Ligowiec Roku 2020 - wywiady. Josef Vitek: Myślałem, że skończę karierę

21 stycznia 2021, 12:00
Rafał Sumowski

Stoczniowiec Gdańsk

Najnowszy artukuł na ten temat

Jak długo będzie grał koszykarz Asseco Arki Gdynia? Filip Dylewicz odpowiada

Josef Vitek w minionym roku najpierw reprezentował barwy Lotosu PKH Gdańsk a następnie Stoczniowca, gdzie jest grającym asystentem trenera. Więcej zdjęć (1)

Josef Vitek w minionym roku najpierw reprezentował barwy Lotosu PKH Gdańsk a następnie Stoczniowca, gdzie jest grającym asystentem trenera.

fot. M.Słodkowski/Trojmiasto.pl

Josef Vitek w minionym roku najpierw reprezentował barwy Lotosu PKH Gdańsk a następnie Stoczniowca, gdzie jest grającym asystentem trenera.

fot. M.Słodkowski/Trojmiasto.pl

- Myślałem, że skończę karierę. Wydarzyło się wiele rzeczy, na które nie miałem wpływu. To był zdecydowanie najdziwniejszy rok jaki pamiętam - mówi Josef Vitek, kolejny bohater cyklu wywiadów z kandydatami do tytułu Ligowca Roku 2020, który 24 stycznia o godzinie 18 zagra ze Stoczniowcem Gdańsk w Nowym Targu. Do północy tego dnia można też głosować w plebiscycie. Poprzednio prezentowaliśmy piłkarza Lechii - Dusana Kuciaka, a w piątek, 22 stycznia zapraszamy na rozmowę z Marcinem Januszem, siatkarzem Trefla Gdańsk.



GŁOSUJ
Ligowiec Roku 2020


Rafał Sumowski: Jest pan jedynym kandydatem do tytułu Ligowca Roku 2020, który spędził go w dwóch trójmiejskich klubach - Lotosie PKH Gdańsk i Stoczniowcu.

Josef Vitek: Jest mi bardzo miło. Cieszę się, że nadal mogę uprawiać hokej i że w plebiscycie reprezentuję całą dyscyplinę. To duży zaszczyt.

Jak podsumuje pan miniony rok?

Jednym słowem - niespodziewany. Wydarzyło się dużo rzeczy. Sportowo nie był dla mnie najlepszy. Z Lotosem PKH odpadliśmy na początku play-off, a później sezon i tak został przerwany ze względu na pandemię. Koronawirus storpedował wszystko, nic nie można było zaplanować. To był zdecydowanie najdziwniejszy rok jaki pamiętam.

Michał Winiarski na razie liderem, ale różnice niewielkie. Pełna klasyfikacja na półmetku plebiscytu



W połowie roku zanosiło się na to, że zakończy pan karierę, a ostatecznie gra pan dalej i to w podwójnej roli, bo w Stoczniowcu jest pan grającym asystentem trenera. To chyba najlepszy przykład jak nieprzewidywalny był dla pana 2020 rok?

Tak, zwrot sytuacji był rzeczywiście nieprzewidywalny. Nie było dla mnie miejsca w Lotosie PKH i rzeczywiście myślałem, że skończę karierę. Wydarzyło się wiele rzeczy, na które nie miałem wpływu. Ostatecznie gram dalej w Stoczniowcu a mój zakres obowiązków jest jeszcze większy. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się ku dobremu.

Wielu kibiców ma krytyczny stosunek do Stoczniowca, ale pan niezmiennie cieszy się ich sympatią.

Dziękuję kibicom i duży szacunek za to jak mnie traktują odkąd żyję w Gdańsku. Bez względu na to czy grałem w Lotosie PKH czy w Stoczniowcu, zawsze czułem się tu dobrze i wielokrotnie im dziękowałem. Stało się jak się stało, nikt z zawodników nie wiedział jak się to wszystko poukłada w gdańskim hokeju. Cieszę się, że jest hokej w Gdańsku, bo na to zasługuje to miasto. Jest mi przykro, że upadł tak dobrze rozwijający się projekt jakim było PKH. Za zbudowanie tego klubu prezesom Bartkowi Purzyńskiemu, Arkowi Brulińskiemu, Michałowi Śmigielskiemu, Przemkowi Tutajowi i Maćkowi Gulczyńskiemu należą się wielkie brawa i podziękowania. Teraz gram dla Stoczniowca, a moja miłość do hokeja i szacunek do gdańskich kibiców nigdy się nie zmieniły. Zawsze wiedziałem, że hokejową karierę chcę zakończyć w Gdańsku.

