King Szczecin - Asseco Arka Gdynia. Filip Dylewicz odłoży bicie rekordu o 6 dni

16 stycznia 2021, 17:00
Damian Konwent

Asseco Arka Gdynia

Okazało się, że wszystkie informacje dotyczące liczby występów Filipa Dylewicza w PLK nie są prawidłowe. Weteran sprostował je i powiedział, że w tym momencie rozegrał 670 meczów na najwyższym szczeblu, więc w niedzielę dopiero wyrówna rekord Dariusza Paarzyńskiego, który ma 671 rozegranych spotkań. Więcej zdjęć (2)

Okazało się, że wszystkie informacje dotyczące liczby występów Filipa Dylewicza w PLK nie są prawidłowe. Weteran sprostował je i powiedział, że w tym momencie rozegrał 670 meczów na najwyższym szczeblu, więc w niedzielę dopiero wyrówna rekord Dariusza Paarzyńskiego, który ma 671 rozegranych spotkań.

fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Okazało się, że wszystkie informacje dotyczące liczby występów Filipa Dylewicza w PLK nie są prawidłowe. Weteran sprostował je i powiedział, że w tym momencie rozegrał 670 meczów na najwyższym szczeblu, więc w niedzielę dopiero wyrówna rekord Dariusza Paarzyńskiego, który ma 671 rozegranych spotkań.

fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Pobicie rekordu największej liczby występów w Polskiej Lidze Koszykówki przez Filipa Dylewicza zostało odłożone z 17 na 23 stycznia. To oznacza, że w niedzielnym starciu Asseco Arki Gdynia z Kingiem Szczecin, 41-latek dopiero go wyrówna. Ponadto do gry wraca Mikołaj Witliński, a Bartłomiej Wołoszyn oznajmił, że w tym sezonie nie zmierza zmieniać klubu. Początek meczu o godz. 19:30. Spotkanie odbędzie się w Stargardzie, gdyż w Netto Arenie, w której rozgrywał swoje mecze King Szczecin, powstał szpital tymczasowy.



Typowanie zakończone 1 pkt.

Koszykówka - Energa Basket Liga
17 stycznia 2021, godz. 19:30
w Stargardzie

Tak typowano 226 typowań

94% King Szczecin
0% REMIS
6% ASSECO ARKA Gdynia


Rekord przełożony na 23 stycznia



W wyjazdowym meczu Asseco Arki Gdynia z Kingiem Szczecin, Filip Dylewicz miał zostać indywidualnym rekordzistą pod względem występów w oficjalnych meczach Polskiej Ligi Koszykówki i tym samym wyprzedzić Dariusza Parzeńskiego, który zagrał w 671 meczach na najwyższym szczeblu. Takie informacje można było znaleźć niemal we wszystkich dotychczasowych źródłach.

GTK Gliwice - Asseco Arka Gdynia 97:89. Relacja, oceny



Co ciekawe, po ostatnim spotkaniu gdynian z GTK Gliwice (89:97) gratulowano już 41-latkowi wyrównania rekordu. Jednak przed niedzielnym meczem Adam Romański z ramienia Polskiego Związku Koszykówki wyliczył, że tak naprawdę zawodnik żółto-niebieskich w całej karierze rozegrał 670, a nie 671 pojedynków. To oznacza, że 41-latek na swój rekord będzie musiał poczekać przynajmniej do starcia z Legią Warszawa.

