Po meczu Lechia Gdańsk - Legia Warszawa. "Za wcześnie, aby pójść na całość"

10 grudnia 2018 (artykuł sprzed 1 roku)
jag.

Lechia Gdańsk

W meczu na szczycie ekstraklasy Lechia Gdańsk - Legia Warszawa obaj trenerzy skoncentrowali się przede wszystkim na tym, aby wytrącić największe atuty rywalowi. Dlatego około 20 tys. kibiców na stadionie nie doczekało się gola. - To jeszcze nie teraz, nie ten czas, aby pójść na całość. Trzeba zacząć od solidności i nie tracić głupich bramek - podkreśla Piotr Stokowiec. - Remis jest sprawiedliwy. Nie boimy się, że obecna strata przesądzi o tytule. Będziemy o niego walczyć do końca - odgraża się Sa Pinto.



LECHIA GDAŃSK - LEGIA WARSZAWA 0:0. PRZECZYTAJ RELACJĘ, ZOBACZ VIDEO I FOTO ORAZ WYSTAW OCENY PIŁKARZOM I TRENEROWI BIAŁO-ZIELONYCH

W meczu lidera z mistrzem Polski tylko momentami drużyny podejmowały ryzyko. Przez większą część spotkania miały przed sobą duży respekt i przede wszystkim koncentrowały się na tym, by przeciwnikowi wytrącić największe atuty.

- Paweł Stolarski bardzo dobrze zna gdańskich zawodników i to wykorzystał. Natomiast Marko Vesovic grał wcześniej z obrońcą Lechii w Crvenie Zvezdzie Belgrad i znał jego atuty i charakterystykę - tak wyjaśniał Sa Pinto ustawienie z prawej strony boiska dwóch nominalnych obrońców, którzy ograniczali możliwości ofensywne Lukasa Haraslina i Filipa Mladenovicia.
Nazwiska tego ostatniego trener gości nie wymienił, bo ma z nim na pieńku od czasu współpracy w Standardzie Liege. Na pomeczowej konferencji nazwał go "tchórzem i kłamcą", a wcześniej "zaiskrzyło" między nimi na murawie, już po końcowym gwizdku sędziego.

Podczas gry na okazywanie emocji nie mogło być miejsca. Piłkarze z chłodną głową musieli realizować taktykę. Na przykład ta Lechii sprowadzała się do zagęszczenia środka pola, stąd znów obok Daniela Łukasika i Jarosława Kubickiego zagrał 19-letni Tomasz Makowski. Dlatego też ofensywny pomocnik Rafał Wolski ustawiony został na prawej stronie boiska, a szkoleniowiec świadomie zrezygnował z gry klasycznego prawoskrzydłowego.

- Zabrakło może bramek, a tego oczekują kibice, ale dla mnie jako trenera był to bardzo wartościowy mecz i punkt, bo osiągnięty w kontrolowany sposób. Po to trenujemy, aby potem pokazywać na boisku taką dyscyplinę. Legia nie była łatwym przeciwnikiem. Wiemy, że jest na fali, a potrafiliśmy tak to taktycznie ułożyć, że praktycznie nie stworzyła sobie sytuacji do tego, by zdobyć bramkę poza kontrą, na którą nadzialiśmy się po stałym fragmencie gry. Pokazaliśmy dojrzałość, zagraliśmy bez głupich błędów. Dlatego czapki z głów przed chłopakami. Tym bardziej, że niektórzy byli przeziębieni, przechodzili kuracje antybiotykowe - przypomniał trener Stokowiec.
PRZECZYTAJ, CO MÓWILI PRZED MECZEM Z LEGIĄ PIOTR STOKOWIEC I LUKAS HARASLIN

Piłkarze Legii doskonale pamiętali, co usłyszeli na przedmeczowej odprawie o atutach Lechii i dlatego nie szarżowali.

- Mówiłem, że z Lechią trudno grać, bo jest bardzo dobrze zorganizowana w defensywie. Spodziewaliśmy się, że będą czekać na nasze błędy. Widziałem długimi momentami jakość po naszej stronie, ale nie stworzyliśmy zbyt wielu sytuacji bramkowych. Remis uważam za sprawiedliwy wynik. Za nami bardzo wyrównany mecz, w którym było dużo walki i pojedynków. Staraliśmy się dać z siebie wszystko i pokazać pozytywny futbol - przyznał szkoleniowiec gości.
Legia miała tylko jedną okazję na gola, gdy Dusan Kuciak kapitalnie obronił strzał Michała Kucharczyka. Natomiast Lechia przed przerwą oddała dwa groźnie uderzenia z dystansu (Makowski, Joao Nunes), a najlepszą okazję w doliczonym czasie gry zmarnował Artur Sobiech.

- Miałem piłkę na głowie. Muszę to trafić, nie ma wytłumaczenia. Biorę to na klatę. Obie drużyny dobrze wykonywały zadania defensywne, stąd taki wynik. Trzeba szanować ten punkt - ocenia Sobiech.
NOWY SPONSOR LECHII AŻ Z INDONEZJI. POZNAJ SZCZEGÓŁY UMOWY, KTÓRA MA BYĆ POCZĄTKIEM WSPÓŁPRACY

Napastnika wziął w obronę trener biało-zielonych.

