Dusan Kuciak: Musimy być odpowiedzialni. Bramkarz Lechii Gdańsk piechotą do domu

10 maja 2020, 13:30
Rafał Sumowski

Lechia Gdańsk

Najnowszy artukuł na ten temat

Asseco Arka Gdynia na kwarantannie. Jeden z koszykarzy zakażony SARS-Cov-2

Dusan Kuciak w nietypowy sposób uczcił powrót do treningów zorganizowanych. Bramkarz Lechii Gdańsk do domu z zajęć wrócił piechotą, zaliczając godzinny spacer w masce ochronnej. Nam w wywiadzie mówił m.in. o tym, po których piłkarza najmocniej widać brak wizyt u fryzjera, o stresie związanym z testami na koronawirusa, czy perspektywie gry bez kibiców. -Cieszę się, że w końcu mamy konkretną datę pierwszego meczu i cel. Teraz musimy być odpowiedzialni - podkreśla golkiper biało-zielonych.



Rafał Sumowski: Lechia ma za sobą pierwsze treningi od czasu zawieszenia rozgrywek ekstraklasy. Jak pana wrażenia?

Dusan Kuciak: To jeszcze nie to, co przed pandemią, bo w czwartek zaczęliśmy od bardziej indywidualnych zajęć, ale od piątku trenowaliśmy już małych grupach. Cieszę się, że jesteśmy bliżej powrotu do normalności, choć droga jeszcze daleka. Cieszę się, że wreszcie mogliśmy potrenować na boisku, a nie tylko w lasach czy domowych siłowniach. Boiska przy Traugutta są fantastyczne, podobnie jak pogoda. Małym minusem jest to, że nie możemy korzystać z szatni, co jest w pełni zrozumiałe. Przyjeżdżamy na treningi już przebrani, można powiedzieć, że wychodzimy na boisko prosto z samochodów.

Canal+ Ekstraklasa Cup. Arka Gdynia - Lechia Gdańsk 5:1 o awans do ćwierćfinałów



Po kolegach widać brak dostępu do fryzjerów?

Tak, trochę się z tego pośmialiśmy. Częściowo patrząc po zdjęciach, bo jak wiadomo, ze względu na ograniczenia, nie trenujemy wszyscy wspólnie. Mario Maloca, Paweł Żuk czy trener Łukasz Smolarow nieźle zarośli. Ja też, ale wziąłem sprawy w swoje ręce i sam obciąłem włosy, bo już mi przeszkadzały.

Na pierwszy trening przyjechał pan samochodem, ale do domu udał się pan już na piechotę. Skąd pomysł na blisko godzinny spacer?

Na Instagramie dostałem pytanie od marki R-Gol, z którą współpracuj - co zrobię, gdy pandemia się skończy? Powiedziałem, że nie wiem, bo trudno przewidzieć, ile to wszystko jeszcze potrwa. Dałem jednak słowo, że jak tylko wrócimy do treningów, z pierwszych zajęć wrócę na piechotę. Pogoda była idealna, więc była to dla mnie rozrywka. Głowa odpoczęła, spotkałem kilka osób, zrobiłem kilka zdjęć i filmików. Oczywiście wszystko przy zachowaniu środków ostrożności, spacerowałem w masce zakrywając usta i nos. Podchodzę do tych kwestii odpowiedzialnie - jako człowiek troszczący się o swoją rodzinę i jako piłkarz, który chce by ekstraklasa wznowiła rozgrywki.

Z pierwszego treningu po przerwie spowodowanej przez pandemię, Dusan Kuciak wrócił na piechotę spacerując ze stadionu przy Traugutta do Brzeźna.


Stresował się pan przy badaniach, które przeszliście przed pierwszymi zajęciami?

Nie ukrywam, że lekki stres był. Każdemu z nas pobierano krew i później przez internet mogliśmy sprawdzić wyniki, każdy samodzielnie. Sprawdzałem chyba z trzy razy, ale dopiero za czwartym wyniki były już dostępne. Odetchnąłem z ulgą.

