Ostatni akord Gdynia Sailing Days

26 lipca 2010 (artykuł sprzed 10 lat)
jag.

Marek Stańczyk wygrał zawody Pucharu Świata w Match Racingu gade trzeciego, które zwieńczyły trzytygodniową imprezę żeglarską Gdynia Sailing Days. Sternik z Giżycka zdobył prawo startu w regatach grade drugiego, które od 13 do 15 sierpnia odbędą się w Sopocie

.

Stańczyk ma w rankingu światowym numer 45. W Gdyni doskonałe przygotowanie do regat potwierdził już w eliminacjach, w których wygrał 10 z 11 wyścigów. - Eliminacje odbywały się w dobrym dla mnie warunkach. Nie ma znaczenia czy wiatr jest silny czy słaby. Najważniejsze, aby wiał równo, a zmiany kierunków były przewidywalne. W jedynym wyścigu, który przegrałem, miał awarię, zablokował się rolflok - relacjonował sternik, którego pokonał Maciej Grabowski.

Ten ostatni do końcowych metrów wyścigi numer 65. Round Robin, a nawet dłużej walczył o miejsce w ćwierćfinale. Po przegranej z Davidem Chapmanem (Australia), która zepchnęła popularnego "Graba" na dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej, miejscowy żeglarz złożył protest, gdyż słusznie uważał, że dryfująca boja utrudniła mu walkę w tym wyścigu. Jury wniosek oddaliło, uznając, że było to zdarzenie niezależne od zachowania zawodników.

W ostatnim wyścigu eliminacji miała miejsce bezpośrednia rywalizacja o szóste miejsce. Skutecznym finiszem popisał się Szymon Muszyński, który wypchnął z ćwierćfinał Tobiasza Zajączkowskiego, mimo że stołeczny sternik po pierwszym dniu regat był współliderem.

Wyniki końcowe Round Robin po 66 wyścigach:
1. Marek Stańczyk (Giżycko) 10 zwycięstw
2. Przemysław Tarnacki (Sopot) 10
3. Patryk Zbroja (Szczecin) 7
4. David Chapman (Australia) 7
5. Laurie Jury (Nowa Zelandia) 6
6. Szymon Muszyński (Bydgoszcz) 6
7. Tobiasz Zajaczkowski (Warszawa) 5
8. Rafał Sawicki (Gdynia) 5
9. Maciek Grabowski (Gdynia) 5
10. Szymon Szymik (Bielsko-Biała) 4
11. Armando Miele (Włochy) 1
12. Jakub Pawluk (Warszawa) 1

Godzinę po zakończeniu eliminacji okazało się, że miejsca 5-6 wbrew przedstartowym założeniom nie dały możliwości kontynuowania regat. Z uwagi na słaby wiatr, mimo że cztery załogi już oczekiwały na wodzie, odwołano ćwierćfinały i od razu zarządzono półfinały.

Tym samym na placu boju pozostały tylko cztery najlepsze załogi. Prawo wyboru konkurenta w tej fazie przysługiwało Stańczykowi, gdyż była to nagroda za zwycięstwo w rundzie eliminacyjnej. - Z Tarnackim chciałbym zmierzyć się w finale, gdyż na mniejszych łódkach zazwyczaj z nim wygrywał. Chapman ma lekką załogę, a zatem przy słabych wiatrach będzie szczególnie trudnym rywalem. Dlatego zdecydowałem się na Zbroję - wyjaśnił późniejszy triumfator, który w załodze miał Dominika Niśkiewicza i Macieja Kołosińskiego.

I Marek nie pomylił się co do oceny możliwości. Półfinał do dwóch zwycięstw wygrał ze Zbroją 2:1. Natomiast Tarnacki przegrał z Chapmanem 1:2 i nic nie wskórał również protestując po ostatnim biegu.

Tym samym mieliśmy finał polsko-australijski do dwóch wygranych. Biało-czerwoni rozpoczęli od porażki, ale dwa kolejne biegi rozstrzygnęli na swoją korzyść. Co ciekawe w załodze Chapmana też żeglowali Polacy (Paweł Górski, Łukasz Czaja).

Natomiast nie dokończono pojedynku o trzecie miejsce. Został on przerwany przy wyniku 1:1, a kolejność na pozycjach 3-4 ustalono na podstawie rezultatów z eliminacji. Na najniższym stopniu podium stanęła załoga Tarnacki, Łukasz Wosiński, Bartosz Bartnicki.

jag.