Nata AZS AWF - luki zapełni AKS-em?

31 lipca 2001 (artykuł sprzed 20 lat)

AZS Łączpol AWFiS Gdańsk

Do osiemnastu zawodniczek stopniała kadra pierwszej drużyny piłkarek ręcznych Naty AZS AWF Gdańsk. Na zgrupowanie kondycyjne nie pojechały zawodniczki, które nie znalazły uznania w oczach trenera Jerzego Cieplińskiego. A dzisiaj do domu wraca Monika Puczek, której dokucza zadawniona kontuzja. Przerwa w grze i treningach leworęcznej rozgrywającej może potrwać nawet do pięciu miesięcy.

Jedyny pomorski zespół w żeńskiej ekstraklasie pierwszą dekadę sierpnia spędza w górskiej stolicy Polski. Trener Ciepliński co drugi dzień zabiera podopieczne na "spacerki po nierównościach", które trwają po 5-6 godzin. Po południu jest drugi trening w siłowni bądź na hali o wymiarze 2-2,5 godziny. Z nowych zawodniczek z akademiczkami trenuje ostatecznie pięć: Galina Łotariewa (ostatnio Start Gdańsk), Karolina Kudłacz (Słupia), Monika Bieniewicz (Energetyk Gryfino), Katarzyna Płaczek (EB Start Elbląg) i Anna Anuszewska, która próbuje wrócić do gry po urlopie macierzyńskim. W Gdańsku została m.in. Monika Wicha, dla której znajdzie się miejsce w składzie, jeśli ZPRP nie ustali zbyt dużej sumy odstępnego za nią.

- Jeszcze żadnej zawodniczki nie zatwierdzieliśmy. Nie sztuka bowiem w ilości, a w jakości zawodniczek w grze o czołowe lokaty, a taki mamy zamiar, często liczą się indywidualne umiejętności każdej z zawodniczek. Dlatego cieszę się, że nasz sponsor, Dariusz Zarębski, osiągnął porozumienie w sprawach finansowych z Agnieszką Golińską. W porównaniu z poprzednim sezonem opuściła nas tylko Katarzyna Żuka oraz kontuzjowane Beata Orzeszka i teraz Monika Puczek - mówi trener Ciepliński.

Akademicki szkoleniowiec nie ukrywa, że luki, które powstały w jego drużynie na skutek urazów na kole i rozegraniu, chętnie zapełniłby przy pomocy AKS. Jak się nie trudno domyśleć, chodzi o Sylwię Orzechowską i Sylwię Piontke.

- Jestem po wstępnych rozmowach z Jackiem Głowaczem, który zadeklarował, że chciałby, aby zawodniczki AKS pozostały na Wybrzeżu. Jeśli Gdynia nie postawi wygórowanych żądań finansowych, to jesteśmy skłonni porozmawiać o konkretnych nazwiskach - przyznaje trener Ciepliński.

jag.