Mariusz Jurkiewicz w Gdańsku. Pomoże Torus Wybrzeże?

16 maja 2020, 19:30
Rafał Sumowski

Torus Wybrzeże Gdańsk

Mariusz Jurkiewicz podjął decyzję o zakończeniu kariery w piłce ręcznej. Dwukrotny medalista mistrzostw świata nie wyklucza jednak, że w nowej roli pojawi się w Torus Wybrzeże. Aktualny mistrz Polski z PGE Vive Kielce, na stałe przebywa w Gdańsku. - Nie mam jeszcze konkretnych planów co dalej. Jestem w kontakcie z Damianem Wleklakiem. Są różne pomysły, ale to rozmowy na koleżeńskiej stopie - mówi nam 38-latek.



Mariusz Jurkiewicz w Torus Wybrzeże Gdańsk miał zagrać w minionym sezonie. 163-krotny reprezentant Polski rozwiązał jednak umowę za porozumieniem stron, gdy okazało się, że jego poprzedni klub PGE Vive Kielce znów go potrzebuje. Mistrzowie Polski ratowali sytuację po niespodziewanym odejściu Marko Mamicia.

Mariusz Jurkiewicz jednak nie zagra w Wybrzeżu Gdańsk



Rozgrywający wrócił do Kielc, gdzie obronił mistrzostwo kraju, ale sezon skończył już w lutym. 38-latek doznał naderwania więzadeł krzyżowych i urazu łąkotki. Zaraz po operacji w Poznaniu, wyjechał do... Gdańska.

- Jestem absolwentem pierwszego rocznika Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku. Tu poznałem swoją żonę i to miasto uznajemy za swoje miejsce. Jestem z rodziną i w dobie pandemii izolujemy się trochę od świata - mówi zawodnik urodzony w Lubinie.
W ostatnich dniach media podały nieoficjalne informacje, że doświadczony szczypiornista zamierza zakończyć karierę, a decyzję miał podjąć ze względu na wiek i ostatnie urazy. Sam zawodnik utrzymuje jednak, że nie podjął takiej decyzji.

- Kolano ma się dobrze. Wprawdzie ze względu na pandemię, rehabiltiacja została przerwana, ale wielkiej różnicy to nie zrobiło. Najtrudniejszą pracę, którą wykonywałem z rehabilitantem, miałem już za sobą - mówi Jurkiewicz, który zdecydował się na zakończenie kariery.

Grzegorz Tkaczyk może dołączyć do Torus Wybrzeże



Możliwe jednak, że z rocznym opóźnieniem popularny "Kaczka" pojawi się jednak w Torus Wybrzeżu, choć w innej roli. Na przykład wspomagając sztab szkoleniowy.

- Nie podjąłem jeszcze decyzji, co dalej. Nie jest tajemnicą, że jestem od dawna w kontakcie z Damianem Wleklakiem. Są różne pomysły, ale to rozmowy na koleżeńskiej stopie. Na jakiekolwiek deklaracje jest zdecydowanie za wcześnie - przyznaje dwukrotny brązowy medalista mistrzostw świata.
Zdaniem Jurkiewicza, kolejny sezon może okazać się dla Superligi bardzo trudny. Rzeczywistość po pandemii koronawirusa dla wielu może być wyjątkowo brutalna.

- Piętno pandemii będzie ogromne jeśli chodzi o aspekty czysto finansowe. Zakładam, że żaden klub nie będzie dysponował takim budżetem jak do tej pory. Wiele z nich będzie musiało się nadwyrężyć, aby w ogóle przystąpić do rozgrywek. Poczekajmy na konkrety co do samych przepisów, bo obecnie to wszystko jest wróżeniem z fusów - uważa rozgrywający.

Otwarcie hal - szczegóły programu, który ma zaowocować powrotem PGNiG Superligi we wrześniu



Wspomniane problemy nie dotyczą wyłącznie Polski. Mariusz dużą część kariery spędził w Hiszpanii, gdzie grał dla Ciudad Real, JD Arrate, SDC San Antonio i Atletico Madryt. Według jego wiedzy, również tam sytuacja nie wygląda kolorowo.

- Hiszpańskie kluby od lat borykają się z problemami finansowymi, a ostatnie wydarzenia to dla nich kolejny cios po kryzysie gospodarczym w 2008 roku. Profesjonalizm na pewno pójdzie w dół. Obostrzenia w związku z koronawirusem były dużo większe niż u nas, dopiero teraz następuje poluzowanie -