Grzegorz Buczek: Lechia Gdańsk, rugby, boks, tatuaże i drużyna marzeń

3 listopada 2021, 15:30
Czytelnicy Trojmiasto.pl

Lechia Rugby

Grzegorz Buczek pierwsze związanie w młynie bez przygotowania na treningu, odczuwał dwa tygodnie. Ostatecznie rugbista Lechii Gdańsk sprawdził się na tej pozycji i trafił do reprezentacji Polski. Więcej zdjęć (5)

Grzegorz Buczek pierwsze związanie w młynie bez przygotowania na treningu, odczuwał dwa tygodnie. Ostatecznie rugbista Lechii Gdańsk sprawdził się na tej pozycji i trafił do reprezentacji Polski.

fot. M.Czarniak/Trojmiasto.pl

Grzegorz Buczek pierwsze związanie w młynie bez przygotowania na treningu, odczuwał dwa tygodnie. Ostatecznie rugbista Lechii Gdańsk sprawdził się na tej pozycji i trafił do reprezentacji Polski.

fot. M.Czarniak/Trojmiasto.pl

- Na rugby zaprowadził mnie kolega, z którym ćwiczyliśmy boks. W młynie po raz pierwszy zagrałem podczas meczu, nigdy wcześniej tego nawet nie trenowałem. Później dochodziłem do siebie dwa tygodnie. Natomiast pierwszy tatuaż wykonałem w wieku 14 lat, u kolegi na kanapie - opowiada Grzegorz Buczek. Rugbista Lechii Gdańsk odpowiada na pytania naszych czytelników jako Ligowiec Września w Trójmieście. Wymienił też najlepszych rugbistów z jakimi przyszło mu grać dla biało-zielonych.



Darek : Jak zaczęła się twoja przygoda z rugby i dlaczego?

Grzegorz Buczek: Na rugby zaprowadził mnie kolega, z którym ćwiczyliśmy boks, jeszcze w Olsztynie. Miałem 13-14 lat, skończyłem grać w piłkę nożną, pół roku poboksowałem i przeniosłem się na rugby. Szybko połknąłem bakcyla. Dalej lubię boks a moim idolem w tej dyscyplinie jest niezmiennie Mike Tyson. Dalej trenuję amatorsko i mam duży szacunek do kolegów, z którymi ćwiczę. Pięściarstwo zdecydowanie nie idzie w parze z rugby. W rugby trzeba być pochylonym, w boksie to zdecydowanie nie pomaga.

Rugby. Lechia Gdańsk - Up Fitness Skra Warszawa 38:26. Podium na koniec roku



anonim: Wymień proszę swoją najlepszą piętnastkę Lechii.

W piętnastce na pewno się nie zmieszczę, ale spróbujmy. Rafał Witoszyński, Sławomir Kaszuba, Grzegorz Janiec. Dalej druga linia: Anthony Coletta, Tomasz Hebda, Michał Krużycki, Łukasz Doroszkiewicz i Rafał Lademann. W trzeciej linii: Marek Płonka, Rafał Wojcieszak, Rafał Sajur, Misioka Timoteo, Claude Johannes i Aleks Nowokreszczow. Dziewiątka to Rafał Janeczko, dziesiątka Jurij Buchajło, skrzydła Tomasz Rokicki i Rafał Kwiatkowski, środkowi Henry Bryce, Mariusz Wilczuk i Kewin Bracik, obrońcy: Piotr Jurkowski i Robert Wójtowicz, który teraz gra jak z nut. Na piętnastce Witalij Krasnodemski. Przepraszam, bo na pewno kogoś pominąłem, ale wymieniam na szybko, z głowy.

xox: Ma pan dużo tatuaży, co dla pana oznaczają?

Znaczą dla mnie bardzo wiele, lubię się tatuować. Co dokładnie oznaczają, zostawię dla siebie. Mogę za to powiedzieć, że pierwszą "dziarę" zrobiłem w wieku 14 lat, u kolegi na kanapie. Dziś nie doliczę się, ile ich jest. Mam wytatuowaną całą nogę, całe plecy, żebra, klatkę piersiową, większość ciała. To taki mój nałóg.

Grzegorz Buczek

Grzegorz Buczek

Dane:

ur.:
1986-05-17
wzrost.:
175
waga.:
100
Ocena z sezonu:
5.35 (1101 ocen)
Średnie oceny w kolejnych meczach sezonu

więcej »



anonim: Kto jest Twoim sportowym idolem?

Michael Jordan. Takiego dominatora poza nim nie było i nie będzie. Grał w epoce znakomitych koszykarzy, a i tak był ponad nimi. To, czego dokonywał to dla mnie kosmos.

kibic: Do Lechii przyszedłeś jako zawodnik formacji ataku, grając najpierw najczęściej na środku, a następnie na skrzydle. Po bodajże trzech latach zacząłeś grać w formacji młyna, ale chyba też nie od razu w pierwszej linii. Możesz przybliżyć powody i okoliczności zmiany pozycji na boisku?

