stat

MH Automatyka - Energa Toruń. Evan Cowley o drodze z draftu NHL do Gdańska

6 grudnia 2018, 13:00
Rafał Sumowski

MH Automatyka Gdańsk

- Do Polski przyleciałem spakowany w dwie torby. Zostałem wybrany w drafcie NHL, ale nie dostałem tam szansy. Wierzę, że to kiedyś jeszcze nastąpi. W Gdańsku nie jestem dla pieniędzy. Chcę grać, poznawać Europę i podnosić swoje umiejętności - mówi Evan Cowley. Bramkarz MH Automatyki w piątek o godz. 18:30 razem z kolegami podejmie Energę Toruń z zamiarem trzeciej z rzędu wygranej w PHL. Hokeista opowiedział nie tylko o tym jak mistrz NCAA trafił nad Bałtyk, ale także o swoich pasjach do piłki nożnej czy gry na perkusji.



Relacja LIVE
3:1
MH
AUTOMATYKA
Gdańsk
Energa
Toruń

7 grudnia 2018, godz. 18:30  zobacz relację LIVE!


Typowanie meczu - zakończone

7 grudnia 2018 , godz. 18:30

Wartość: 3 pkt.

Tak typowano:

341 typowań


Rafał Sumowski: "Ewen", "Iwan", "Iwen"? Jak wymawia się pana imię?

Evan Cowley: "Ewen". W Europie słyszałem już nawet "Iłen", ale to pierwsze jest poprawne.

Urodził się pan w Kanadzie, a wychował w Stanach Zjednoczonych i to tam realizował dotychczasową karierę. Jakim cudem pana pierwszym zagranicznym klubem jest zespół z Polski?

Odpowiedni czas, odpowiednie okoliczności. Wielokrotnie bywałem w Europie i chciałem tu przyjechać na dłużej. Lubię podróżować i poznawać świat. Mam za sobą udany miniony sezon, ale w obecnym nie wszystko wyglądało tak jak sobie to założyłem. Zacząłem myśleć o tym, aby wybrać się na Stary Kontynent i pojawiło się kilka propozycji. Od razu przychylnie spojrzałem na Gdańsk, bo mój agent bardzo pozytywnie wypowiadał się o tutejszym klubie i mieście. Nie wiedziałem o Polsce prawie nic, ale interesuję się historią i liznąłem nieco na temat niesamowitych dziejów Gdańska. Znałem też sytuację MH Automatyki. Wiedziałem, że zespół się zaciął i potrzebuje nowych impulsów. Pomyślałem o tym jak o fajnym wyzwaniu. Przede wszystkim chciałem dużo grać i pomóc drużynie. Chcę zrobić różnicę. Czuję, że to będzie dobre miejsce na początek kariery w Europie.

Umówmy się, nie przyjechał pan tu dla pieniędzy.

Oczywiście, że nie. Przyjechałem grać i zbierać doświadczenie. Mam 23 lata, więc jestem jeszcze stosunkowo młodym zawodnikiem. Jasne, że grałem na wyższym poziomie i wyniosłem z niego mentalność. Mam nadzieję, że wniosę ją do gdańskiego zespołu. Jeśli spiszę się dobrze i będę podnosił swoje umiejętności, duże pieniądze w końcu kiedyś przyjdą.

W debiucie dla gdańskiej ekipy wpuścił pan trzy gole, ale kibice i tak pana chwalili.

Serio? Bardzo mi miło. To było trochę szalone, bo 24 godziny przed meczem w Krakowie wysiadłem z samolotu. "Jetlag" po locie dawał mi się we znaki. Myślę jednak, że było w porządku. Z każdym kolejnym meczem czułem się coraz lepiej. Staram się utrzymywać swój naturalny rytm dnia i myślę, że jestem już blisko optymalnego punktu. Myślę, że powoli możemy sobie darować mówienie o procesie adaptacji w innej strefie czasowej.

Evan Cowley

Evan Cowley

Dane:

ur.:
1995-07-31
Ocena z sezonu:
3.89 (201 ocen)
Średnie oceny w kolejnych meczach sezonu

więcej »



A jak przebiega adaptacja w zespole MH Automatyki?