Lechia Gdańsk trenuje od rana do wieczora. Grupy od 1 do 7 piłkarzy



Mocno odczuł pan przeskok z indywidualnych treningów w domu do zajęć w klubie?

Nie czuję żadnego problemu. Starałem się utrzymać w jak najlepszej formie czy to trenując w domu, czy na świeżym powietrzu. Czuję, że mój organizm jest przygotowany. Teraz wchodzimy w okres, w którym czasami będziemy mieć dwa treningi dziennie i zobaczymy jak moje ciało na to zareaguje. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Dusan Kuciak

Dusan Kuciak

Dane:

ur.:
1985-05-21
wzrost.:
194
waga.:
87
Średnie oceny w kolejnych meczach sezonu

więcej »



Jeśli ktoś uważnie śledził pana Instagram, mógłby na podstawie udostępnianych przez pana filmów ułożyć całkiem porządny plan treningowy...

Dużo młodych ludzi pisało do mnie co i jak mają robić. Ja nie chcę nikomu doradzać, bo nie jestem trenerem. Sam podpatruję innych piłkarzy, próbuję wielu rzeczy i już wiem co dla mnie dobre, ale każdy ma inne potrzeby. Zaczynałem od treningów po 40 minut a kończyłem na takich po 1,5 godziny. Staram się to pokazywać, aby młodzież się zainspirowała i pamiętała o tym, żeby się ruszać.

Ostatni mecz zagraliście w marcu. Czuje się pan trochę jakby przystępował do nowego sezonu?

Można tak się poczuć, ale to złudne. Mam świadomość, że nie zaczynamy od zera tylko z konkretnym dorobkiem, stratą do jednych i przewagą nad innymi. Wiemy o co chcemy grać i jakie mamy cele. Tylko od nas zależy, co z tego będzie. Zrobimy wszystko, aby Lechia poszła w górę tabeli.

Nowy termin derbów Trójmiasta w ekstraklasie. Mecz bez publiczności



31 maja o godz. 17:30 zagracie derbowy mecz z Arką Gdynia. Ze wszystkich spotkań, które musicie rozegrać bez kibiców, w tym chyba będzie brakowało ich najbardziej?

Wiadomo, że najlepiej się gra wtedy, gdy możemy liczyć na doping naszych fanów. Z dwojga złego lepiej grać jednak bez kibiców niż wcale. Nie jest to fajne, ale coś za coś i wszyscy to chyba rozumiemy. Mam nadzieję, że za jakiś czas rozgrywanie meczów przy udziale publiczności będzie już bezpieczne. Cieszę się, że w końcu mamy konkretną datę i konkretny cel. To kolejny pozytyw po wznowieniu zajęć w klubie. Przyznam, że to ciągłe życie w niepewności nie było przyjemne. Teraz musimy być ostrożni, odpowiedzialni i w pełnej gotowości do wznowienia rozgrywek.

Jakie ma pan przemyślenia dotyczące wydarzeń z ostatnich tygodni?

Na początku myślałem, że to wszystko nie potrwa tak długo. Mówiłem sobie: "miesiąc i wracamy do gry". Okazało się, że rzeczywistość mocno przetestowała to, ile można przetrzymać w takim przestoju. Pewnie można i dłużej, ale było to męczące. Wielu ludzie dalej nie wie kiedy będą mogli wrócić do pracy, wielu jest na kwarantannie, ale jeśli będziemy odpowiedzialni, w końcu z tego wyjdziemy. Specjaliści pracują nad szczepionką i mam nadzieję, że im się powiedzie. Tymczasem świat powinien zrozumieć, że nic nie jest oczywiste i nic nie ma za darmo. Sam dużo nauczyłem się o sobie i o świecie przez te kilka tygodni. Spędziłem więcej czasu z rodziną, dużo czytałem. Jestem wdzięczny za to doświadczenie, ale mam nadzieję, że jeśli chodzi o same okoliczności, to już nic podobnego w życiu mnie nie spotka.