stat

Rugby. Trzy mecze w Trójmieście

6 września 2002 (artykuł sprzed 17 lat)
jag.
Dariusz Komisarczuk i Waldemar Szwichtenberg pozostaną dłużej na trenerskiej ławce niż pierwotnie sądzili. Zamiast w dwóch, przyjdzie im prawdopodobnie poprowadzić rugbistów Arki w czterech meczach ekstraklasy. Przylot szkoleniowca z Fidżi przesunął się na drugą połowę miesiąca. W trzeciej kolejce gdynianie zmierzą się przy ul. Olimpijskiej z Orkanem Sochaczew. Przed własną publicznością w sobotę zagrają też Ogniwo Sopot i Lechia Robod Gdańsk.

- Nie znam szczegółów, ale wygląda na to, że będziemy trenerami na mecz z Orkanem, a także za tydzień, gdy zagramy w Krakowie. Najbliższego rywala nie możemy lekceważyć. Twarda walka, którą wydał Ogniwu jest najlepszą rekomendacją siły sochaczewian. Tymczasem my będziemy musieli eksperymentalnie zestawić pierwszą linię młyna. Jacek Wojaczek za czerwoną kartkę pauzować będzie trzy mecze, a Wojciech Ruszkiewicz narzeka na kontuzję i chcielibyśmy go oszczędzić - mówi Dariusz Komisarczuk. Uwaga, Gdynianie, ktorzy przywyczaili swoich sympatyków do niedzielnego rugby, tym razem zagrają już w sobotę. Początek o 14.00.

Dwie godziny wcześniej na stadionie im. Edwarda Hodury w Sopocie pojawią się piętnastki miejscowego Ogniwa i Juvenii Kraków. Nad formą gospodarzy w ostatnim tygodniu pieczę sprawował Sylwester Hodura, którego wspomagał brat Jarosław. Pierwszy szkoleniowiec, Grzegorz Kacała dopiero dzisiaj na wrócić z... Lizbony.

- W stolicy Portugalii odbywa się staż ekspertów i sędziów rugby. Polskę reprezentowali Grzegorz Kacała i Wiesław Piotrowicz. Szkolenie w tym zakresie przeznaczone było dla kierowników wyszkolenia, szefów ekip, a odrobinę było też zagadnień trenerskich - wyjaśnia Grzegorz Borkowski, sekretarz generalny PZR.

Ogniwo nie powinno mieć kłopotów z zainkasowaniem trzeciego zwycięstwa. Co prawda Juvenia już w poprzednim sezonie sprowadziła byłego szkoleniowca reprezentacji, Macieja Powała-Niedźwieckiego oraz... Andrzeja Jermakowa, ale teraz nie powiodły jej się zakusy na kolejnych gdańszczan: Janusza Urbanowicza i Marka Płonkę. Efekt - w dwóch pierwszych meczach z obiema drużynami Budowlanych walczyła tylko do przerwy, by na koniec wyraźnie przegrać (18:30, 15:33).

Dopóki nie dojdzie do bezpośredniego starcia czołowych drużyn w kraju, to na równi z wygrywaniem kolejnych meczów liczą się rozmiary sukcesów. Po dwóch kolejkach stosunek punktów zdobytych (90) do straconych (11) na czoło tabeli wysforował Lechię Robod. Ciekawe czy gdańszczanie w sobotę o 16.30 przy ul. Grunwaldzkiej przeciwko Posnanii będą równie skuteczni jak przed tygodniem w derby Gdańska, gdy już do przerwy mieli na koncie 46 punktów. Szansa na to jest, gdyż na inaugurację z Sopotu poznańska drużyna wracała z bagażem 30 punktów. Ponadto gospodarzy wzmocni po raz pierwszy w tym sezonie Rafał Kochański, któremu skończyła się kara za czerwoną kartkę.

- Nie będzie z kolei Adama Latopolskiego, który w ramach obowiązków zawodowych musiał wyjechać na szkolenie. Żadnego rywala nie można lekceważyć, ale Posnania nie powinna nam przysporzyć większych kłopotów niż akademicy. My nie zamierzamy odpuszczać. Robimy swoje na treningach i z nadzieją czekamy na 11 września, kiedy zarząd klubu powinien zatwierdzić zmiany, które już się dokonały - mówi Marek Płonka, który przed tygodniem przejął trenerskie obowiązki od Stanisława Zielińskiego. Czwarty z trójmiejskich zespołów - AZS AWF Gdańsk - szukać będzie pierwszego zwycięstwa w Warszawie. Stołeczny AZS Folc to beniamininek, który w tym sezonie też tylko przegrywał, ale dwukrotnie grał na wyjazdach. Będzie to jednocześnie rewanż za finał akademickich mistrzostw Polski, który cztery miesiące temu w Gdańsku przyniósł zdecydowany sukces gdańszczanom.

jag.