stat

Kandydat na Ligowca Roku. Marcin Janusz: Zachować radość z gry

21 stycznia 2020, 12:00
Damian Konwent

Trefl Gdańsk

- Musimy zachować radość z gry. Jeśli zakwalifikujemy się do play-off, dobrze byłoby ugrać coś więcej. Każdy, kto ociera się o kadrę, marzy o tym, by znaleźć się w składzie na igrzyska olimpijskie - mówi nam Marcin Janusz, rozgrywający Trefla Gdańsk, który 22 stycznia o godz. 18:30 wraz z kolegami zaprezentuje się w Ergo Arena w meczu przeciwko GKS Katowice. To kolejny kandydat do tytułu Najlepszego Ligowca Roku 2019 w Trójmieście. Głosowanie trwać będzie do 2 lutego. W cyklu wywiadów z finalistami plebiscytu ostatnio prezentowaliśmy Pavelsa Steinborsa, a 22 stycznia o godz. 12 zapraszamy na rozmowę z Marko Vejinoviciem (obaj Arka Gdynia).



GŁOSUJ
Ligowiec Roku 2019


Damian Konwent: W bieżącym sezonie Trefl Gdańsk zaskakuje wynikami. Można mówić, że na trwałe dołączyliście do czołówki, czy też dopiero w rundzie rewanżowej PlusLigi nastąpi weryfikacja wartości drużyny?

Marcin Janusz: Liczę, że uda nam się utrzymać poziom z pierwszej rundy. Pokazała ona, że mamy prawo myśleć nie tylko o fazie play-off, ale i o ugraniu czegoś więcej. Sądzę, że druga część sezonu będzie jeszcze trudniejsza. Teraz już wszyscy wiedzą, że z nami nie można wyjść i na spokojnie sobie wygrać. Może były drużyny, które sądziły na początku, że będziemy walczyć o utrzymanie. Ale my znaliśmy swój potencjał. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak skupić się nadal na trenowaniu. Zamierzamy podchodzić do meczów podobnie jak do tej pory. Musimy zachować radość z gry, którą czerpaliśmy do tej pory.

8. Plebiscyt na Najlepszego Ligowca 2019 Roku w Trójmieście - trwa głosowanie, wyniki po pierwszym tygodniu



Przegrana w Radomiu to wypadek przy pracy? Co trzeba poprawić, aby w środę, 22 stycznia, mecz przed własną publicznością z GKS Katowice był lepszy w wykonaniu Trefla?

Zabrakło równej stabilnej gry przez dłuższy okres. Źle weszliśmy w to spotkanie. Pierwszy set był najsłabszy w naszym wykonaniu. Od drugiej partii nasza gra wyglądała lepiej. Ale hala w Radomiu jest jedną z najtrudniejszych dla gości do rozgrywania meczów. Dlatego musimy cieszyć się z tego jednego punktu.

Podczas meczu w Radomiu w trzecim secie miał pan problemy z ręką. Czy to groźny uraz?

Od jakiegoś czasu mam problemy z łokciem. Nie jest to jednak nic poważnego, co mogłoby mnie wykluczyć z gry. Gdy dostanę mocniej piłką w rękę podczas bloku, to czuję dość spory ból. Na mojej pozycji to jest duży dyskomfort, bo liczy się precyzja. Miałem ten problem przez pewien moment w Radomiu, ale wziąłem leki przeciwbólowe i dotrwałem do końca spotkania.

Atrakcje z okazji Dnia Babci i Dziadka na meczu Trefl Gdańsk - GKS Katowice 22 stycznia



Typowanie zakończone 2 pkt.

Siatkówka - PlusLiga mężczyzn
22 stycznia 2020, godz. 18:30

Tak typowano 269 typowań

99% TREFL Gdańsk
1% GKS Katowice


Rozmawiamy z okazji otrzymania przez pana nominacji w finale plebiscytu na Najlepszego Ligowca Roku 2019 w Trójmieście. Jak pan osobiście ocenia minione 12 miesięcy?

Czuję, że mogłem wycisnąć jeszcze więcej, szczególnie w zeszłym sezonie ligowym. Sądzę, że nie grałem tego, na co było mnie tak naprawdę stać. W bieżących rozgrywkach czuję się znacznie lepiej. Wiem, że mam zaufanie ze strony klubu i trenera. Myślę, że to widać również na boisku, iż wyglądam zupełnie inaczej.

A jeśli chodzi o reprezentację?

To był udany czas. Miałem kilka okazji, by pokazać się z dobrej strony. Myślę, że większość z nich wykorzystałem należycie.

Jaka najlepsza rzecz przytrafiła się panu w ubiegłym roku?

Prywatnie były to oświadczyny. Z kolei sportowo - brązowy medal Ligi Narodów, który zdobyłem wraz z reprezentacją Polski w Chicago. To mój pierwszy krążek w kadrze narodowej, więc będę pamiętał to przez całe życie.

Cerrad Enea Czarni Radom - Trefl Gdańsk 3:2 - możliwość wystawienie ocen siatkarzom i trenerowi



Kiedy planuje pan ślub?

