Lech Poznań - Lechia Gdańsk. Cel w ekstraklasie - wyższe miejsce niż 6

11 lipca 2020, 17:15
jag.

Lechia Gdańsk

- To nie jest tak, że wszystko jest podporządkowane finałowi Pucharu Polski. W ekstraklasie też mamy atrakcyjne mecze i są to dla nas ważne rozgrywki. Każde miejsce wyżej to jest nasz cel - deklaruje Łukasz Smolarow, asystent pierwszego trenera Lechii Gdańsk. 12 lipca, w niedzielę biało-zieloni wracają do Poznania, gdzie w środę świętowali zwycięstwo nad Lechem po rzutach karnych. Początek gry o godzinie 17:30.



Dusan Kuciak w ankiecie "Pierwszy" - dużo ciekawostek z życia bramkarza Lechii Gdańsk



Relacja LIVE


Typowanie zakończone 3 pkt.

Piłka nożna - Ekstraklasa
12 lipca 2020, godz. 17:30
HIT

Tak typowano 267 typowań

60% Lech Poznań
18% REMIS
22% LECHIA Gdańsk


Lechia Gdańsk wciąż ma otwarte dwie drogi do międzynarodowych rozgrywek UEFA. Najkrótsza wiedzie przez Puchar Polski, gdyż przed biało-zielonymi już tylko finał, w którym 24 lipca w Lublinie zmierzy się z Cracovią. Zwycięzca zdobędzie prawo gry w eliminacjach Ligi Europy oraz w Superpucharze Polski, którego to trofeum też broni Lechia. Pokonany obejdzie się smakiem, jeśli nie zajdzie się w najlepsze trójce ekstraklasy.

- To nie jest tak, że wszystko jest podporządkowane finałowi Pucharu Polski. W ekstraklasie też mamy atrakcyjne i ciekawe mecze i są to dla nas ważne rozgrywki. Skorzystamy z większej ilości zawodników, bo gramy co 3 dni, a jedynie przed pucharowym finałem będzie minimalnie więcej czasu na odpoczynek. Pomiędzy meczami w Poznaniu była
szybka regeneracja, dwa bardzo krótkie treningi i dwa spotkania z drużyną, aby omówić co będzie istotne w najbliższym meczu i na czym chcemy w nim bazować. Przy ustalaniu składu czynnik zmęczenia będzie brany też pod uwagę - mówił Łukasz Smolarow, asystent Piotra Stokowca na przedmeczowej konferencji prasowej.

Lechia Gdańsk bliżej cichego marzenia. 670 kibiców może pojechać na finał Pucharu Polski



Przypomnijmy, że 4. miejsce w ekstraklasie da prawo gry w eliminacjach Ligi Europy tylko wówczas, jeśli zdobywca Pucharu Polski będzie w czołowej "3". W tym roku po finale nie będzie już możliwości poprawienia lokaty ligowej, gdyż ekstraklasa zakończy rozgrywki o 6 dni wcześniej, a nie jak w poprzednich latach, że po Pucharze Polski liga grała na ogół jeszcze przez ponad 2 tygodnie.

Obecnie finaliści - zarówno Lechia jak i Cracovia - są poza pierwszą "3", gdyż z identycznym dorobkiem plasują się na miejscach 5-6. Wyżej w tabeli są krakowscy piłkarze, gdyż z wyższą pozycją przystępowali do grupy mistrzowskiej.

- Nasza filozofia nie ulega zmianie. Myślimy przede wszystkim o najbliższym meczu. Robimy wszystko, aby w końcowej tabeli zająć jak najwyższą pozycję. Zatem każde miejsce wyżej niż obecne to jest nasz cel - dodaje trener Smolarow.

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1:1, karne 3:4 - relacja, możliwość wystawiania ocen piłkarzom i trenerowi



Na pewno do niedzielnego meczu to biało-zieloni przystępować będą z większym komfortem psychicznym. Jak słyszymy nie jest na nich wywierana presja, aby powtórzyć wynik sprzed roku, czyli zająć 3. miejsce, a jednocześnie sezon już mogą uznać za udany, gdyż po raz drugi z rzędu są w finale Pucharu Polski.

Natomiast Lech, który jeszcze do środowego meczu miał teoretyczne szanse na dublet, teraz musi uważać, aby w ogóle obronić miejsce dające prawo gry na międzynarodowej arenie. Odpadł już bowiem z pucharu, a nad 4. pozycją w ekstraklasie ma jedynie 4 punkty przewagi, co w kontekście 3 kolejek do rozegrania dużą przewagą nie jest.

Piotr Stokowiec w setnym meczu w Lechii Gdańsk jeszcze w tym sezonie. Kiedy on nastąpi?



- Taki mecz jak ostatnio, taki scenariusz raczej się nie powtórzy. Spotkanie może zupełnie inaczej wyglądać niż w środę. Nie będę zdradzać szczegółów, co będziemy chcieli zmienić w naszej grze, ale nastawiamy się, że jakiś procent rzeczy trzeba będzie zmienić, aby rezultat był znów dla nas korzystny. Oczywiście wyciągniemy też to co było dobre i skuteczne w ostatniej grze, gdyż są to nasze solidne podstawowy. Każdy z naszych bramkarzy jest ważną częścią zespołu. Żaden nie może czuć się pokrzywdzony, gdyż ma swój moment na wykazanie się. Obu bardzo szanujemy, a relacje między nimi wzajemnie oraz między nimi a sztabem są jasne - kończy Łukasz Smolarow, nie rozstrzygając, czy między słupkami zobaczymy jak to najczęściej w ekstraklasie Dusana Kuciaka, czy w Poznaniu ponownie do bramki wejdzie Zlatan Alomerović.

jag.