stat

Polski szczypiorniak wkracza na salony!

10 czerwca 2001 (artykuł sprzed 18 lat)
Polscy piłkarze ręczni po raz pierwszy w historii awansowali do finałów mistrzostw Europy! W decydującym meczu podopieczni Bogdana Zajączkowskiego zremisowali w Stord z Norwegią 29:29 (12:15), a w rolach głównych wystąpili wybrzeżowi zawodnicy: Marcin Lijewski, Damian Wleklak i Piotr Frelek. Pierwsze spotkanie w Radomiu przyniosło sukces biało-czerwonym 27:23.

Zespół Zajączkowskiego wyłamał się z czarnej serii, która w ostatnich tygodniach gnębiła rodzimy szczypiorniak. Drużyny juniorek i juniorów przegrały awans do finałów mistrzostw Europy, a seniorki nie zdołały się przebić do finałów mistrzostw świata. Nasi panowie także nie byli faworytami, gdyż Norwegia to obecnie 14. zespół świata (taki wniosek płynie przynajmniej po styczniowych mistrzostwach świata), podczas gdy "biało-czerwonych" w takim turnieju nie było już blisko 10 lat. Po pierwszym spotkaniu także trudno było się cieszyć, gdyż jeszcze na cztery minuty przed jego zakończeniem mieliśmy 7-bramkową zaliczkę. Dlatego przed rewanżem trener Zajączkowski oceniał szanse obu zespołów na awans 50:50. Humory popsuły jeszcze perturbacje komunikacyjne. Z Gdańska do norweskiego Bergen nasza reprezentacja musiała podróżować aż z dwoma przesiadkami (Frankfurt nad Menem, Kopenhaga). Dobrze, że mieliśmy dzień w zapasie, dlatego poza zmęczeniem jedyną stratą była rezygnacja z jednego treningu.
Norwegowie próbowali powtórzyć manewr, który przyniósł im sukces przed rokiem. Wówczas jedną z czołowych drużyn świata - Węgry - zaprosili do małej miejscowości, dla której mecz był wielkim świętem i nic dziwnego, że tamtejsi mieszkańcy nie tylko szczelnie wypełnili halę, ale stworzyli fantastyczny doping. Węgrzy w takim hałasie nie mogli nawet porozumieć się między sobą i w efekcie do awansu zabrakło im jednej bramki...

jag.
więcej w poniedziałkowym Głosie Wybrzeża