Dariusz Ulanowski - ''Tracimy energię''.

13 sierpnia 2001 (artykuł sprzed 19 lat)
- Jaki był ten mecz? - zapytaliśmy po powrocie z Wrocławia kapitana "żółto-niebieskich", Dariusza Ulanowskiego.

- Przede wszystkim do wygrania, jak żaden inny z dotychczasowych. Przeciwnik rzeczywiście należy do najsłabszych w lidze. Żal straconych dwóch punktów i to pomimo faktu, że naprawdę cały zespół zagrał dobrze i bardzo ambitne. Zawaliliśmy poprzednie spotkanie ze Szczakowianką u siebie, lecz z Polarem zawaliliśmy jeszcze bardziej.

- Dlaczego?

- Nie wykorzystaliśmy okazji, które wypracowaliśmy. Brak mi słów. Nieskuteczność jest naszą zmorą.

- To następny głos w sprawie napastnika?

- Zdecydowanie tak. Nie mamy piłkarza, który przytrzymałby piłkę w przodzie. Żeby był czas dla pomocników, abyśmy podłączyli do niego. Bita do przodu futbolówka niemal automatycznie wraca na naszą połowę.

- Gra innych formacji...

- Wydaje się coraz lepsza, docieramy się. W końcu graliśmy tyle sparingów, aby w lidze natychmiast imponować zagraniem. Były też kontuzje.

- Może druga liga trochę was przerosła?

- Wszystko, co zabaczyliśmy na tym szczeblu, mieściło się w normie naszych wypbrażań. nie było zaskoczenia. Szkopuł w tym, że musimy przestawić się na inną grę, przyzwyczaić do odpowiedzialności za każde zagranie. Fakt, że brakuje na sił w końcówkach, absolutnie nie świadczy o złym przygotowaniu, lecz niedostatkach w doświadczeniu. Zamiast się dobrze ustawić, biegamy, tracimy energię. To normalny koszt dla takiego beniaminka jak Arka.

- Jakie nadzieje wiążecie z osobą nowego prezesa?

- Do tej pory pan Milewski byl nam znany co najwyżej z widzenia. W piątek zdązyliśmy poznać się podczas trwającego kwadrans spotkania. W tym tygodniu mamy rozmawiać z prezesem. Sytuacji finansowa klubu jest ciężka, ale nowy szef powiedział, że zrobi wszystko, aby zespół miał się jak najlepiej. Oby udało mu się rozruszać środowisko dookoła Arki. Nie można zaprzepaścić takiego kapitału, jakim stał się tegoroczny awans. My zaś nie mamy innego wyjścia, jak w sobotę ograć Jagiellonię.

star.