- W końcówce liczyłem, że strzelimy bramkę ze stałego fragmentu gry. Po dośrodkowaniu zabrakło kilku centymetrów, może minimetrów, przysłowiowego paznokcia. Do Artura nie mam pretensji. Przez ostatnie dwa tygodnie walczył z kontuzją, jeździł pomiędzy lekarzami a fizjoterapeutami. Cieszę się, że nas wspomógł, a w końcówce pokazaliśmy, jak możemy być groźni. Taka też była nasza strategia. Wiem, że gdybyśmy strzelili gola, wszyscy byliby w euforii, ale moja ocena zespołu za wiele by się nie różniła. Legia ma wiele nazwisk i jakości, a można powiedzieć, że spokojnie sobie poradziliśmy. W każdej chwili szala zwycięstwa mogła być przechylona na naszą stronę, ale rywale też byli groźni - analizował Stokowiec.
18. kolejka nie zmieniła zatem układu sił w czołówce, bo aż pięć pierwszych drużyn w tabeli zremisowało swoje mecze.

- Nie boimy się, że obecna strata przesądzi o tytule. Będziemy o niego walczyć do końca - odgraża się Sa Pinto, choć w ofensywie w Gdańsku jego podopieczni niewiele zrobili, by zbliżyć się do lidera.
Natomiast w obozie biało-zielonych tonowane są nastroje.

- Nie mieliśmy zamiaru grać o remis, ale trzeba być odpowiedzialnym, jeśli chodzi o założenia taktyczne. Nie dam się "wpuścić" w twierdzenia, że to my jesteśmy faworytem. Nie pozwolę sobie narzucać oczekiwań. Jesteśmy liderem i my w niedzielę nic nie musieliśmy. To Legia przyjechała odrabiać straty. Wiem, co robimy. To jeszcze nie teraz, nie ten czas, aby pójść na całość. Trzeba zacząć od solidności i nie tracić głupich bramek. Jesteśmy drużyną, która nie pozwala przeciwnikowi na kreowanie wielu sytuacji, ale na błysk trzeba jeszcze poczekać. Budujemy drużynę od dyscypliny, a na fajerwerki przyjdzie czas - zapewnia trener Lechii.

RAPORT STATYSTYCZNY EKSTRAKLASY SA. Z MECZU LECHIA - LEGIA (.PDF)
SPRAWDŹ ILE PRZEBIEGLI PIŁKARZE W MECZU LECHIA - LEGIA (.PDF)

Obaj szkoleniowcy nie zapomnieli też o kibicach.

- Chciałbym podziękować tym, którzy przyjechali do Gdańska, ale z niezrozumiałych dla nas powodów nie mogli wejść na stadion. Czujemy ich wsparcie. Dziękuję, wiemy, że jesteśmy razem - deklaruje Sa Pinto.
Przypomnijmy, że na wniosek policji wojewoda pomorski zamknął sektor gości. Mimo to fani Legii przyjechali w niedzielę na mecz. Dotarli do przystadionowego parkingu i dalej nie zostali przepuszczeni.

- Widowisko trzymało w napięciu do ostatnich chwil. Mogę przeprosić tych, którzy liczyli na happy end bądź czują się zawiedzeni. Oczywiście my też chcemy stwarzać widowiska, dać radość publiczności, ale ja patrzę na mecz oczyma trenera, a nie kibica. Każdemu zespołowi życzę, aby tak walczył, jak my z Legią. Myślę zresztą, że kibice to rozumieją. Czuję ich wsparcie od początku pracy w Lechii. Nawet jak przegrywaliśmy, nie byliśmy krytykowani, bo kibice czują zespół, wiedzą, co się dzieje i widzą, że to idzie w dobrym kierunku - kończy Piotr Stokowiec.
SPRAWDŹ, DLACZEGO NIEDZIELNY MECZ W GDAŃSKU ODBYŁ SIĘ BEZ KIBICÓW GOŚCI

Typowanie zakończone 3 pkt.

Piłka nożna - Ekstraklasa
Miedź Legnica 0:0 LECHIA Gdańsk
17 grudnia 2018, godz. 18:00

Tak typowano 531 typowań

7% Miedź Legnica
9% REMIS
84% LECHIA Gdańsk


Tabela po 18 kolejkach

Piłka nożna - Ekstraklasa

Drużyny M Z R P Bramki Pkt.
1 LECHIA GDAŃSK 18 11 5 2 30:17 38
2 Legia Warszawa 18 9 6 3 29:18 33
3 Jagiellonia Białystok 18 9 5 4 33:24 32
4 Piast Gliwice 18 8 6 4 26:20 30
5 Korona Kielce 18 8 5 5 24:22 29
6 Pogoń Szczecin 18 8 4 6 25:21 28
7 Lech Poznań 18 8 3 7 25:23 27
8 Wisła Kraków 18 7 5 6 31:27 26
9 ARKA GDYNIA 18 6 5 7 26:24 23
10 Cracovia 18 5 6 7 16:19 21
11 Zagłębie Lubin 18 6 3 9 26:30 21
12 Wisła Płock 18 4 7 7 26:32 19
13 Miedź Legnica 18 5 4 9 21:35 19
14 Śląsk Wrocław 18 4 5 9 25:27 17
15 Górnik Zabrze 18 3 7 8 22:32 16
16 Zagłębie Sosnowiec 18 2 6 10 22:36 12

Tabela wprowadzona: 2018-12-10
terminarz i tabela ligowa »

Wyniki 18 kolejki

ARKA GDYNIA - Cracovia 0:3 (0:2)
LECHIA GDAŃSK - Legia Warszawa 0:0
Zagłębie Lubin - Piast Gliwice 2:2 (1:1)
Lech Poznań - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)
Pogoń Szczecin - Zagłębie Sosnowiec 1:0 (0:0)
Korona Kielce - Wisła Płock 2:2 (2:1)
Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 2:2 (2:0)
Górnik Zabrze - Miedź Legnica 1:3 (0:1)

jag.