Spójnia i AZS ZŚ - wspólna przyszłość?

31 lipca 2001 (artykuł sprzed 20 lat)
Spójnia ma zabezpieczyć 45 tysięcy złotych, a AZS ZŚ zapewnić odpowiednią liczbę zawodników i przekazać własną halę na rozgrywanie meczów. Pod takimi warunkami dojdzie do powstania wspólnej drużyny obu klubów, która będzie starała się wygrać rozgrywki II ligi w sezonie 2001/02. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, Spójnia będzie miała kłopoty ze skompletowaniem składu na II ligę, gdzie znalazła się automatycznie po rezygnacji z ekstraklasy, a akademicy na pewno zagrają "tylko" w lidze wojewódzkiej.

AZS poinformował Kolegium Ligi, że rezygnuje ze skonsumowania awansu do II ligi.
- Na grę w lidze wojewódzkiej wystarcza 10-12 tysięcy złotych rocznie. Koszty II-ligowe, związane tylko z wyjazdami i opłatami dla sędziów, którzy przyjeżdżać będą do Gdańska, wynoszą około 45 tysięcy złotych. Na taką kwotę nas nie stać, tym bardziej, że z urzędu marszałkowskiego na organizację rozgrywek w ponad 30 dyscyplinach otrzymujemy wszystkiego 30 tysięcy - mówi Jan Sawicki, kierownik biura AZS ZŚ.

Jarosław Brzeziński, dyrektor Spójni, notabene były szczypiornista AZS, jest już po wstępnych rozmowach z akademikami. Generalnie osiągnięto porozumienie w myśl zasady pieniądze za zawodników. Nie będzie problemu z nazwą, gdyż AZS jest w tym względzie elastyczny. Gorzej może być z obsadą trenerską, gdyż każdy klub optuje za swoim szkoleniowcem. Trudności mogą wystąpić też z organizacją treningów. Akademicy we własnej hali mogą ćwiczyć dwa razy w tygodniu i rozgrywać mecze ligowe. Większą porcję zajęć zapewnić będzie musiała Spójnia we własnym zakresie.

- Treningi w hali przy ul. Kołobrzeskiej były bezpłatne, ale za organizację meczów musieliśmy płacić około 500 złotych. Na nowy sezon nie występowałem jeszcze do MOSiR z prośbą o udostępnienie hali. Mecze ligowe chcielibyśmy grać w akademickim obiekcie. A co do obsady trenerskiej, to wydaje mi się, że mam konsensusowe rozwiązanie. Obaj szkoleniowcy mogliby współpracować, z tym, że Wiesław Predehl odpowiedzialny byłby za II ligę, a Edward Wierzbowski przygotowywałby zespół dla potrzeb mistrzostw Polski politechnik - wyjaśnia dyrektor Brzeziński.

Jednak największe rafy, o które może rozbić się projekt wspólnego działania, to pieniądze. Te ma zapewnić Spójnia. Szkopuł w tym, że gdańszczanie mają jeszcze stare długi. I to na ich spłacenie pójdą raczej w pierwszym rzędzie pieniądze, które wpłyną za transfery Jacka Wardzińskiego i Daniela Urbanowicza. Zarówno Śląsk Wrocław, starający się o skrzydłowego, jak i Metalplast, zabiegający o rozgrywającego, usłyszeli identyczną cenę - 35 tysięcy złotych.

Jacek Główczyński



Opinie (1)

  • Opinia

    Moim zdaniem do tej dziwnej fuzji i tak nie dojdzie ponieważ nigdy władze Spójni nie dojdą do porozumienia z władzami Azs-u czyli Politechniki Gdańskiej.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.