Sprostuję, że od razu grałem w I linii. Co ciekawe, pierwszy raz związałem się w młynie podczas meczu, nigdy wcześniej tego nawet nie trenowałem. Później dochodziłem do siebie dwa tygodnie. Sytuacja wyniknęła z tego, że Grzegorz Janiec pojechał do Francji i mieliśmy braki kadrowe. Trener Marek Płonka stwierdził, że jako najniższy, i najbardziej krępy, nie odstawałem siłowo. Wystawił mnie i jak się okazało, było to dobre posunięcie.

anonim: Jak powinien grać dzisiaj młynarz? Wszyscy mówią, że w nowoczesny sposób - ale co to oznacza w Ekstralidze?

Młynarz musi dziś być przede wszystkim dynamiczny. Tak grają na całym świecie, że młynarze nawet nie różnią się od III linii młyna bądź ataku. Trzeba dobrze bronić i wykonywać stałe fragmenty gry, dobrze wrzucać piłkę do autu.




medykaleniekonin: Przed obecnym sezonem straciłeś dużo czasu przez kontuzję. Jak sobie z nią poradziłeś?

Zerwałem ścięgno Achillesa i zdecydowanie była to najgorsza kontuzja jaką miałem. Rehabilitowałem się u mojego przyjaciela Grzegorza Lemiesza, który wyciągał mnie ze wszystkich urazów, jakie przechodziłem w karierze. Gdy nie mogłem biegać, boksowałem u Michała Gerleckiego, nawet w ortezie. To pomagało mi znieść katorgę jaką było to, że nie mogę biegać. Boks zastąpił mi ćwiczenia cardio. Ukłony także dla naszego trenera przygotowania fizycznego Michała Babiarza, który współpracuje między innymi z Joanną Jędrzejczyk. To było ciężkie pół roku, ale wróciłem do pełni sił.

Ania1992: Co trzeba zrobić aby rugby znów stały się popularnym sportem w Gdańsku?

Trzeba wyjść z nim do ludzi. Chciałbym, aby jak najwięcej ludzi przychodziło na nasze mecze, aby było tak jak wtedy, gdy zaczynałem. Mecze na Lechii, Arce i Ogniwie oglądało po dwa tysiące ludzi, pełne trybuny. Myślę, że idziemy do przodu jako cała liga. Trzeba ludziom uświadamiać zasady gry i najlepiej robić to na żywo. Ciężko zobrazować pewne kwestie, więc zachęcam aby ci, którzy znają się na rugby, zapraszali znajomych na mecze i wyjaśniali im zasady na bieżąco. Po dwóch meczach spokojnie można oglądać mecz samodzielnie.



Lechista: Czy po zakończeniu kariery wróci Pan do Olsztyna, czy mieszka na stałe w Gdańsku i tak pozostanie?

Tak się składa, że mieszkam tu i tu. Trzy dni jestem w Olsztynie, cztery w Gdańsku. Trochę jeżdżę, ale jest dobra trasa. W Olsztynie mam dziecko i tu jesteśmy razem z dziewczyną. Nie sądzę, any coś miało się zmienić. Niemniej obiecałem w Olsztynie, że przed końcem kariery zagram tam chociaż pół sezonu.

anonim: Lechii nie szło najlepiej prze ostatnie lata, było ciężko, porażka z Sopotem jakoś 80 punktami... Jaka jest wtedy rola kapitana? W jaki sposób motywujecie się do grania na co dzień - bo przecież pracujesz zawodowo i jeszcze kadra. Jak to połączyć?

Porażki zawsze bolą. Ten przytoczony mecz to chyba akurat Puchar Polski, w którym nie grałem, bo byłem kontuzjowany. To dotkliwa porażka, ale trzeba oddać Ogniwu, że zagrali super mecz. Kiedy boli, trzeba się podnieść. Porażki zawsze motywują. Każdy z nas oprócz gry w rugby, musi jeszcze pracować, aby móc robić to, co kocha. Teraz zbudowaliśmy dobry zespół, są solidne wzmocnienia i dużo młodzieży, która zrobiła kolosalny progres. Jesteśmy na dobrej drodze. Co do kadry, wiemy że z gry w rugby, także w reprezentacji, nie ma wielkich pieniędzy. Raczej dokładamy do gry i robimy to z pasji. Ja czerpię wielką przyjemność z gry, zwłaszcza że nie zostało mi już wiele czasu na boisku. Pracuję często zdalnie jako menedżer handlowy. Mam dobrego szefa i miłą przełożoną, którzy puszczają mnie na urlopy. Ślę ukłony w ich stronę.

seveneleven: Czy ciężko jest grać na pozycji młynarza w kadrze? Czy jest duża konkurencja?

Konkurencja jest na każdej pozycji, na mojej też. Lubię grać jako młynarz i czerpię z tego przyjemność, bo wiele meczów w kadrze już mi nie zostało. Na szczęście jest kilku chłopaków, którzy mają duże perspektywy przed sobą. Dominik Mohyła z Arki Gdynia, Jakub Burek z Ogniwa Sopot czy Michał Gadomski z Orkana Sochaczew. Myślę, że będzie miał kto przejąć schedę po starszych.

Czytelnicy Trojmiasto.pl

Opinie (9) 2 zablokowane

  • Buczek super facet! Niech się wiedzie!

    • 19 1

  • Mały błąd

    Hebda ma na imię Tomek ;).

    • 10 1

  • Wszystkiego najlepszego z Gdyni.

    • 8 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.