Zespół dobrze mnie przyjął, w szatni są różne charaktery i różne języki, ale czuję się dobrze. Chłopaki starają się uczyć mnie polskich słówek, ale język polski jest bardzo trudny. Dużo pomaga mi Robin Maly, który mieszka niedaleko mnie. Sam hokej w Polsce różni się też od tego, co znam ze Stanów. Lodowiska są większe, więc gra jest inna. W Stanach zawodnik może być na bandzie, ale wciąż w dobrej sytuacji do oddania strzału. Tutaj odległości są większe i raczej ciężko mu oddać strzał. Jako bramkarz muszę trochę inaczej czytać grę, ale przystosuje się. Ogólnie mam bardzo dobre wrażenia co do polskiej ligi i samej naszej drużyny. Jestem bardzo ciekaw jak daleko możemy zajść, zwłaszcza że wreszcie zaliczyliśmy dwa zwycięstwa z rzędu, przeciwko Orlikowi i Polonii.

PRZECZYTAJ RELACJĘ Z WYGRANEJ NAD POLONIĄ

W piątek gracie z Energą Toruń. Wie pan już, że mecze z tym rywalem budzą dodatkowe emocje?

Tak, bo to dwie jedyne drużyny w lidze z północy Polski. Taka psychologiczna rywalizacja to dodatkowy smaczek. Lubię to. Koledzy z zespołu są bardzo podekscytowani tym meczem. Ja jako bramkarz muszę jednak do każdego meczu podchodzić równie skoncentrowany. Zespół wygląda dobrze i myślę, że to dobry moment na zwycięstwo z silnym rywalem. Wierzę, że fani też zrobią swoje i poniosą nas do wygranej.

Wracając do kwestii językowych, ma pan już za sobą jakieś zabawne sytuacje? Jak radzi pan sobie na co dzień?

Koledzy już zdążyli mnie wkręcić w sytuacje, w której myślałem, że jakieś przekleństwo znaczy na przykład "do zobaczenia". Było trochę śmiechu, to normalne. Ufam im jednak, że słowa których mnie uczą, nie wpędzą mnie w kłopoty na przykład podczas spaceru na mieście. Znam już na przykład słowo "Stoczniowiec". Natomiast jeśli chodzi o takie rzeczy jak zakupy, mam aplikację na telefonie. Robię zdjęcie produktu i aplikacja mi wszystko tłumaczy.

W Gdańsku grali pana rodacy Zachary Josepher i Philip Nasca. Chwalili sobie życie w tym mieście. Jak panu się tu podoba?

Jestem zachwycony. Klub wynajął mi mieszkanie blisko Ergo Areny. Mam wszystko czego potrzebuję i zawsze mogę liczyć na pomoc. Poruszam się tramwajami i to dla mnie żaden problem, bo wszędzie jest stosunkowo niedaleko, zupełnie inaczej niż w Stanach. Uwielbiam poznawać miasto, a Gdańsk jest piękny. Mam ochotę mocno go eksplorować, znaleźć ulubione miejsca czy restauracje. Jestem dopiero na początku tej drogi. W tej chwili moim ulubionym miejscem jest jarmark świąteczny w centrum miasta, ale jeszcze wiele przede mną. Bardzo podobają mi się ulice Piwna czy Mariacka.

Cofnijmy się teraz w czasie. Jak rozpoczęła się pana przygoda z hokejem?

Urodziłem się w Kanadzie i mieszkałem tam do 5 roku życia. Mieszkaliśmy w Kolumbii Brytyjskiej na zachodzie, niedaleko Vancouver. Sporty zimowe były tam czymś naturalnym. Mój ojciec pracował w branży i interesował się hokejem. Zaraził mnie tym, a ja od razu zapatrzyłem się w bramkarzy. Rysowałem i wyciskałem maski, przywiązywałem poduszki do nóg żeby udawały parkany. Później przeprowadziliśmy się do Stanów, do Colorado, ale moja pasja tylko rosła. Niedaleko naszego nowego miejsca zamieszkania mieliśmy jezioro, które zamarzało zimą i graliśmy tam z przyjaciółmi. W końcu zapisaliśmy się razem do klubu, a ja z każdym kolejnym rokiem wiedziałem, że chcę zostać bramkarzem hokejowym. Zacząłem szybko, więc tak naprawdę jestem w tym już kupę czasu.

Bramkarz musi być trochę stuknięty?

Mówienie w ten sposób po prostu się utarło i ludzie to powtarzają. Tak naprawdę to nie wiem. Jasne, na tej pozycji gra wielu specyficznych ludzi, ale wszystko jest indywidualną kwestią. W głowie bramkarza dzieje się naprawdę wiele podczas meczu. Niektórzy mają swoje zabobony typu "pod żadnym pozorem nie dotykaj moich parkanów" i tym podobne. Ja nie jestem przesądny. Lubię być zrelaksowany i spokojny, a jednocześnie skupiony. Mam w sobie ogień rywalizacji, ale staram się, aby mój spokój w bramce emanował na drużynę.