Terminy dostępnych sal w naszym rodzinnym Nowym Sączu są bardzo odległe, zatem mamy sporo czasu, by spokojnie sobie wszystko zaplanować. Nigdzie nam się jednak nie spieszy. Ze wszystkim zdążymy.

W Gdańsku gra pan drugi sezon. Był czas, aby poznać trochę miasto?

Między treningami nie ma zbyt wiele czasu. Dlatego głównie odpoczywam, czytając książki czy... grając na pianinie. Natomiast gdy trafią się wolne dni, doceniamy, że mieszkamy w miejscu, gdzie jest mnóstwo atrakcji. Można wybrać się na spacer na plażę czy do restauracji. Korzystam z tego wraz z narzeczoną. Nie ukrywamy, że bardzo nam się tu podoba. To jest najlepsze miejsce do życia w Polsce.

A telewizja? Dużo ogląda pan meczów?

Staram się oglądać jak najwięcej siatkówki. Gram na takiej pozycji, że oglądanie meczów i znajomość przeciwników bardzo wpływa na to, jak potem prezentuje się na boisku. Śledzę również inne dyscypliny, ale żadnym ekspertem nie jestem.

Skąd wzięła się pasja do muzyki?

Wszystko zaczęło się w Nowym Sączu, gdzie się wychowywałem. Miałem sąsiadkę, która często grała właśnie na pianinie. Słyszeliśmy to, bo mieszkała tuż za ścianą. To była pani, która pracowała w szkole muzycznej. Przyszedł dzień, gdy rodzice zapukali do jej drzwi i zapytali o lekcje. Uczęszczałem na nie przez rok. Nauczyłem się podstaw, ale później wyjechałem już grać w siatkówkę i na kilka dobrych lat musiałem zrezygnować z pasji. Podczas gry w Skrze Bełchatów stwierdziłem, że może bym do tego wrócił. To dla mnie pozytywna odskocznia od meczów i treningów, którym towarzyszy wiele stresów i presji. W ten sposób mogę się odprężyć.

Pański pseudonim "Elvis" też wywodzi się z muzyki?

Musimy wrócić jeszcze do czasów, gdy grałem w kadrze Małopolski. Był moment, gdy przez dłuższą chwilę nie chodziłem do fryzjera i miałem dłuższe włosy. Z tego, co pamiętam, rodzice zaczesywali mi je jeszcze do tyłu i według kolegów wyglądałem jak Elvis Presley. Ksywki mają to do siebie, że ktoś rzuci hasło, reszta podłapie i tak to się ciągnie. Na początku się wzbraniałem, ale dziś już do tego przywykłem.

WYWIADY Z KANDYDATAMI DO TYTUŁU NAJLEPSZY LIGOWIEC ROKU 2019 W TRÓJMIEŚCIE W PIERWSZYM TYGODNIU GŁOSOWANIA
(kolejność alfabetyczna)


Karol Czyż, trener rugbistów, Ogniwo Sopot


Krystian Pieszczek, żużel, Zdunek Wybrzeże Gdańsk


Pavels Steinbors, piłka nożna, Arka Gdynia


Mateusz Wróbel, piłkarz ręczny, Torus Wybrzeże Gdańsk



Czy siatkówka była sportem, który od zawsze panu towarzyszył?

Tak. Miałem to szczęście, że tata grał trochę amatorsko i od małego jeździłem z nim na turnieje. Od początku wiedziałem, że to jest właśnie to, co chcę w życiu robić. Na pierwsze treningi zapisałem się w trzeciej klasie szkoły podstawowej i tak już zostało.

Próbował pan sił w innych dyscyplinach?

Pływałem przez niedługi okres, ale byłem jeszcze dzieckiem. Rodzice zapisali mnie, by zagospodarować jakoś czas, ale jakichś większych planów z tym związanych nie mieliśmy.

Jakie cele stawia pan przed sobą w roku 2020?

Podstawowym celem z Treflem jest awans do fazy play-off. Jeśli już się zakwalifikujemy, to dobrze byłoby ugrać coś więcej. Indywidualnie chciałbym pokazywać się z najlepszej strony, by trener Vital Heynen dostrzegł mnie raz jeszcze i powołał do reprezentacji. Nie jest tajemnicą, że każdy, kto ociera się o kadrę, marzy o tym, by znaleźć się w składzie na igrzyska olimpijskie w Tokio. Jednak zdaję sobie sprawę, że jeszcze spora droga przede mną i swoją przydatność do drużyny narodowej muszę udowodnić na parkiecie.

Dlaczego kibice powinni głosować na pana w plebiscycie na Najlepszego Ligowca 2019 Roku w Trójmieście?

To, że akurat ja zostałem nominowany, jest zasługą całego naszego zespołu. Szczególnie w tym sezonie sprawiamy i dostarczamy kibicom wiele frajdy i radości. Myślę, że to powinna być nagroda dla całego naszego zespołu i sztabu, więc jeśli ktoś chce oddać głos na Trefl Gdańsk, to może potraktować mnie jako przedstawiciela całej drużyny.

Marcin Janusz

Marcin Janusz

Dane:

ur.:
1994-07-31
wzrost.:
195
waga.:
85
Ocena z sezonu:
4.32 (1029 ocen)
Średnie oceny w kolejnych meczach sezonu

więcej »