Izu Ugonoh nie wyklucza walki z Mariuszem Pudzianowskim w MMA

31 sierpnia 2020, 18:30
Damian Konwent

Izu Ugonoh zaliczył udany debiut w MMA. Były pięściarz pokonał Quentina Domingosa podczas gali KSW 54 przez nokaut. Kolejny występ odbędzie się wstępnie w grudniu, ale już teraz w kuluarach mówi się o walce z Mariuszem Pudzianowskim. - Tak naprawdę nie wiem kto tej walki chce. Usiądę z trenerem, z włodarzami KSW i zobaczymy, czy to ma sens, żeby już w drugiej walce MMA mierzyć się z tak doświadczonym zawodnikiem - mówi nam 33-latek.



Izu Ugonoh z boksu do MMA



Damian Konwent: 2 minuty i 22 sekundy wystarczyły, by pokonać Quentina Domingosa przez techniczny nokaut. To wymarzony debiut w MMA?

Izu Ugonoh: To było dla mnie wymarzone zwycięstwo, choć tak naprawdę myślałem, że dojdzie do niego po ciosach w pozycji stojącej. Mimo, że zadałem kilka w parterze, to chciałem, aby rywal wstał, bo miałem inny pomysł na zakończenie tej walki. Tak się złożyło, że przeciwnik nie był już wstanie się podnieść. Myślę, że to skutek tego mocnego low kicka w lewą nogę, gdy go docisnąłem ciężarem ciała. Muszę jednak przyznać, że byłem przygotowany na każdą możliwość i na to, by walczyć 15 minut. Walka jest walką i czasami dwie minuty wystarczą, by rozprawić się z przeciwnikiem.

Wydaje mi się, że przez krótki czas walki nie zdążył pokazać pan swoich wszystkich możliwości w nowej formule.

Z pewnością. Można powiedzieć, że się dopiero rozgrzewałem, bo lewy prosty i prawy low kick to coś, co zawsze staram się zastosować po starcie, by wypracować sobie pozycję do pełnego ataku. Ważne, że szybko obróciłem sytuację na swoją korzyść, gdy rywal mnie przewrócił. To musiało być deprymujące dla niego, bo chyba spodziewał się, że to jego wielka szansa. Okazało się, że nawet wtedy udało mi się uzyskać lepszą pozycję.

Rozmawiał pan z włodarzami po zakończonej walce? Kiedy możemy liczyć na kolejną?

Rozmawiałem z Martinem Lewandowskim. Mój kolejny występ wstępnie odbędzie się w grudniu, ale kwestia przeciwnika jest jeszcze do ustalenia.

Izu Ugonoh skończył z boksem. Poszedł za radą Dariusza Michalczewskiego



W kuluarach mówi się o walce z Mariuszem Pudzianowskim.

Przede wszystkim muszę porozmawiać z władzami, bo tak naprawdę nie wiem kto tej walki chce. Usiądę z trenerem, z włodarzami KSW i zobaczymy, czy to ma sens, żeby już w drugiej walce MMA mierzyć się z tak doświadczonym zawodnikiem. Jeśli zgodzę się na takie rozwiązanie, to będzie trzeba znaleźć sposób, żeby pokonać rywala tej klasy. Na chwilę obecną nie ma takiego tematu.

Ile czasu potrzeba na przygotowanie się do walki?

To zależy od rywala. Po ostatniej walce jestem cały, więc tak naprawdę potrzebuje chwili przerwy, by organizm nieco odsapnął, a mikrourazy mogły się zregenerować. Do sali treningowej zamierzam wrócić w ciągu dwóch tygodni, więc to nie jest tak, że będę zaczynał wszystko od początku. Będę nadal poznawał tajniki walki i pielęgnował te, które już przyswoiłem. Natomiast czas przygotowania zależy od poziomu, który prezentuje przeciwnik.


Był pan pięściarzem i kickbokserem. Na ile technika i umiejętności nabyte podczas tamtych treningów przydają się w MMA?

Wszystko co ma związek ze sztukami walki, ma znaczenie. To, że jestem pewny siebie, nie jest spowodowane tym, że jestem dobry w parterze czy brazylijskim jiu-jitsu, tylko tym, że potrafię walczyć. Natomiast nauka technik parterowych i zapasów sprawiły, że dopiero jestem w stanie wykorzystać boks. Jeśli ktoś jest pięściarzem i pojawia się ryzyko, że ktoś go może obalić, to nie będzie w stanie niczego pokazać, bo jest zablokowany i nie może nic zrobić. Ja również przeżywałem to na początku, ale uczyłem się nowych technik, obron przed sprowadzaniem i będę do tego dążył przez cały czas. Dopiero wtedy mogę boksować i podejmować większe ryzyko.

KSW 49 w Ergo Arenie - relacja



Stoczył pan dopiero pierwszą walkę w MMA. Wiele elementów wymaga jeszcze poprawy?

W MMA czuję się bardzo dobrze i pewny z tymi umiejętnościami, które mam. Co by nie mówić, w ostatniej walce stanąłem na przeciw rywala, który wcześniej stoczył sześć walk. Byłem pewny, że czego by nie zrobił, to będę w stanie poradzić sobie z tą sytuacją. Wiedziałem, że gdy mnie przewróci, to będę w stanie wstać, ale to konsekwencja pracy, którą wykonałem. Stąd wynika moja pewność siebie i myślę, że wciąż będzie rosła. To nie był hazard, że coś się uda albo się nie. Uważam, że walka jest walką i każdej towarzyszy podobny stres, a że kilka mam już za sobą, to umiałem sobie z tym poradzić. Natomiast nigdy w realnej walce nie zostałem przewrócony i nie znalazłem się na plecach lub pozycji, gdy rywal jest nade mną. Tutaj przez krótką chwilę tego doświadczyłem i poradziłem sobie bardzo dobrze.

Współpraca z KSW to długofalowy projekt?

Podpisałem kontrakt na cztery walki. Chciałbym aby to była fajna przygoda i wierzę, że tak właśnie będzie.

Ostatnia gala KSW w Gdańsku odbyła się w maju 2019 roku. Chciałby pan wystąpić w Ergo Arenie, gdyby pojawiła się taka możliwość? Wychował się pan bardzo blisko, na Żabiance.

Chciałbym i to nawet bardzo. Wiem, że wielu ludzi przyszłoby mnie dopingować, więc to takie moje ciche marzenie, bo na razie jakakolwiek gala z publicznością będzie sukcesem. Mam nadzieję, że wszystko się odmrozi i niebawem będziemy mogli rywalizować w normalnych warunkach.

Gdzie trenować sztuki walki w Trójmieście?



Jakie plany przed Izu Ugonohem? Wiem, że jest pan w drodze do Zakopanego. To chwilowy urlop czy jedzie pan na obóz treningowy ze swoim klubem WCA?

Zobaczymy ile będzie odpoczynku, a ile treningu. Cały wyjazd traktuje wypoczynkowo, tutaj nic nie muszę, ale gdy mnie najdzie ochota, by pójść poćwiczyć, to sprzęt mam spakowany do torby, tak więc z całą pewnością będę gotowy.