stat

Sport Talent: Artur Gałuszka. Motocross zamiast żużla i judo

26 czerwca 2018, 6:00
Rafał Sumowski

Artur Gałuszka chciał zostać żużlowcem, trenował judo, a ostatecznie postawił na motocross, choć z nauki padów na tatami korzysta do dziś, by chronić się przed kontuzjami. 12-latek ma już na koncie tytuł II wicemistrza Polski i drugie miejsce w Pucharze Polski w klasie mx 65. - Chciałbym kiedyś zostać mistrzem świata - mówi gdańszczanin. To kolejny bohater naszego cyklu Sport Talent. Ostatnio prezentowaliśmy żeglarkę Anię Świtajską, a za dwa tygodnie napiszemy o judoczce Karolinie Miller.



Od najmłodszych lat Artur Gałuszka zaraził się od ojca pasją do żużla. W wieku sześciu lat próbował zapisać się na treningi na minitorze, ale wówczas nie było na stanie klubowego sprzętu.

- Musielibyśmy zakupić własny. Nie miałem pewności, że Arturowi się to spodoba, więc ciężko było zdecydować się na inwestycję. Znaleźliśmy jednak szkółkę motocrossu, w której można było wypożyczać sprzęt - wyjaśnia Paweł Gałuszka.
Artur trafił pod skrzydła Mirosława Kowalskiego i jego MX Racing Team by Kowalski. Pierwszy trening odbył na torze w Chwarznie. Chłopiec błyskawicznie połknął bakcyla, choć debiutanckie jazdy wyglądały zupełnie inaczej niż dziś.

- Kręciłem "ósemki" na małym motorku PW, a trener przywiązał go do smyczy, abym nie odjechał za daleko. Mimo tego, od razu poczułem, że będę świetnie się bawił. W motocrossie podoba mi się prędkość, skoki i adrenalina. Najdłuższy skok jaki wykonałem miał odległość 25 metrów na torze w Strykowie - mówi Gałuszka.
Artur na potrzeby licencji PZM związany jest z Człuchowskim Auto Moto Klubem Poltarex. Nadal trenuje jednak pod okiem Mirosława Kowalskiego, dwa razy w tygodniu na torach w Trójmieście i okolicach: w Borkowie, na Jasieniu czy w Sobieńczycach.

- Ze szkołą nie mam problemów, choć mam mniej czasu na przygotowanie się do sprawdzianów - wyjaśnia uczeń Pozytywnej Szkoły Podstawowej w Gdańsku.
CYKL TROJMIASTO.PL SPORT TALENT
Co drugi wtorek w serwisie sportowym Trojmiasto.pl prezentujemy młodych sportowców z rozmaitych dyscyplin sportowych. Pisząc o ich początkach, treningach, sukcesach, ale i wyrzeczeniach, a także nakładach finansowych, które ponoszą ich rodzice, nie tylko będziemy towarzyszyć w drodze nastolatków na sportowe szczyty, ale również na ich przykładzie zamierzamy przedstawiać realny obraz sportu młodzieżowego.

W naszym zamyśle jest nie tylko cykl, który służy nadaniu rozgłosu i przysporzeniu satysfakcji tym, którzy już mocno zaangażowali się w sport i mają pierwsze osiągnięcia, ale na ich przykładzie chcemy pokazać, jakie aspekty pod uwagę muszą wziąć ci, którzy dopiero zastanawiają się, jaką ewentualnie drogę aktywności fizycznej wybrać dla swojego dziecka.

Oczywiście czekamy na wasze opinie, sygnalizowanie spraw, które w tej kwestii najbardziej was interesują, czy też dyscyplin, o których najbardziej chcielibyście przeczytać. Jesteśmy również otwarci na zgłoszenia kolejnych kandydatów z Trójmiasta, którzy chcieliby zaprezentować się w tym cyklu.

Kontakt mailowy: sport@trojmiasto.pl z dopiskiem "Sport Talent".


Przez cztery lata Artur trenował także judo w UKS Mifune. Nigdy nie zastanawiał się jednak nad wyborem pomiędzy judogą i tatami a motocyklem.

- Judo bardzo się przydaje w sportach motorowych. Uczysz się m.in. jak upadać, aby nie zrobić sobie krzywdy. Myślę, że dzięki temu w dużej mierze unikam kontuzji - mówi młody zawodnik.
Dla Gałuszki sezon trwa od maja do września. W tym czasie ma siedem rund mistrzostw Polski, zawody Pucharu Polski, a do tego dochodzą rundy mistrzostw Polski strefy północnej. W sumie to kilkanaście zawodów rocznie plus zgrupowania narodowej kadry juniorów. W minionym sezonie Artur zdobył brąz mistrzostw Polski w klasie mx 65, a do tego dorzucił drugie miejsce w Pucharze Polski. Obecnie rywalizuje w klasie mx 85, gdzie jest siódmy, ale przed nim jeszcze cztery starty, najbliższy już w niedzielę w Lipnie.

Zawodnicy startujący w Polsce na motocrossie nie mają łatwego życia. Większość musi dokładać do startów, inni mogą wyjść na zero albo zarobić nieznaczne kwoty. Wielkich pieniędzy w tej dyscyplinie jednak nie ma. Dlatego dla Artura wsparcie stanowią rodzice, zawodnik objęty jest także patronatem programu Akademia Orlenu, dzięki któremu może liczyć na wsparcie sprzętowe.

- Artur obecnie ściga się na KTM sx 85. Motocykl crossowy to koszt kilkunastu tysięcy zł. Najlepsi mają nawet po pięć motocykli na sezon. Nam musi wystarczyć jeden, ale przy częstym serwisowaniu to nie problem. Koszt serwisów w ciągu roku to jednak równowartość nowego motocykla. Przykładowo co 20 motogodzin należy wymienić tłok, co wiąże się z kosztem 500 zł. Do tego trzeba zmienić opony czy klocki hamulcowe. Dobry kask to koszt ok. 2000 zł, ale to ostatnia rzecz, na której można oszczędzać. Buty kosztują ok. 600-800 zł, a strój, gogle, rękawice i ochraniacze to łącznie wydatek nieco ponad 1000 zł. Generalnie bez sponsorów, jeśli nie jest się bogatym z domu, nie jest łatwo. Nagrody w zawodach są symboliczne. Nawet uznani w kraju zawodnicy zarabiają przede wszystkim organizując zgrupowania. My możemy liczyć na wsparcie: boguslawski.pl, erowery24.pl, SHOEI Polska, Orlen Akademia, Sklep motocyklowy KLASA, Acerbis Polska / Moto Ars, PPD Poltarex, Restauracja Krowa i Kurczak, MXRacing Team by Kowalski, Trasek Off-Road, Instytut Eligo - dietetyk sportowy, Motolevel i Dobre Sklepy Motocyklowe, którym bardzo dziękujemy za pomoc - wyjaśnia Paweł Gałuszka.
Artur jest jednak bardzo zdeterminowany i przekonany, że motocross jest tym, czym chciałby się w życiu zajmować. Jego idolami są Tomasz Wysocki, Antonio Cairoli i Jeffrey Herlings.

- Mam nadzieję, że uda mi się pojeździć poza Polską i będę się rozwijał. Chciałbym kiedyś zostać mistrzem świata i oczywiście tak jak do tej pory, unikać kontuzji - mówi młody motocrossowiec.