czas do przygotowania drużyny. Generalnie zespoły mają 4 tygodnie na letni okres przygotowawczy. W pierwszym tygodniu chcemy zrobić wprowadzenie i testy. Jesteśmy w trakcie rozmów o przyszłości zawodników, więc okres dwóch czerwcowych tygodni dajemy sobie na domknięcie tych spraw. Większość zawodników zdeklarowało chęć pozostania i liczę, że 1 lipca będziemy mieli 95 proc. składu, który zobaczymy w Bałtyku w pierwszym meczu ligowym.

Marcel Stefaniak na testach w GKS Tychy



Jak bardzo będzie różnił się od tego z poprzedniego sezonu?

Mamy zawodników, którzy byli poza pierwszą "13" czy "14" i ci zawodnicy chcieliby grać więcej, a nie tylko w V-ligowych rezerwach, więc bierzemy pod uwagę możliwość wypożyczenia części graczy, szczególnie mając na myśli młodszych piłkarzy. Natomiast trzon zespołu wyraził chęć pozostania. Część zawodników jest wypożyczona z Arki Gdynia, więc wiele uzależnione jest od tego, jak żółto-niebiescy będą radzili sobie w kolejnych spotkaniach. Myślę, że w przypadku spadku dojdzie do przebudowy. Musimy liczyć się, że straty będą, ale nie ukrywam, że marka, jaką ma Bałtyk - no może poza ostatnim sezonem - czyli nazwa, historia i miejsce do życia to coś, co przyciąga ludzi.

Jaką strategię przyjęliście w kontekście budowy nowej drużny?

Z jednej strony przyglądamy się tym ofertom, ale polityka klubu nie zmieni się. Już gdy przychodząc do klubu, mówiłem, że chcemy być "wentylem dla większej piłki" dla chłopaków z regionu. Nadal chcemy skupiać ich największą liczbę, żeby ci w wieku 19-20 lat nie musieli szukać klubu w całej Polsce i wracać po 2-3 latach. Chcielibyśmy, żeby taka tendencja była u nas. Pamiętajmy natomiast, że w zeszłym sezonie historia pokazała, że samą młodzieżą nie da się grać na poziomie III ligi. Dziś na poparcie swoich słów mogę podać przykład Górnika Zabrze, gdzie zespół został mistrzem w Centralnej Lidze Juniorów. I z tego co wiem, Górnik nie pozwolił, żeby ten zespół samoistnie funkcjonował na poziomie III ligi. Ktoś pójdzie do pierwszej drużyny, ktoś będzie musiał pokazać swoją wartość w drugim. Doświadczeni zawodnicy są potrzebni, ale co do zasady, by w drużynie mieć jak najwięcej ludzi z naszego regionu, bo Bałtyk ma być przepustką nie tylko dla chłopaków z Gdyni, ale również innych, którzy chcieliby nam pomóc, a z drugiej strony wypromować się na tyle, by być zauważonym gdzieś wyżej. Przykładem może być Oskar Bohm, o którego pytają kluby z wyższych lig i niewykluczone, że w przyszłym sezonie zagra właśnie tam. Nawet w zespole, gdzie gra się o życie, można być dostrzeżonym.

Jacek Paszulewicz i plan ratowania Bałtyku Gdynia



Kiedy możemy liczyć na pierwsze transfery?

Pracujemy nad transferami na poziomie juniora starszego i pierwszego zespołu młodzieżowców, którzy byli wypożyczeni. Mamy kilka transferów "za pięć dwunasta" i one będą realizowane, ale czy na tyle medialne, aby pisała o nich prasa, tego nie wiem. Musimy patrzeć na to bardzo wybiórczo, bo nie możemy się pomylić. Natomiast chcemy utrzymać trzon zespołu z wielu powodów, bo uważam, że doświadczenie i zgranie, mimo nierozgrywania meczów, zaprocentuje w przyszłym sezonie i ja wierzę w tych chłopaków, którzy do nas przyszli.

Czy jest przygotowana już lista sparingów?

Dopinamy tę sprawę. Myślę, że w przyszłym tygodniu pojawi się informacja w kwestii okresu przygotowawczego. Wiadomo, że mogą być jeszcze jakieś zmiany terminów. Planujemy także obóz dochodzeniowy, a ponadto część zawodników będzie nam pomagała przy organizacji półkolonii, bo taką ofertę skierowaliśmy do naszych rodziców, więc myślę, że skupimy trochę ludzi wokół Gdyńskiego Centrum Sportu.

Michał Listkiewicz: Najgorsze za nami. Zbudować zespół na środek tabeli



Czy trener Jerzy Jastrzębowski nadal będzie prowadził zespół?

Jerzy Jastrzębowski miał taki handicap, że w przypadku utrzymania ma dalszą umowę i na dzień dzisiejszy jest trenerem Bałtyku Gdynia, a jego asystentem - Łukasz Witek, z którym rozmawiamy o przedłużeniu kontraktu, bo obecny wygasa 30 czerwca. Szukamy możliwości rozbudowy sztabu szkoleniowego, ale wiele zależy od sytuacji finansowej.

Rozmowy z potencjalnymi sponsorami są dużo trudniejsze w obecnych czasach?

Dużo czasu jest poświęcone temu, aby przekonać i namówić partnerów oraz sponsorów do dalszej współpracy. Wiele umów wygasa, ale pracujemy też nad nowymi podmiotami, które mogłyby nam pomóc. Tak naprawdę te rozmowy pokażą, w jaki sposób Bałtyk Gdynia będzie wyglądał w kolejnym sezonie i o jakie cele będzie walczył. Pamiętajmy, że będzie on nie mniej trudny, ale liga może mieć nawet 22 zespoły, a po sezonie będzie musiała zejść do 14, więc aby ten trud, który żeśmy włożyli pod kątem finansowo-organizacyjnym nie poszedł w niepamięć. Ważne, abyśmy w kolejnych rozgrywkach nie drżeli do ostatniej kolejki o to, co stanie się z klubem.

Jacek Paszulewicz prezesem Bałtyku Gdynia



Budżet klubu będzie dużo mniejszy, niż w poprzednim sezonie?

Ciężko określić. Zakładamy, że część sponsorów pozostanie na tych samych lub podobnych warunkach, szczególnie patrząc, że udało nam się pozbyć balastu z poprzedniego sezonu. Te sprawy udało nam się poregulować na tyle, że wniosek licencyjny został przyznany. Wniosek strukturalny tak naprawdę uderza nie w nas, ale opiekuna obiektu. To są drobne sprawy, które trzeba uregulować, ale to akurat kwestia pandemii, że nie udało się przeprowadzić badania oświetlenia. Dziś wierzymy że przyszły sezon będzie lepszy pod kątem organizacyjno-finansowym, mimo że wszystkich dotknęły problemy związane z pandemią.

W klubie nie ma już zaległości wynikających z ingerencji poprzedniego sponsora oszusta?

Bałtyk jest dziś na "zero".

Bałtyk Gdynia ofiarą sponsora oszusta



Miasto będzie nadal wspierało Bałtyk Gdynia?

Miasto jest niezmiennie przychylnie ustosunkowane do Bałtyku Gdynia i mimo jakichś zawirowań ze względu przerwanych, a następnie zakończonych rozgrywek, miasto jest ważnym partnerem klubu. Nasza współpraca układa się bardzo dobrze.