Apklan Resovia - Arka Gdynia. Pierwszy taki mecz w historii

20 listopada 2020, 11:45
Jacek Główczyński

Arka Gdynia

- Chcemy wrócić na szlak zwycięstw - zapewnia Mateusz Żebrowski, który w środę ustalił wynik zaległego meczu z Zagłębiem Sosnowiec 2:0. Jednak Arka Gdynia ma dużo kłopotów tak na boisku jak i poza nim. Już 21 listopada, w sobotę żółto-niebiescy w ramach 13. kolejki Fortuna I liga zmierzą się z zmierzą się na wyjeździe z Apklan Resovią, a z uwagi na kontuzje na kilku pozycja trener Ireneusz Mamrot ma pole manewru ograniczone praktycznie do zera. Początek gry o godzinie 12. Co ciekawe - te zespoły nigdy wcześniej ze sobą nie grały na poziomie seniorskim.



Relacja LIVE


Typowanie zakończone 3 pkt.

Piłka nożna - I liga
21 listopada 2020, godz. 12:00
Stalowa Wola

Tak typowano 259 typowań

8% Apklan Resovia
14% REMIS
78% ARKA Gdynia


Arka Gdynia - Zagłębie Sosnowiec 2:0 - relacja, foto, możliwość wystawienia ocen piłkarzom i trenerowi



Arka Gdynia już dzień po zaległym meczu z Zagłębiem Sosnowiec ruszyła autokarem do Rzeszowa. To obok wyprawy do Nowego Sącza najdłuższy z wyjazdów w tym sezonie. Łącznie żółto-niebiescy na mecze I-ligowe przemierzyć muszą ponad 15 tysięcy kilometrów. Jednak trudy podróży oraz potrzeba szybkiej regeneracji to nie jedyne wyzwania, z którymi muszą mierzyć się podopieczni Ireneusza Mamrota.

- Chcemy wrócić na szlak zwycięstw - zapewnia Mateusz Żebrowski, ale kłopotów nie brakuje tak na boisku jak i poza nim.
Jeszcze w środę ten skrzydłowy był rezerwowym. Natomiast w sobotę trudno sobie wyobrazić, aby poza nim i Mateuszem Młyńskim ktoś inny pojawił się na boku pomocy w wyjściowym składzie. Do listy kontuzjowanych dołączył Marcus, a już w ostatnim meczu w "20" nie było innych dwóch piłkarzy, mogących grać w bocznych sektorach boiska: Kamila Mazka i Artura Siemaszki.

Arka Gdynia ma do pokonania ponad 15 tysięcy kilometrów



Doping dla Arki Gdynia mimo pustych trybun


Sposoby na doping mimo zamkniętych trybun dla kibiców



To zresztą nie jedyne pozycje, na których ze względu na kontuzje, trener Ireneusz Mamrot ma pole personalnego manewru ograniczone praktycznie do zera. A brak rywalizacji o miejsce w "11" utrudnia podnoszenie umiejętności tak indywidualnych jak i drużynowych, a wymuszone zmiany sprawiają, że trudno też wypracować automatyzmy na boisku, czy zgranie, co przekłada się na płynność gry.

- Bardzo duża liczba kontuzji na pewno jest minusem. Widać było, że w zespole jest trochę wewnętrznej presji, zupełnie niepotrzebnie. Myślę, że zawodnicy od wielu rzeczy powinni się odcinać, bo one nie pomagają. Muszą koncentrować się na graniu - mówił po ostatnim meczu trener Mamrot, jednocześnie chwaląc piłkarzy za walkę i serce włożone w mecz z Zagłębiem Sosnowiec.

Ireneusz Mamrot nie szuka usprawiedliwień



- W drugiej połowie dobrze broniliśmy. Widać było, że bardzo zależało nam na wygranej - dodał szkoleniowiec.
Jednak inne zdanie na temat meczu mieli piłkarze i trenerzy Zagłębia.

- Nie przegralibyśmy, gdyby nie pan sędzia. Nie wiem, czy był faul na rzut karny, czy nie, ale przed tą sytuacją, jeszcze na połowie Arki był faul na naszym piłkarzu. Pod koniec pierwszej połowy był faul z tyłu zawodnika Arki, który już wcześniej miał żółtą kartkę. Mam też pretensje o dwie sytuacje z drugiej połowy - faul na Małeckim oraz z mojej perspektywy wyglądało jako po uderzeniu Karbowego piłka została zablokowana ręką przez zawodnika Arki - wyliczał Kazimierz Moskal zdarzenia, w których jego zdaniem Zagłębie zostało skrzywdzone.
- Nawet Kajzer, bramkarz Arki powiedział, że nie wie, jak sędzia mógł tego nie gwizdnąć - dodał Patryk Małecki.

Arka Gdynia wygrywa, gdy stosuje zasadę, co kopnie, to wpadnie - wcześniejsze mecze



Na wyjeździe tyle sprzyjających okoliczności dla żółto-niebieskich może już nie być. Dlatego Arka musi wyciągnąć szybko wnioski z nie najlepszych występów u siebie z GKS Bełchatów i właśnie Zagłębiem, mimo że czasu na analizy nie ma dużo.

Już w samo południe, 21 listopada trzeba stanąć do boju z Resovią. Co ciekawe - będzie to pierwszy oficjalny mecz między klubami w historii na poziomie seniorskim. Jeszcze przed wakacjami dzieliły je dwie klasy rozgrywkowe.

Beniaminek I ligi plasuje się obecnie dopiero na 16. miejscu, ale pamiętajmy, że aż 11 meczów rozegrał na wyjeździe! W Rzeszowie zaprezentował się dopiero raz, gdy w środę bezbramkowo zremisował z Sandecją Nowy Sącz. Zresztą skuteczność jest piętą achillesową rzeszowskiej drużyny. Gola nie zdobyła w trzech ostatnich meczach, a jej średnia to zaledwie 0,67 bramki na spotkanie.