Polska Hokej Liga zaczyna sezon. Bramkarz Stoczniowca Gdańsk będzie miał dużo pracy

10 września 2020, 13:00
Rafał Sumowski

Stoczniowiec Gdańsk

- Wygląda na to, że będę miał dużo pracy. Gdybyśmy mieli słuchać, że każdy mecz przegramy różnicą 10 bramek, równie dobrze moglibyśmy się od razu poddać. Mam nadzieję, że z czasem pozytywnie zaskoczymy i tym, którzy tak mówią, damy powody do refleksji - mówi Michał Kieler, bramkarz Stoczniowca Gdańsk. Hokeiści rozpoczną sezon w piątek 11 września wyjazdowym mecze Re-Plast Unią Oświęcim. 13 września o godz. 17 w hali Olivia zagrają z JKH GKS Jastrzębiem.





Stoczniowiec Gdańsk. Hokeiści zagrają sezon 2020/21 w strojach retro



Rafał Sumowski: Przedsezonowe sparingi z KH Energą Toruń zakończyły się dla Stoczniowca wynikami 0:6 i 1:12. Zanosi się na to, że w tym sezonie może być pan najbardziej zapracowanym bramkarzem w Polskiej Hokej Lidze?

Michał Kieler: Rzeczywiście, wygląda na to, że będę miał dużo pracy. Podpisując kontrakt wiedziałem, że nie będzie łatwo. Ten zespół dopiero się tworzy. Na pewno będę dawał z siebie wszystko, aby te wyniki były jak najlepsze. Chcę się odbudować, bo dwa sezony w Katowicach spędziłem praktycznie na ławce. Chcę wejść w rytm i przygotować się do wyzwań dwa razy w tygodniu, a nie raz na jakiś czas. To będzie duży przeskok, bo nie będę miał wokół siebie wielu doświadczonych zawodników. To wyzwanie nie tylko dla mnie, ale i dla kolegów, z których wielu będzie debiutowało w PHL. Wszystkich nas czeka sprawdzian umiejętności. Pomogę na tyle, na ile będę potrafił.

Co pan sobie myślał schodząc z tafli po sparingach z torunianami?

Spodziewałem się, że nie będzie łatwo. Zmierzyliśmy się z zespołem mocno wspartym obcokrajowcami. To była próbka tego, co czeka nas w PHL. Musimy na nie przygotować się fizycznie i psychicznie. Sparingi pokazało nam, ile pracy przed nami. Mam nadzieję, że ten sezon będzie wyglądał znacznie lepiej niż te dwa spotkania, zwłaszcza drugie z nich.

Ceny biletów na mecze Stoczniowca Gdańsk. Na trybunach do 299 widzów



Nie brakuje opinii, że dwucyfrowe zdobycze rywali mogą być normą podczas waszych spotkań. Co pan na to?

Zrobię wszystko, aby tak nie było. Mam nadzieję, że wiele jeszcze poprawimy. Liga jest coraz mocniejsza. Musimy się przygotować na to, że takie mecze mogą się zdarzyć, ale nie muszą. Jestem dobrej myśli. Niezależnie od tego, co mówią inni, będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Gdybyśmy mieli słuchać, że każdy mecz przegramy różnicą 10 bramek, równie dobrze moglibyśmy się od razu poddać. Mam nadzieję, że z czasem pozytywnie zaskoczymy i tym, którzy tak mówią, damy powody do refleksji.


Transfer do Stoczniowca to dla pana powrót do Gdańska. Jak pan wspomina sezon 2016/17 i występy w ówczesnej MH Automatyce?

Bardzo dobrze. Świetnie czułem się nad morzem i choć musiałem przejechać tu całą Polskę, nie ma żadnych problemów z aklimatyzacją. Cieszę się, że tu ponownie jestem, choć w innym klubie. Chcę się rozwijać i wierzę, że tu mam odpowiednie warunki.

Wielu kibiców jest nieprzychylnych waszemu klubowi, który w Polskiej Hokej Lidze zastąpił PKH Gdańsk. Czy to w jakiś sposób dotyka drużynę?

Znam sytuację i spodziewam się, że takie pytania padną w tym sezonie jeszcze niejednokrotnie. Temat przewija się w szatni, jesteśmy tego świadomi, ale musimy skupić się na grze. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nigdy nie jest tak, że wszyscy będą zadowoleni. Ja po prostu mam nadzieję, że nasz zespół zapracuje sobie na to, iż kibice będą chodzić na nasze mecze niezależnie od innych kwestii.

Stoczniowiec Gdańsk. Josef Vitek: Wiedziałem na co się piszę. To będzie ciężki sezon



W trakcie przygotowań do sezonu uczestniczył pan w zgrupowaniu reprezentacji Polski, po którym musiał pan się poddać testom na koronawirusa, a Stoczniowiec na kilka dni zawiesił treningi. Stresował się pan tą sytuacją?

Z jednej strony nie miałem żadnych objawów, a z drugiej świadomość, że zakażenie może po prostu tak przebiegać. Martwiło mnie to, że w razie pozytywnego wyniku, testy będzie musiał przejść cały zespół. To by na pewno nam nie pomogło. Na szczęście wynik był negatywny, a przerwa krótka. Wiem, że inne drużyny miały z tym większy problem. Współczuję, bo słyszałem od chłopaków z kadry, że te objawy to nic przyjemnego, a do tego dochodzi troska o rodziny.

W piątek zaczynacie sezon w Oświęcimiu przeciwko Unii, w niedzielę gracie w Gdańsku z JKH GKS Jastrzębiem. Czego oczekuje pan po tych meczach?

Zaczynamy z mocnymi rywalami, którzy są mocno zgrani ze sobą. Postaramy się im przeciwstawić. Będzie bardzo ciężko, ale damy z siebie 110 procent, to mogę obiecać.