Rozterki w Bałtyku

5 września 2001 (artykuł sprzed 19 lat)

Bałtyk Gdynia

W Bałtyku doszło do rozłamu. Trwa dyskusja, który zespół jest ważniejszy - walczący o utrzymanie w IV lidze seniorzy, czy uznawana za najlepszą w Polsce drużyna juniorów starszych (rocznik 1983). Dziś ma dojść do ostatecznej debaty z udziałem szefów KP, trenerów i rodziców. Rzecz ma głębszy wymiar. Idzie o filozofię i cel wieloletniego szkolenia młodzieży.

- Sytuacja jest niezręczna i kłopotliwa - mówi Henryk Filipiak, wiceprezes gdyńskiego klubu. - Dwóch srok za ogon trzymać się nie da. Wizytówką klubu jest pierwszy zespół.Grupy młodzieżowe są po to, aby go zasilały. Dalsze występy w juniorach niczego nie wniosą do rozwoju teamu Gierszewskiego. W poprzednim sezonie jego chłopcy, młodsi o rok od rywali, opędzlowali wszystkich jak chcieli i zaprawdę osiągnęli dużo w eliminacjach MP. W bezpośredniej potyczce byli lepsi od późniejszego mistrza! Mnie również marzy się medal, ale... Po pierwsze - to futbol i żadnej gwarancji nie ma. Po drugie - ze względów szkoleniowych 18-latki muszą grać w IV lidze. Im więcej, tym lepiej, nawet dziewięciu! Oni doskonale rozumieją się, aż miło patrzeć.

- Przez lata nie dokłada się na szkolenie ani grosza, aby w sytuacji kryzysowej zabrać piłkarzy jak swoich -
mówi Andrzej Soszyński, ojciec jednego z nastolatków. - Czy to nasza wina, że w klubie nie ma seniorów? Łatwiej sięgnąć po juniora, on nie żąda stypendium. Prawdą jest, że część rodziców chciałaby, aby ich pociechy grały w IV lidze, jednak nikt nie mówi tego głośno. Stąd nieprzyjemny rozdźwięk.

Kilku juniorów, widząc, że rozsypuje się ich grupa i ponoć - jak niektórzy sądzą - za podszeptem rozżalonego Mieczysława Gierszewskiego, zrezygnowało z IV ligi. Łukasz Król oraz Oskar Mitrosz mieli pewne miejsce w ekipie Mirosława Zimnego. Ten pierwszy, stoper, był wręcz niezbędny. W efekcie na tej pozycji gra 16-latek, Karol Wasielewski. - Chłopcy nie trenują razem, czwartoligowcy, niby żyją z drużyną, ale mają już inne cele - kontynuuje Soszyński.

Po co rozbijać coś co rokuje sukces? Atmosfera siadła. Czy Gierszewski to już zły trener i niczego ich nie nauczy? Większość chłopców, co jest oczywiste, kariery nie zrobi i dla nich medal MP może być powodem do chluby przez całe życie. Tymczasem z tego bałaganu zrobiło się 5 punktów straty do Lechii.

- Wystarczy dwa razy pokonać Lechię i strata pójdzie w niepamięć, a u mnie na treningach z pewnością wymagania są wyższe. Jest więcej lepszych graczy - ripostuje Zimny, po czym natychmiast zaznacza:
- W najbliższym czasie godzenie interesów będzie niemożliwe. - Przez 10 kolejnych terminów gramy w soboty, a juniorzy w niedzielę. Jeśli ktoś myśli, że po I połowie, gdy wynik jest na styku, zdejmę z boiska kwartet 18-latków tylko po to, aby nazajutrz zagrali w lidze Pomorze, jest w błędzie. Jeżeli wychowankowie Mietka marzą o ekstraklasie, w ciągu roku muszą stać się gwiazdami mojego zespołu. W reprezentacji Anglii rządzi Gerrard, który ma 21 lat! Nie ma na co czekać. Ja też pracuję z młodzieżą, ale mój zespół (rocznik 1985 - przyp.red.) doskonale wie, że najważniejszy dlań sezon w juniorach właśnie rozpoczął się. Za rok i dwa moi wychowankowie mają myśleć, jak przebić się do seniorów, a nie bić się o medale.

- W IV lidze rzuca się w oczy, że juniorzy nie radzą sobie z naporem przeciwnika -
rozwija wątek Filipiak. - W rywalizacji z rówieśnikami grali na połowie przeciwnika. Mamy rozterkę. Także rodzice. W ubiegłym tygodniu spotkanie trenerów zakończyło się porozumieniem, ale wypadki potoczyły się inaczej.

Zimny przekonuje, że nie torpeduje pracy juniorów. Znalazł się między młotem a kowadłem. Jeden z rodziców publicznie zrugał go, że nie wystawia jego syna w IV lidze, inni zarzucają, iż cieszy się z niepowodzeń juniorów. Poróżnili się nawet zainteresowani trenerzy. - Niedzielny, dramatyczny mecz z Unią dał naszej młodzieży tyle, ile nie da żadna gra w juniorach. Wierzchołowski zdobył dwie bramki, lecz dzień wcześniej nie zmieścił się nawet na ławce u juniorów! Wychowankowie Gierszewskiego są mi niezbędni, bez nich spadniemy, a może i musielibyśmy wycofać się z rozgrywek. Ciekawe zatem, co robiliby oni za rok. Mogę odpowiedzieć - wylądowaliby w klasie A! Tylko rodzynki trafią do lepszych klubów.

Krzysztof Własny, którego zespół (rocznik 1984) zdobył w poprzednim sezonie tytuł wicemistrzowski w grupie juniorów młodszych, a teraz gra w przechowalni, tzw. lidze mistrzów, stoi po stronie "mietków".
- Można utrzymać IV ligę i wygrać w juniorach, jednak skakanie z kwiatka na kwiatek nie ma sensu. Mirek powinien wziąć do siebie czterech najlepszych 18-latków i na tym poprzestać. Pozostali chłopcy zostają z Mietkiem, a wspierają ich moi wychowankowie. Od kiedy pierwszy zespół buduje się na juniorach? Wiem, pokonali Unię, jednak, zanim do tego doszło, częściej przegrywali. I tak będzie nadal. Należałoby się zastanowić, gdzie są starsi piłkarze Bałtyku.
Spróbujmy rozstrzygnąć, kto jest odpowiedzialny za fakt, że w klubie zostało bodaj ośmiu seniorów. W efekcie sytuację ma ratować budowana przez 10 lat drużyna, zdolna do zdobycia mistrzostwa Polski. Nieporozumienie. Dlaczego nikt nie pomyślał, aby poszerzyć kadrę zawodnikami z zewnątrz? Jaki junior wypromuje się w IV lidze? Tę szansę dadzą mu finały MP. Już od dawna każdy piątek powinien być dniem konsultacji obu szkoleniowców. Mam wrażenie, że ciężko będzie się im dogadać...


Z Gierszewskim nie rozmawaliśmy specjalnie. Na obiektach GOSiR zazdrośni mówią, że "Głos" mu sprzyja. Przypomnimy więc tylko, że niewiele brakowało, aby stracił pracę w Arce, bo nie chciał zostawić juniorów.

star.