stat

Przegrana Hallmanna na gali FEN w Gdyni

Wielkie święto MMA i K1 w Trójmieście

14 sierpnia 2016 (artykuł sprzed 1 roku)
mik

W walce wieczoru gdyńskiej gali MMA i K-1 Fight Exclusive Night 13 Kamil Łebkowski decyzją sędziów pokonał Piotra Hallmanna, który w przeszłości walczył w UFC. Po walce zwycięzca oświadczył się swojej dziewczynie Patrycji, wzbudzając tym samym aplauz widowni. Kibice, którzy zdecydowali się wziąć udział w wydarzeniu, nie mogli czuć się zawiedzeni. Większość walk rozstrzygnięto decyzją sędziów, ale nie zabrakło także efektownych nokautów.



W ostatnich latach Piotr Hallmann nie występował podczas polskich gal MMA, ponieważ walczył w UFC. Po trzech porażkach z rzędu rozstał się jednak z najbardziej prestiżową federacją na świecie i postanowił wrócić do kraju. Najpierw wygrał walkę w Bojanie, ale teraz boleśnie przekonał się o sile Kamila Łebkowskiego, dla którego był to 10. triumf z rzędu.

HALLMANN GOTOWY NA WICHURĘ

Reprezentant Dzikiego Wschodu Biała Podlaska przeważał przez wszystkie trzy rundy i nikt nie miał wątpliwości, że to właśnie jemu należało się zwycięstwo.

- To najcenniejsze zwycięstwo w mojej karierze. Podczas walki zadałem wiele ciosów, z których większość szła na nokaut, ale Piotrka nie można było posłać dziś na deski. Widziałem, że był parę razy "odłączony", ale mimo wszystko wciąż świadomy. Cały czas szedł do przodu, przez co nie mogłem go skończyć - mówi zwycięzca.
- Przygotowywałem się do walki jak świr. Robiłem wszystko myśląc o niej i to zdało egzamin. Jestem bardzo szczęśliwy - dodaje Łebkowski, który po werdykcie sędziowskim oświadczył się swojej dziewczynie Patrycji.
W drugiej walce wieczoru doszło do starcia urodzonego w Gdyni Jacka Krefta oraz Mariana Ziółkowskiego rozgrywanego w formule MMA w wadze do 70 kg. Walka nie dostarczyła kibicom wielkich wrażeń. Ziółkowski wygrał przed duszenie trójkątne, które założył rywalowi już w pierwszej rundzie. Podobny scenariusz miała walka obu panów, która odbyła się dwa lata temu.

Zdecydowanie większych emocji w klatkoringu przysporzył pojedynek zawodnika Piranhi Gdynia, Marcina Gułasia oraz wojownika Forfit Gdańsk - Michała Wlazło, który był od swojego rywala cięższy o 20 kg. Mimo tego, to walczący w swoim mieście 31-latek lepiej wszedł w walkę i szybko przeniósł ją do parteru.

To nie przyniosło jednak spodziewanych efektów, ponieważ Wlazło obronił skomasowany atak rywala i wrócił do stójki, a w końcówce pierwszej rundy odważnie zaatakował. Po krótkiej przerwie gdańszczanin zademonstrował wielką siłę. Trafił przeciwnika, a następnie dokończył go w parterze. Pojedynek zakończył sędzia, który oszczędził Gułasiowi kolejnych ciosów.

Zobacz trening przed sobotnią galą


Wcześniej swoje umiejętności zaprezentowali Arkadiusz Wrzosek oraz mierzący ponad 2 m Kryspin Kalski, który w przeszłości występował m. in. w... koszykarskiej drużynie Asseco. Do rozstrzygnięcia tego pojedynku potrzebna była dogrywka, ponieważ po upływie trzech rund arbitrzy nie potrafili wskazać, który z wojowników bardziej zasługuje na wygraną. W dogrywce kibice również nie doczekali się nokautu, a decyzją sędziów 2:1 wygrał Wrzosek.

Bez wątpienia za jedną z najlepszych walk wieczoru można uznać starcie Marcina Szredera oraz Artura Bizewskiego, które zakończyło się zwycięstwem drugiego z nich. "Bizon" od początku sukcesywnie rozbijał rywala, a jego ciosy sierpowe oraz kolana często docierały celu. Gdy wydawało się, że Szreder nie ma już szans, aby dotrwać do końca walki, dość nieoczekiwanie zaatakował, a w tarapatach znalazł się Bizewski. Obaj fighterzy w końcówce nie mieli już sił. Wyczekiwali ostatniego gongu i zdali się na decyzję sędziów.

W jedynym żeńskim pojedynku FEN 13 w Gdynia Arenie zmierzyły się ze sobą: zawodniczka Championa Gdańsk, Kamila Bałanda oraz Róża Gumienna. Nie było to ich pierwsze starcie. W poprzednim pojedynku górą była Gumienna i nie inaczej było w Trójmieście. Wojownicza wygrała przez wskazanie sędziów, po niezwykle efektownej walce.

Doskonałe show zaprezentowali kibicom gdańszczanin Jarosław Daschke oraz Marcin Stopka. Walka toczyła się w kosmicznym tempie, a zawodnicy zasypywali się ciosami i kopnięciami. Ostatecznie górą był zawodnik Championa Gdańsk, którego zwycięstwo orzekli arbitrzy.

- Chciałem się pokazać z jak najlepszej strony i to mi się udało. Szacunek dla Marcina, bo dziś pokazał, że jest bardzo twardym zawodnikiem, a także ma podkowę w ręce. Ja jednak trzymałem się taktyki i ścisłego planu i to zdało egzamin - mówi Daschke.
W najkrótszej walce wieczoru, która trwałą niecałą minutę, triumfował Bartłomiej Kopera. 23-letni figher MMA założył swojemu rywalowi, Nikodemowi Szczepańskiemu balachę i dopisał do swojego rekordu kariery ósme zwycięstwo.

Karta walk FEN 13
-66 kg Nikodem Szymański - Bartłomiej Kopera, MMA
-70 kg Marcin Stopka - Jarosław Daschke, K-1
-65 kg Kamila Bałanda - Róża Gumienna, K-1
-98 kg Artur Bizewski - Marcin Szreder, K-1
+93 kg Michał Wlazło - Marcin Gułaś MMA
-70 kg Marian Ziółkowski - Jacek Kreft, MMA
-66kg Kamil Łebkowski - Piotr Hallmann, MMA

Karta wstępna
-77 kg Ireneusz Szydłowski - Bartosz Chyrek, MMA
-77 kg Kamil Gniadek - Klemens Ewald, MMA
-66 kg Aleksander Georgas - Robert Rajewski Jr, MMA
-70 kg Jakub Rajewski - Filip Sadowski, K-1
-80 kg Karol Trzebiatowski - Paweł Kordylewicz, MMA

mik