stat

Eurostal i Podhale w "Olivii"

27 września 2002 (artykuł sprzed 16 lat)
star.

Klub Sportowy Stoczniowiec

Przed kibicami Stoczniowca, tak ostatnio rozpieszczanymi przez hokeistów (pięć zwycięstw po sześciu kolejkach!), gorący weekend. Dziś w "Olivii" derby Pomorza z toruńskim Eurostalem (początek o godzinie 18.00), a w niedzielę otwierający drugą rundę mecz z "Szarotkami" (16.00). Gdańszczanie są faworytem obu spotkań. Od dwóch dni trenuje z nimi Łukasz Sokół!

- Tak się złożyło, że w piątek pierwsza czwórka zagra z drugą i może nastąpić w lidze bardzo czytelny podział - mówi Henryk Zabrocki. - Wkrótce Unia i Katowice wpadną w pucharową karuzelę, będą grać we wtorki, a my spokojnie...

Im szybciej "stocznia" zagwarantuje sobie miejsce w czołowej czwórce, a przez to prawo gry o medale, tym spokojniej będzie w klubie. Dziś może być tak, że team Mariana Pysza osiągnie przewagę 12 punktów nad piątym zespołem w tabeli. To ogromny komfort (później również zobowiązanie do dobrej gry), na którym szkoleniowcowi zawsze zależało.

Derby z Toruniem zazwyczaj przebiegały w gorącej atmosferze. Szczególnie dla kibiców to prestiżowa sprawa, a już zwłaszcza od momentu, gdy w składzie rywala pojawił się 34-letni Piotr Zdunek, wciąż skuteczny (na razie 3+3), nielubiany w Gdańsku i - pomimo wieku - niezmiennie ekspresyjny, potrafiący wskoczyć na bandę i zachęcić publikę do dopingu. - W naszych grach zawsze szły iskry, nawet rok temu w sparingach, szczególnie w Toruniu, dochodziło do ostrych spięć - kontynuuje drugi trener gdańszczan. - Teraz dodatkowego smaczku dodaje obecność w barwach TKH kilku byłych stoczniowców, a i u nas są bracia Fraszkowie, pochodzący przecież z Torunia.

Rzecz jasna, zagra tylko Adam, który do drugiego ataku wraca po infekcji oskrzelowej (latem i on był w TKH, lecz zrezygnował z niego Leszek Minge). Zresztą starszy Fraszko - po drugiej stronie barykady - też był bohaterem niejednych derbów. Robert musi jeszcze poczekać dobry miesiąc. Nie doczekaliśmy się zapewnienia, że wystąpi Łukasz Sokół. Młody obrońca, trenujący latem w... Toruniu i uczestnik tournee reprezentacji we Włoszech, po głośnych perypetiach (mamy nadzieję, że wkrótce wyjaśni je na łamach "Głosu"), jednak powrócił do klubu, z którym wiąże go jeszcze dwuletni kontrakt. - Zwycięskiego składu się nie zmienia - enigmatycznie stwierdził trener Zabrocki.

W lidze obie drużyny nie grały od jesieni 1998, gdy w eliminacjach do 6-zespołowej ekstraklasy nasz zespół wygrywał 7:5 w Toruniu i 6:3 u siebie. Ówczesny Filmar wycofał się po II rundzie rozgrywek, trzy lata po zdobyciu brązowego medalu MP. Obecny TKH Eurostal został powołany przed edycją 2001/02. Po awansie zaczął kusić graczy wywodzących się z Torunia lub Bydgoszczy. Bliżej domu i za obietnicę większych pieniędzy przeniosło się z Gdańska czterech graczy: Tomasz Proszkiewicz (1+1), Robert Suchomski (2+2), Sławomir Kiedewicz (2+3) i Piotr Korczak (0+1). - Wiemy na co ich stać - zapewnia Zabrocki. - Słyszeliśmy, że Toruń stara się o dwóch następnych obcokrajowców, ale nie wiemy, czy to prawda. Trzeba uważać na Morawieckiego, który w poprzednim sezonie napsuł nam krwi grając w Sosnowcu.

Najskuteczniejszym zawodnikiem TKH jest 23-letni Przemysław Bomastek (5+3). Od dwóch kolejek beniaminek ma nowego trenera. Miejsce zwolnionego Minge zajął Petr Rossak. Zarząd klubu nie wytrzymał, gdy po klęsce z KTH drużyna spadła na ostatnie miejsce. - Zrobiłem błąd, że nie odszedłem po awansie - oświadczył Minge, za młodu zawodnik "stoczni". 32-letni Słowak pracował w Austrii, ale tam za sprawą powodzi odwołano tam rozgrywki ligowe. Kilka dni przed nim na lodzie Tor-Toru, gdzie regularnie pojawia się 2000 kibiców, zameldował się jego rodak, obrońca Branislav Stolarik, znany z występów w Sanoku. Nie dziwi więc, że mówi się o następnych.

star.