stat

Sport Talent: Julia Krutysza. Short track, czyli fascynująca prędkość na łyżwach

20 lutego 2018, 6:00
Marcin Dajos

Klub Sportowy Stoczniowiec

Julia Krutysza, choć przypadkiem, odnalazła sport, w którym jest jedną z najlepszych w naszym kraju. Łyżwiarka GKS Stoczniowca Gdańsk, która w tym roku skończy 14 lat, świetni czuje się na torze short trackowym. A to sprawiło, że ma już za sobą treningi z kadrą Polski. To kolejna bohaterka cyklu Sport Talent. Ostatnio prezentowaliśmy pływaka Szymona Leszegę, a za dwa tygodnie przybliżymy postać biathlonistki, Joanny Koniuszy.



Short track to jazda szybka na lodzie, po krótkim torze. Jedno okrążenie liczy zazwyczaj nieco ponad 111 metrów. A jeździ się na dystansach: 333, 500, 777, 1000, 1500, 3000 i 5000 metrów. Jednym z klubów w Polsce, który zajmuje się tą zimową dyscypliną sportu jest GKS Stoczniowiec. W jego barwach jeździ 13-letnia Julia Krutysza, która szybko stała się czołową zawodniczką w naszym kraju w swojej kategorii wiekowej.

- Zaczęło się z przypadku. Koleżanka zaproponowała mi, abym przyszła na zajęcia. Wcześniej trenowałam łyżwiarstwo figurowe, później przytrafiła się kontuzja i zaczęłam trenować tenis. Po nim właśnie pojawił się short track. I tak jestem w tym sporcie około 2,5 sezonu - wspomina Julia.

Dwa lata temu tak jeżdżono w mistrzostwach Polski seniorów


Przyznaje, że na początku nie widział nic szczególnego w tym sporcie. Później okazało się, że w żadnej innej dyscyplinie nie szło Julii tak dobrze. Poczuła, że to jest to. Spodobała się jej przede wszystkim prędkość.

- Niektórzy mówią, że jedynie kręcimy się w kółko, ale jest znacznie więcej rzeczy, które trzeba zrobić na lodzie. Samo zapanowanie nad tym, aby przy odpowiedniej prędkości utrzymać się na nogach trochę kosztuje. Na pewno nie jest tak, że tylko kręci się w głowie - twierdzi Julia.
- Na początku trudno opanować przekładanie stóp na łukach. Już po paru treningach chciałam jeździć w dobrej pozycji. Schyliłam się automatycznie i... od razu upadałam. Pewnie są przypadki, że ktoś wchodzi na lód i od razu jeździ. Ja musiałam nad tym trochę popracować - dodaje.
Julia uczęszcza do Szkoły Sportowej nr 35 w Oliwie. Przyznaje, że naukę stawia na pierwszym miejscu i czasami nawet odpuszcza trening. A tych ma cztery w tygodniu. Do tego dochodzą zawody, których w sezonie jest około ośmiu.

CYKL TROJMIASTO.PL SPORT TALENT
Co drugi wtorek w serwisie sportowym Trojmiasto.pl prezentujemy młodych sportowców z rozmaitych dyscyplin sportowych. Pisząc o ich początkach, treningach, sukcesach, ale i wyrzeczeniach, a także nakładach finansowych, które ponoszą ich rodzice, nie tylko będziemy towarzyszyć w drodze nastolatków na sportowe szczyty, ale również na ich przykładzie zamierzamy przedstawiać realny obraz sportu młodzieżowego.

W naszym zamyśle jest nie tylko cykl, który służy nadaniu rozgłosu i przysporzeniu satysfakcji tym, którzy już mocno zaangażowali się w sport i mają pierwsze osiągnięcia, ale na ich przykładzie chcemy pokazać, jakie aspekty pod uwagę muszą wziąć ci, którzy dopiero zastanawiają się, jaką ewentualnie drogę aktywności fizycznej wybrać dla swojego dziecka.

