stat

W jaki sposób Piotr Graban będzie przygotowywał Trefla Gdańsk do sezonu?

11 lipca 2018, 11:30
Marcin Dajos

Trefl Gdańsk

Piotr Graban stanie w Trefli Gdańsk przed jednym z życiowych wyzwań. Pod nieobecność trenera Andrei Anastasiego, od początku sierpnia, będzie przygotowywał brązowego medalistę do sezonu PlusLigi. - Nie wiem, czy można nazwać to dużym wyzwaniem. Ja nie boję się takich sytuacji. Po prostu będzie to stanowiło dla mnie dodatkową motywację i tyle - mówi nowy asystent Włocha, który ostatnie dwa lata spędził w lidze angielskiej..



Marcin Dajos: Oferta z Trefla Gdańsk była z kategorii tych nie do odrzucenia ze względu na trenera Andreę Anastasiego czy możliwość powrotu do Gdańska?

Piotr Graban: Była nie do odrzucenia nie tylko ze względu na trenera Anastasiego i pracę w Pluslidze. Dostałem możliwość powrotu do rodzinnego miasta, gdzie mam wielu bliskich i znajomych. Pojawiło się kilka innych ofert, ale tej nic nie mogło przebić.

MŁODZICY TREFLA GDAŃSK ZDOBYLI BRĄZOWY MEDAL MISTRZOSTW POLSKI - PRZECZYTAJ RELACJĘ Z TURNIEJU FINAŁOWEGO

Przygotowanie zespołu PlusLigi do startu w rozgrywkach będzie stanowić duże wyzwanie?

Nie wiem, czy można nazwać to dużym wyzwaniem. Ja nie boję się takich sytuacji. Po prostu będzie to stanowiło dla mnie dodatkową motywację i tyle.

Ma pan plan przygotowany przez trenera Anastasiego, czy Włoch tylko w niektórych kwestiach dał wskazówki?

Plan mamy przygotowany. Jest to teoria kiedy i jak zespół powinien trenować. Startujemy w sierpniu a kończymy we wrześniu. Spotkaliśmy się z trenerem Anastasim podczas zgrupowania reprezentacji Belgii i tam dograliśmy szczegóły.

SPRAWDŹ, JAKICH REPREZENTANTÓW POLSKI ZATRUDNI TREFL GDAŃSK

Podczas przygotowań będzie pan w kontakcie z trenerem Anastasim, czy dostał pan wolną rękę?

Jesteśmy z Andreą niemal codziennie w kontakcie. Jako sztab szkoleniowy mamy potworzone grupy w jednym z komunikatorów i tam sprawnie działamy. Na pewno nie da się ustalić wszystkiego po kolei, ponieważ podczas zajęć zawsze wprowadza się pewne modyfikacje.

To, że pracował pan już z włoskim szkoleniowcem Lorenzo Micellim w Atomie Treflu Sopot pomaga przy współpracy z Anastasim?

Bardzo pomaga. Z włoskimi szkoleniowcami rozmawiamy po angielsku, ale zawsze używają wstawek w ojczystym języku. Nauczyłem się ich podczas współpracy z Lorenzo i teraz od razu wiem, o co chodzi Andrei. Do tego są to takie same emocje, gestykulacja. Plusem jest także to, że w czasach mojej pracy w Atomie Treflu uczestniczyłem również w treningach Trefla Gdańsk, który już wtedy prowadził Andrea.

Drużyna będzie w większości nowa, a to oznacza, że poziom trudności w trakcie przygotowań wzrośnie?

Delikatnie tak. Każde przygotowanie do sezonu jest troszeczkę inne. Jak się zna trenera prowadzącego to sprawa jest prostsza. Z drugiej strony, od pierwszego treningu do meczu w PlusLidze będziemy mieć około 10 tygodni, a to oznacza sporo czasu na naukę. W moim poprzednim klubie, Polonii Londyn, za każdym razem miałem zupełnie inne zespoły więc wiem, jak radzić sobie w takich sytuacjach i w ogóle mnie to nie przeraża.

DLACZEGO TREFL GDAŃSK NIE ZAGRA W NOWYM SEZONIE W EUROPEJSKICH PUCHARACH?

Jak to się stało, że znalazł się pan w roli pierwszego trenera Polonii Londyn?

To długa historia. Atom Trefl zaczął mieć problemy finansowe, do tego ja chciałem zostać pierwszym trenerem. Wysłałem CV w różne miejsca, a wszyscy mówili, że fajnie ono wygląda, ale mam dopiero 30 lat i trudno im zaufać moim umiejętnościom. Dlatego zacząłem rozglądać się za pracą po nieco słabszych ligach w Norwegii, Danii, Szwecji czy właśnie Anglii. CV spodobało się władzom Polonii, gdzie przyjęto mnie z otwartymi ramionami.

Jak można określić poziom siatkówki w Anglii? Wydaje się, że to egzotyczny kraj jeżeli chodzi o uprawianie tego sportu.

Generalizując można powiedzieć, że drużyny z miejsc 1-3 to środek naszej I ligi. A pozostałe ekipy najwyższego szczebla rozgrywek to dolna część zaplecza PlusLigi lub nawet II liga. Przeszedłem tam szkołę życia. Musiałem nauczyć się współpracować z zawodnikami, którzy nie są profesjonalistami. A jeśli nie dostają za swoją grę pieniędzy, to trudniej zmotywować ich do wysiłku. Na obczyźnie jest się zdanym na siebie. Ale jak już zaczynasz sobie radzić, to stajesz się lepszym człowiekiem. Problem leżał także w treningach. Można było przeprowadzić maksymalnie jeden dziennie, do tego z osobami, które przyszły na niego zmęczone po pracy. Tym większe podziękowania dla nich, że tak dobrze sobie radzili i potrafili walczyć nie tylko w lidze, ale także w Pucharze Challenge. Choć początek był trudny. Gdy zaczynałem robić odprawy, analizować statystyki czy pokazywać wideo, to zawodnicy nie wiedzieli o co chodzi. Później jednak fajnie załapali taktykę a to zaowocowało dobrą grą i mistrzostwem oraz wicemistrzostwem Anglii.