- Okazuje się, że przeciwko Kingowi wyrównam rekord Dariusza Parzeńskiego i będzie to 671 mój mecz. Starcie z Legią Warszawa, które odbędzie się 23 stycznia w Gdyni, będzie spotkaniem, w którym będę miał przyjemność usiąść na tronie i ubiorę sobie złotą koronę. Tak się składa, że dzień później mam urodziny, więc z przytupem i podwójnym low kickiem wejdziemy w nowy rok. Dochodzą do mnie informacje o różnych cyfrach i liczbie spotkań, także trzymajmy się tych oficjalnych podanych przez PZKosz - informuje Dylewicz.
Filip Dylewicz o biciu rekordu występów w PLK


Mikołaj Witliński powalczy z Maciejem Lampe



Mikołaj Witliński uporał się już z urazem łąkotki i ma być gotów do gry w niedzielnym spotkaniu. Dla "Willy'ego" będzie to pierwsze spotkanie od 14 grudnia, gdy żółto-niebiescy mierzyli się z Polpharmą Starogard Gdański (67:102).

"Willy" jest zatem trzecim z pięciu koszykarzy Asseco Arki, który wraca do gry po grudniowych kontuzjach. Wcześniej byli to: Igor Wadowski i Mateusz Kaszowski. Natomiast poczekać trzeba jeszcze na Krzysztofa Szubargę. Przemysław Żołnierewicz odbywa już treningi z piłką, ale w tym sezonie go już nie zobaczymy.

Plaga kontuzji w Asseco Arce Gdynia



Witlińskiemu zależało, by najpóźniej powrócić właśnie na spotkanie z Kingiem. Nic dziwnego, gdyż czeka go ciekawy pojedynek pod koszem, gdzie będzie rywalizował z Maciejem Lampe. Jeden z najbardziej doświadczonych polskich koszykarzy z przeszłością w NBA (New York Knicks, Phoenix Suns, New Orleans Hornets, Houston Rockets) czy znanych europejskich markach (m.in. Real Madryt, Dynamo Sankt Petersburg, Maccabi Tel Awiw, FC Barcelona) w ostatnich tygodniach zasilił szczecińską drużynę.

- Robię wszystko, by zagrać już w meczu z Kingiem. Bardzo chciałbym zmierzyć się z Maciejem Lampe - mówił nam kilka dni temu Witliński.
35-latek w swoim debiucie z Anwilem Włocławek zdobył 15 punktów w trakcie 17 minut. Znalazł się także w szerokiej kadrze reprezentacji Polski na lutowe mecze eliminacyjne do EuroBasketu 2022.

Powołania do męskiej kadry Polski. 1 koszykarz Asseco Arki, 3 z Trefla Sopot



Maciej Lampe podczas meczu Polska Włochy w Ergo Arenie. 2018 rok. Więcej zdjęć (2)

Maciej Lampe podczas meczu Polska Włochy w Ergo Arenie. 2018 rok.

fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Maciej Lampe podczas meczu Polska Włochy w Ergo Arenie. 2018 rok.

fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl



Debiut Karlo Vragovicia



W zespole Asseco Arki zadebiutuje Karlo Vragović. Chorwat zasilił drużynę 4 dni przed niedzielnym starciem. Żółto-niebieskich ma wspomóc na obwodzie, gdyż może grać na pozycjach: 1 i 2. 32-latek swoim doświadczeniem ma wspomóc zespół w utrzymaniu się w EBL. Przypomnijmy, że to pierwszy zagraniczny transfer gdyńskiego klubu w tym sezonie.

Pierwszy obcokrajowiec w Asseco Arka Gdynia. Karlo Vragović wzmocni obwód



Bartłomiej Wołoszyn nigdzie się nie rusza



Po ostatnim meczu Asseco Arki z GTK, w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się wpisy o rzekomym odejściu Bartłomieja Wołoszyna. W Gliwicach rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie, zdobywając 28 punktów.

Na reakcję samego zainteresowanego nie trzeba było czekać długo. Na wideo zamieszczonym w klubowych mediach społecznościowych, "Wołek" poinformował, że nie zamierza zmieniać barw klubowych w najbliższym czasie.

- Chciałbym odnieść się do plotek krążących w internecie. Zostaję w Gdyni. Wchodzimy w najważniejszą część sezonu, także wspierajcie nas i do zobaczenia - mówi Wołoszyn.
Wołoszyn odpowiada na internetowe plotki