Oczywiście czekamy na wasze opinie, sygnalizowanie spraw, które w tej kwestii najbardziej was interesują, czy też dyscyplin, o których najbardziej chcielibyście przeczytać. Jesteśmy również otwarci na zgłoszenia kolejnych kandydatów z Trójmiasta, którzy chcieliby zaprezentować się w tym cyklu.

Kontakt mailowy: sport@trojmiasto.pl z dopiskiem "Sport Talent".


Julia ma na koncie kilka wysokich miejsce w zawodach międzynarodowych i ogólnopolskich. W tych ostatnich, podczas niedawnych zmagań w Białymstoku zajęła 1. pozycję. Wcześniej startowała głównie na dystansie 333 i 500 metrów. Od tego sezonu jest już w kategorii wiekowej, w której jeździ się także nawet na 1500 metrów. Dobre wyniki osiągane przez Julię, w tak krótkim czasie od momentu rozpoczęcia treningów sprawiły, że zainteresowali się nią trenerzy kadry Polski.

Została dołączona do szerokiego składu biało-czerwonych. Z kadrą była ostatnio na czterech letnich obozach przygotowawczych, a w międzyczasie wybrała się również na obóz ze Stoczniowcem. Miała możliwość podglądania najlepszych zawodników w Polsce.

- Nie było łatwo na obozach z kadrą, ale trenerka mówiła, żebym robiła tyle, na ile mi starcza sił. Nie sądziłam, że pojadę dalej, a jednak całe wakacje spędziłam na obozach przygotowawczych z reprezentacją Polski. Spore wrażenie wywarła na mnie Madzia Warakomska, która pojechała na igrzyska olimpijskie do Korei. Mogłam podglądać jej treningi przez całe wakacje. Cały czas uczę się i ogólnie warto popatrzeć na starszych i bardziej doświadczonych - mówi Julia.
Zajęcia z short tracku prowadzi Agnieszka Bagińska. Trenują dwie grupy połączone w jedną. Najmłodszy jest chłopiec z trzeciej klasy podstawówki, a najstarszy zawodnik liczący 24 lata.

- Jeżeli ktoś chce do nas dołączyć wystarczy, aby pojawił się na zajęciach. Najlepiej zacząć w trzeciej-czwartej klasie podstawówki. Dobrze, jak dziecko potrafi jeździć na łyżwach, ale także my możemy tego nauczyć. Również w Stoczniowcu są organizowane szkółki - mówi Bagińska.
Łyżwy do short tracku są nieco inne niż figurówki czy hokejówki, ale gdy ma się obycie z lodem, to łatwiej się przerzucić. Płoza jest cienka, długa i bez rowka, a do tego lekko wyprofilowana, ponieważ zawodnik zakręca na łukach w lewą stronę. Przez pochylenie płoza dociska się.

- Nie zauważyliśmy, aby od jeżdżenia w lewo dzieci miały wadę kręgosłupa. Oczywiście stosujemy na treningach także jazdę w druga stronę, choć oczywiście jest jej mniej. Do tego, ze względu na wyprofilowanie płozy, jest to trudniejsze - dodaje Bagińska.
Poza chęciami do treningu dziecko musi być zwinne i sprytne. W short tracku świetne kraje azjatyckie. Mamy tam w większości niskich zawodników, ale także wysocy osiągają dobre wyniki.

- W Stoczniowcu posiadamy sprzęt i wypożyczamy go bezpłatnie zawodnikom. Oczywiście rodzice mogą sami zakupić buty w cenie około 500 zł oraz płozy 700-1200 zł za parę. Sprzęt jest drogi, ale wymienia się go, jak noga urośnie. Płozy się zużywają, ale są one dokupowane przez klub. Płoza potrafi wytrzymać parę lat, choć mając pecha, można ją zniszczyć także na jednych zawodach. Strój ostatnio kosztował 300 zł, z czego połowę dofinansował klub. Natomiast składka klubowa wynosi 5 zł miesięczne na ubezpieczenie. Do tego mamy wpisowe w wysokości 30 zł - kończy Bagińska.