stat

EURO 2004!

7 września 2002 (artykuł sprzed 17 lat)
s.
Polacy wyruszyli do San Marino. Inauguracja eliminacji EURO 2004 nastąpi w sobotę (godzina 20.00, transmisja w TVP) na stadionie w Serravalle. W drugim meczu naszej grupy Łotwa podejmie Szwecję. Pauzują Węgrzy. Łącznie odbędzie się w Europie 20 spotkań, po dwa w każdej grupie. Najciekawsze to Rosja - Irlandia, Norwegia - Dania i Belgia - Bułgaria.

- Piłka jest jedyna dyscypliną, która zawsze daje szansę słabszemu na grę jak równy z równym z teoretycznym faworytem - mówił na pożegnanie Zbigniew Boniek. - Sami często z tego faktu, i to z powodzeniem, korzystaliśmy. San Marino jest drużyną ambitną, szczególnie przed własną publicznością. Na razie jest 0:0 i miejmy nadzieję, że ten wynik utrzyma się jak najkrócej.

Biało-czerwoni odlecieli do włoskiego Rimini wczoraj w południe. Towarzyszyła im młodzieżówka, która zagra dzisiaj wieczorem. Stawką będą punkty eliminacji MME oraz IO 2004.

- To dziwny przeciwnik, broniący się przez cały mecz dziesięcioma zawodnikami. Musimy i na pewno znajdziemy na boisku receptę, aby go pokonać, najlepiej wysoko. Byłoby dobrze gdyby pierwszy gol padł jak najszybciej - wyraził nadzieję Jacek Bąk. Kto by tak nie chciał? Scenariusz gry z przeciwnikami pokroju SM zawsze jest taki sam - albo szybko strzelisz gola, albo się denerwujesz, będąc świadomym tego, co miliony kibiców mamroczą przed telewizorami. Oni wszyscy pamiętają rękę Furtoka i liczą, że łódzki komedio-horror (tylko 1:0) sprzed 9 lat nie powtórzy się.

- San Marino nie jest wielkim zespołem, ale to nie oznacza, że pozwoli nam na łatwy sukces. Musimy zagrać bardzo skoncentrowani, z zaangażowaniem - twierdzi Tomasz Dawidowski, jedyny w gronie osiemnastu kadrowiczów piłkarz rodem z Wybrzeża. - Myślimy tylko o zwycięstwie - 2:0 lub 3:0. Na boisku trzeba pokazać klasę, jaka dzieli San Marino od Polski na przykładzie rankingu FIFA.

Nadzieje są wielkie, nie dlatego, że zaczynamy od outsidera, lecz z powodu ogólnej siły grupy. Polacy nigdy nie przebili się do finałów ME. Od 1984 roku odpadali z drużynami należącymi do światowej czołówki (kolejno: Portugalia, Holandia, Anglia, Rumunia i Francja, Szwecja i Anglia). Teraz, tak się nam przynajmniej wydaje, poważnym problemem są tylko Szwedzi. W sobotę i w następnej kolejce (mecz z Łotwą u siebie) przekonamy się, czy nasze wyobrażenia na temat nowej kadry niosą w sobie uzasadniony czy też pusty, tylko patriotyczny optymizm.

s.