Poprzednie wywiady z nominowany do tytułu Najlepszego Ligowca Roku 2020 w Trójmieście


kolejność alfabetyczna

Barbora Balintowa, koszykarka VBW Arka Gdynia: Lubię bić rekordy



Artur Chmieliński, piłkarz ręczny Torus Wybrzeże Gdańsk: Po karierze wrócę do gastronomii



Rasmus Jensen, żużlowiec Zdunek Wybrzeże Gdańsk: Zimą pracuję, spawam stalowe rury



Dusan Kuciak: piłkarz nożny Lechii Gdańsk: Nie wypełniłem jeszcze wszystkich celów



Matusz Mrowca, rugbista Ogniwa Sopot: Marzenia sportowe są, ale staram się żyć chwilą



Michał Winiarski, trener siatkarzy Trefla Gdańsk: Najbardziej dumny jestem ze stworzenia zgranego kolektywu



Jeszcze w starym Stoczniowcu, uchodził pan za bardzo lubianą postać, także wśród kolegów. Przypomni pan spotkanie z 2008 roku, w którym wszystkie zdobyte bramki dedykował pan Zdenkowi Juraskowi? Kolega z zespołu leżał w szpitalu z podejrzeniem zawału serca. Po każdym golu pokazywał pan koszulkę ze słowami skierowanymi do niego.

Byliśmy przerażeni tym, co się działo ze Zdenkiem. Chciałem mu przekazać, że jesteśmy z nim w tym trudnym momencie. Wszyscy trzymaliśmy kciuki, aby szybko wrócił do zdrowia. Przed meczem, jeszcze w domu, napisałem na koszulce flamastrem jego numer i słowa wsparcia. Zdobyłem wtedy cztery bramki i pokonaliśmy Zagłębie Sosnowiec. Fajnie, że chociaż w ten sposób mogliśmy pokazać mu wsparcie, bo reszta była w rękach lekarzy.

Stoczniowiec wygrał z dedykacją dla Juraska



Ile zmieniło w pana hokejowym życiu przyjęcie roli grającego asystenta?

Zmieniło naprawdę wiele. Muszę już nie tylko starać się za siebie i pokazywać własne umiejętności. Odpowiadamy z Krzysztofem Lehmannem za cały zespół. Muszę więcej myśleć, więcej mówić, pomóc przygotować się chłopakom. Jest inaczej. Gdy byłem zawodnikiem, wieczorem mogłem wyłączyć głowę i spokojnie iść spać. Teraz cały czas rozmyślam o przygotowaniu drużyny na konkretnego rywala. Teraz to już nie tylko treningi i mecze. Jest dużo więcej pracy.

Josef Vitek

Josef Vitek

Dane:

ur.:
1981-01-08
wzrost.:
178
waga.:
84
Ocena z sezonu:
3.23 (1031 ocen)
Średnie oceny w kolejnych meczach sezonu

więcej »



Zamierza pan grać także w kolejnym sezonie?

Zobaczymy, porozmawiam z rodziną i sam sobie wszystko podsumuję, zobaczę jak będę się czuł. Na pewno razem z rodziną żyje nam się w Gdańsku świetnie i jeśli będzie taka możliwość, chciałbym tu dalej mieszkać i pracować.

Marcin Janusz, rozgrywający Trefla Gdańsk: Nikt nie jest idealny - ankieta



Doszły mnie słuchy, że żaden Czech nie potrafi przyrządzić równie dobrego tatara co pan.

Zdecydowanie, ale przepisu ode mnie nie wyciągniecie (śmiech - dop. red.). Spędzanie czasu w kuchni to dla mnie relaks. Lubię przyrządzić coś, gdy przyjdą goście, a zwłaszcza tatar, który uwielbiam. W Czechach mamy takie powiedzenie, że jeśli robisz coś od serca i dajesz z siebie wszystko, zawsze wyjdzie super. Trzymam się tej maksymy zarówno w kuchni, w sporcie jak i w życiu codziennym.

Jakie ma pan marzenia i plany, czego panu życzyć na ten rok i kolejne?

Wracając do Gdańska chciałem zdobyć tu jeszcze medal. O to będzie już chyba ciężko w roli zawodnika, ale może jako szkoleniowiec? To moje marzenie, aby dołożyć się do jakiegoś sukcesu gdańskiego hokeja. Poza tym życzcie tylko zdrowia - mi i mojej rodzinie. Za nami wszystkimi trudny rok, wielu ludziom koronawirus popsuł plany. Jedni chorowali ciężej, inni łagodniej. Miejmy nadzieję, że wkrótce to będzie za nami i wszystko wróci do normalności. Chciałbym, aby pandemia stała się już tylko przeszłością. Bardzo chciałbym móc już wyjść na kawę, obiad czy kolację z rodziną i znajomymi. Obyśmy niebawem mogli wrócić do normalnego życia z otwartymi kawiarniami, restauracjami czy kinami.

Typowanie zakończone 1 pkt.

Polska Hokej Liga
24 stycznia 2021, godz. 18:00

Tak typowano 215 typowań

98% Tauron Podhale Nowy Targ
1% REMIS
1% STOCZNIOWIEC Gdańsk