Ma pan swojego idola?

Roberto Luongo. To kanadyjski bramkarz, który przez blisko dekadę grał dla Vancouver Canucks. Facet jest niesamowity na lodzie i poza lodem. Miałem okazję zagrać z nim na kilku campach treningowych. Profesjonalista w każdym calu, prawdziwy lider. Pokazuje, że na bramkarzu ciąży znacznie większa odpowiedzialność niż łapanie i odbijanie krążka.

Rok temu świętował pan z Uniwersytetem Denver mistrzostwo NCAA, ale Florida Panthers, którzy wcześniej wybrali pana w drafcie do NHL, ostatecznie nie sięgnęli po pana. To musiał być duży zawód?

Czas w zespole uniwersyteckim był wspaniały. Wcześniej nie wiedziałem w ogóle czy uda mi się trafić na uczelnię, czy dostanę stypendium. Po szkole średniej był moment, że myślałem iż to nie nadejdzie. Ze względu na warunku fizyczne, trafiłem na radary kilku drużyn, a moje perspektywy bardzo szybko obróciły się niemal o sto osiemdziesiąt stopni. Były wzloty i upadki, ale przygoda w Denver skończyła się wielkim sukcesem. Ostatecznie nie zagrałem w NHL, ale miałem okazję występować w AHL, czyli jej bezpośrednim zapleczu dla Springfield Thunderbirds. To była krótka, ale świetna przygoda. Cały czas się rozwijam, jestem jeszcze młody i wierzę, że jeszcze kiedyś zagram w NHL. Czemu nie? Trzeba jednak pamiętać, że to liga dla absolutnie najlepszych hokeistów. Zrobiłem wszystko co mogłem, aby tam się znaleźć. Nie każdy dostaje tę szansę, tak to jest. Będę pracował dalej, trzeba mieć cele w życiu.

Bardziej czuje się pan Kanadyjczykiem czy Amerykaninem? Jakie są różnice w mentalności obu krajów, zarówno tej hokejowej jak i na co dzień?

Hokej to tak naprawdę zupełnie różne szkoły, które nieustannie wymieniają się doświadczeniami i wzajemnie czerpią od siebie. Zdarzyło mi się być na obozach, na które przyjeżdżali trenerzy bramkarzy ze Szwecji, Rosji, Finlandii, Kanady, Stanów. Każdy tam był i szukał czegoś nowego. Szwed mówił: ok, w tej sytuacji bramkarz powinien robić tak. Rosjanin odpowiadał: w porządku, ale my preferujemy, aby zareagował w ten sposób. Ta wymiana myśli jest czymś wspaniałym dla nas wszystkich. Jeśli chodzi o różnice kulturowe między Kanadą a Stanami, nie są wielkie. Z drugiej strony wszyscy kojarzą Kanadyjczyków jako bardzo miłych ludzi, może nawet zbyt ustępliwych. Sporo w tym prawdy. Uwielbiam tam wracać i być częścią tej kultury. Większość życia spędziłem w Stanach, choć w szkole zawsze mówili na mnie "Kanadyjczyk". Myślę, że oba te kraje mogę nazywać ojczyznami. Świat jest coraz mniejszy, nieważne skąd jesteś. Ważne czy jesteś dobrym człowiekiem.

Po sezonie wróci pan do Stanów? Myśli pan, że w Gdańsku mógłby zostać na dłużej?

Tak, czeka tam na mnie rodzina i moja dziewczyna. Pracuje jako nauczycielka, jesteśmy razem ponad dwa lata. To wspaniała kobieta, która uszanowała moją decyzję o wyjeździe do Polski. Na szczęście w obecnych czasach mamy komunikatory i wideorozmowy, więc ta rozłąka nie jest taka straszna. Po sezonie wrócę do Stanów, ale kto wie, może zapracuję na kolejny kontrakt w Gdańsku albo gdzieś indziej w Europie? Po sezonie na pewno zbierzemy się też z kolegami, którzy grają rozsiani po Europie i pojedziemy na jakąś wycieczkę. Byłem już w Szwecji, Francji, Włoszech. Bardzo chcę odwiedzić Wiedeń czy Pragę. Oczywiście w tym wszystkim nie zapomnę o przygotowaniu do kolejnych rozgrywek.

Jest pan fanem piłki nożnej. Był pan już na meczu Lechii Gdańsk?

