Duch "Waldka" żyje.

24 listopada 2001 (artykuł sprzed 18 lat)
Śmietanka polskich ciężarów weźmie udział w VI Międzynarodowym Memoriale Waldemara Malaka organizowanym przez gdański klub Atleta. Szymon Kołecki i spółka zademonstrują swe umiejętności w sobotę (początek o godzinie 15.00) w hali przy ulicy Opolskiej.

"Kołek" tradycyjnie będzie największą gwiazdą imprezy organizowanej ku pamięci brązowego madalisty igrzysk olimpijskich w Barcelonie. Tym razem wicemistrz olimpijski z Sydney, zdobywca brązowego medalu na mistrzostwach świata w Antalyi, godnego siebie rywala znajdzie zapewne w Bułgarze Alanie Tsagajewie, który również na antypodach zdobył olimpijskie srebro, ale w kategorii do 105 kilogramów.

Ze znaczących postaci polskiej sztangi udział w imprezie zapowiedzieli między innymi: ogromny Paweł Najdek, który jest aktualnym rekordzistą Polski w podrzucie w kategorii powyżej 105 kilogramów (245 kg), Marcin i Robert Dołęgowie i Andrzej Kozłowski. Medale zdobyte przez tych zawodników na imprezach mistrzowskich stanowią nie lada ciężar. Prócz Tsagajewa, gośćmi z zagranicy na pomoście hali Atlety będą: Enrico Schultze, wicemistrz Niemiec z 1999 roku w kategorii do 105 kg, a także Litwini Edwardas Szakullis, aktualny mistrz kraju i brązowy medalista mistrzostw świata i Europy juniorów oraz Aurimam Balauskas. W ostatniej chwili z rywalizacji wycofali się Robert Sardajan i Siergiej Łazowski.

- Łotysze wybrali udział w krajowych zawodach. Wierzę jednak, że ci utytułowani zawodnicy, którzy u nas wystartują, tradycyjnie zapewnią wysoki poziom zawodom - mówi Mirosław Jarzembowski, dyrektor Atlety.

Podobnie jak w latach ubiegłych, triumfatorem nie zostanie sztangista dźwigający największe ciężary. Przy podliczaniu wyników organizatorzy zamierzają skorzystać z tabeli Sinclaira (podniesiony ciężar dzieli się przez wagę zawodnika).

Na trybunach z pewnością nie zabraknie Zofii Malak, mamy tragicznie zmarłego Waldka. - Mam mieszane uczucia. Przede wszystkim dlatego, że chciałabym na pomoście zobaczyć mojego syna - mówi pani Zofia. - Okna mojego mieszkania wychodzą na halę i czasami, gdy zawodnicy są odwróceni plecami, widzę go tam. Dawni koledzy Waldka jeszcze startują, ale jest ich coraz mniej. Następuje wiekowa zmiana warty. Najważniejsze, że pamiętają. Dzięki temu duch Waldka żyje - dodaje.

Kryst.

glos