Pewnie. Byłem z Petrem Polodną na meczu z Jagiellonią wygranym 3:2. Świetny mecz. Bardzo lubię piłkę. Wiem, że to może wydawać się dziwne jak na Amerykanina, ale u mnie naprawdę sporo osób grało w piłkę. Każdy może uprawiać ten sport i nie jest on kosztowny. Dziadkowe ze strony ojca pochodzą z Anglii, więc piłka zawsze przewijała się w domu. Tak naprawdę wkręciłem się jednak w tę dyscyplinę przez gry na konsoli. Na studiach potrafiliśmy ze współlokatorami grać godzinami. Moim ulubionym piłkarzem jest Kylian Mbappe.

Słyszałem, że kolejną pana wielką pasją jest muzyka. Przywiózł pan ze sobą do Polski perkusję?

Niestety, nie było takiej możliwości. Od małego pokój zagracał mi sprzęt bramkarski i perkusja. Rodzice bardzo pielęgnowali moje pasje i byli wyrozumiali kiedy hałasowałem. Muzyka to dla mnie coś wyjątkowego, co przywołuje różne wspomnienia. Grywam też na gitarze, a w minionym roku eksperemyntowałem trochę z dj'owaniem. Posiadam taką małą elektroniczną perkusję, którą miałem ze sobą na studiach, ale do Gdańska przyjechałem spakowany w zasadzie w dwie torby. Kto wie? Może kiedyś ją tu przywiozę.

Bilety na mecze gdańskich hokeistów w Polskiej Hokej Lidze w sezonie 2018/19 kosztują 20 zł (normalny) i 10 zł (ulgowy). Bezpłatnie na spotkania mogą wejść wszystkie dzieci poniżej 120 cm wzrostu (znacznik przy wejściu). Ich opiekunowie muszą posiadać ważny bilet lub karnet.

Bilety ulgowe przysługują: uczniom, studentom, emerytom i rencistom oraz posiadaczom Karty Dużej Rodziny (3 +) – każdorazowo po okazaniu przy zakupie odpowiednich dokumentów potwierdzających uprawnienia do zniżki.

bilet MH Automatyka Gdańsk

Tabela po 28 kolejkach

Polska Hokej Liga
Drużyny M Z Rz Rp P Bramki Pkt.
1 Tauron KH GKS Katowice 27 23 2 0 2 133:43 73
2 GKS Tychy 27 17 3 4 3 119:62 61
3 JKH GKS Jastrzębie 28 15 2 4 7 79:52 53
4 TatrySki Podhale Nowy Targ 27 15 3 1 8 97:61 52
5 Comarch Cracovia 28 14 1 4 9 88:63 48
6 Energa Toruń 28 13 3 2 10 99:77 47
7 Unia Oświęcim 28 12 3 2 11 100:78 44
8 MH AUTOMATYKA GDAŃSK 27 9 0 4 14 69:79 31
9 Zagłębie Sosnowiec 28 7 3 1 17 69:105 28
10 PGE Orlik Opole 27 5 4 3 15 75:117 26
11 Węglokoks Kraj Polonia Bytom 27 3 3 0 21 63:131 15
12 Kadra PZHL 22 2 0 2 18 39:162 8

Po czterech rundach sezonu zasadniczego zespoły z miejsc 1-6 awansują do play-off, a drużyny z miejsc 7-10 rozegrają mecze rundy wstępnej Pre-Play-off. Zwycięzcy Pre-Play-off przystąpią do Play-off, natomiast drużyny które zostały pokonane przystąpią do barażu o utrzymanie w PHL. W ramach
barażu o utrzymanie w PHL do tych drużyn dołączy drużyna z miejsca 11 po sezonie zasadniczym oraz zwycięzca rozgrywek I ligi w sezonie 2018/2019. Kadra PZHL uczestniczy w sezonie wyłącznie w rundzie zasadniczej i rozgrywka mecze tylko na wyjazdach.

Tabela wprowadzona: 2018-12-06

terminarz i tabela ligowa »

Wyniki 28 kolejki:

  • GKS Tychy - Unia Oświęcim 4:2 (0:0, 2:1, 2:1)
  • JKH GKS Jastrzębie - Tauron KH GKS Katowice 3:4 (1:3, 1:1, 1:0)
  • TatrySki Podhale Nowy Targ - Comarch Cracovia 3:1 (0:0, 0:0, 3:1)
  • Zagłębie Sosnowiec - PGE Orlik Opole 4:3 (0:0, 2:2, 2:1)
  • Energa Toruń - Węglokoks Kraj Polonia Bytom 8:3 (1:0, 5:2, 2:1)